Nie tego potrzebują polskie przedsiębiorstwa

Marek Knitter
opublikowano: 2002-07-25 00:00

Ogólnikami nie uda się zmniejszyć bezrobocia

Katarzyna Zajdel-Kurowska dyrektor zespołu analiz rynkowych Bank Handlowy

„PB”: Jak propozycje rządu mogą wpłynąć na sytuację firm?

- W obecnym kształcie programu nie można powiedzieć, czy rzeczywiście uda się zmniejszyć bezrobocie. Musimy jeszcze trochę poczekać. Dopiero na podstawie konkretnych ustaw zatwierdzonych przez Sejm będzie można wywnioskować, czy zmiany mogą rzeczywiście wpłynąć na kondycję wielu firm. W latach 70. udawało się utrzymywać zatrudnienie w strategicznych sektorach, ale obecnie, mimo zmian w gospodarce, nadal odczuwalne jest silne lobby. Związki zawodowe często niestety działają na niekorzyść swojego przedsiębiorstwa.

Jakie są największe niebezpieczeństwa proponowanych zmian?

- Obawiam się o interwencjonizm państwowy, który dla żadnej gospodarki nie jest dobrym rozwiązaniem.

Jakie mogą być konsekwencje programu dla budżetu?

- Dług państwowy w stosunku do PKB to nic innego jak zadłużenie plus poręczenia i gwarancje, udzielone przez Skarb Państwa. Zwiększenie poręczeń przyspieszy przyrost zadłużenia w stosunku do PKB. Jest to bardzo poważne ryzyko, które musi być uwzględnione przez ministerstwo.

Jakich rozwiązań potrzebują polskie firmy?

- Jest szereg rozwiązań, które mogłyby wpłynąć na poprawę sytuacji firm. Uleastycznienie kodeksu pracy jest jednym z nich. Przedsiębiorcy z pewnością znacznie bardziej przychylnie przyjęliby na przykład obniżenie stóp podatkowych czy znacznie bardziej przejrzysty system ich egzekwowania.

Ważny jest sposób zarządzania, nie długi

Mirosław Gronicki główny ekonomista BIG BG

„PB”: Jak propozycje rządu mogą wpłynąć na sytuację firm?

- Jeżeli pomagamy dużym przedsiębiorstwom, jak np. PKP, to tak naprawdę dajemy im chwilę oddechu. Propozycje te nie zmuszają firmy do właściwej restrukturyzacji, nie poprawi się więc ich efektywność. Warunkiem dla tych przedsiębiorstw jest, czy będą w stanie na bieżąco regulować swoje zobowiązania — do tej pory większość nie potrafiła. Jeżeli firma nie ma płynności finansowej, te propozycje i tak nic jej nie dadzą. Problem wielu firm dotyczy sposobu ich zarządzania, nie długów.

Jakie są największe niebezpieczeństwa proponowanych zmian?

- Problem leży w tym, czy jeżeli firma przygotuje odpowiedni program naprawczy, to czy będzie on zaakceptowany przez banki. Przedsiębiorstwa spoza sektora publicznego będą musiały zapłacić 15 proc. opłaty restrukturyzacyjnej. Nie mając płynności finansowej, nie otrzyma taka firma kredytu bankowego. Nie mając środków, skąd weźmie pieniądze potrzebne na zapłacenie tej opłaty?

Jakie mogą być konsekwencje programu dla budżetu?

- W ogólnym rozrachunku i tak za wszystko zapłacą podatnicy. Problemy przedsiębiorstw z sektora publicznego z pewnością znajdą swoje poważne odbicie w budżecie. Za emerytury na przykład górników, za których składki na ZUS nie są odprowadzane, w późniejszym terminie zapłacą inni podatnicy.

Jakich rozwiązań potrzebują polskie firmy?

- Można było spróbować zmniejszyć koszty pracy i wszystko, co jest z tym związane.

Rynek pracy odetchnie tylko na krótką chwilę

Krzysztof Rybiński główny ekonomista BPH PBK

„PB”: Jak propozycje rządu mogą wpłynąć na sytuację firm?

- Szczególnie w dużych firmach proces redukcji zatrudnienia zostanie powstrzymany. Nastąpi z pewnością poprawa na rynku pracy, jednak na krótko. W dłuższym okresie spodziewam się, że sytuacja może się znacznie pogorszyć.

Jakie są największe niebezpieczeństwa proponowanych zmian?

- Znając polską przedsiębiorczość, obawiam się, że pewne firmy mogą nagle znikać z rynku, a inne pojawiać się, by skorzystać z pomocy państwa. Z drugiej strony może dojść do takiej sytuacji, że to prywatne przedsiębiorstwa będą musiały utrzymywać ledwo dyszące państwowe firmy. Oby nie było tak, że upadająca firma państwowa dostaje poręczenie rządu, więc otrzymuje kredyt, z którego wnosi opłatę restrukturyzacyjną, rząd daruje długi w zamian za utrzymanie zatrudnienia, udziela nowych gwarancji, firma bierze kredyty itd.

Jakie mogą być konsekwencje programu dla budżetu?

- Z naszych szacunków wynika, że w pierwszym okresie budżet na wdrożeniu całej operacji może zarobić. Nie wiemy jednak, ile firm wpłaci 1,5-proc., a ile 15-proc. opłaty restrukturyzacyjne. Nie ulega jednak wątpliwości, że w dłuższym terminie odbije się to na finansach publicznych.

Jakich rozwiązań potrzebują polskie firmy?

- Dla większości małych i średnich firm rozliczających się na podstawie PIT największą ulgą byłoby wprowadzenie podatku na poziomie 16 proc. Przez dwa lata dochody budżetu by spadały, ale później tendencja ta mogłaby się odwrócić.

Rząd chciał jedynie zyskać trochę czasu

Dariusz Filar główny ekonomista Pekao SA

„PB”: Jak propozycje rządu mogą wpłynąć na sytuację firm?

- Nie ma wątpliwości, że w obecnej sytuacji jest to najbardziej racjonalne rozwiązanie. Jednak nie można nie odnieść wrażenia, że jest to w zasadzie kupowanie czasu przez obecny rząd. Jest to czekanie na poprawę koniunktury. Dlatego program ten raczej spowoduje stabilizację poziomu bezrobocia w najbliższym okresie. Dla firm, które kooperują z dużymi przedsiębiorstwami, program ten może być ratunkiem przed upadkiem. Będą musiały znaleźć jednak nowych odbiorców.

Jakie są największe niebezpieczeństwa proponowanych zmian?

- Trudno odpowiedzieć na pytanie, jaki będzie efekt długookresowy, przy wyhamowanej prywatyzacji i braku na przykład nowej ustawy o upadłości. I co się stanie, gdy jednak oczekiwane ożywienie w gospodarce nie nadejdzie.

Jakie mogą być konsekwencje programu dla budżetu?

- Wzrośnie zadłużenie budżetu, szczególnie jeśli przyjęta zostanie jeszcze ustawa o poręczeniach i gwarancjach. Nadmiernemu jego wzrostowi może zapobiec ożywienie w gospodarce.

Jakich rozwiązań potrzebują polskie firmy?

- Rząd mógł tak naprawdę rozpocząć od ustawy o procedurach upadłościowych, przyspieszyć prywatyzację. Przyniosłoby to jednak krótkookresowy wzrost bezrobocia i większe napięcia społeczne. Rząd wybrał inną drogę.