Nie trzeba być dużym...

  • Tomasz Kolecki-Majewicz
29-08-2014, 00:00

...żeby być wielkim. Historia nieraz dawała temu przykład. Dawid... Cud nad Wisłą... Rafał Majka... Nie inaczej sprawa się ma z winami i winnymi szczepami.

Któż słyszał o Airen? Kto pamięta jego smak? Słyszało niewielu. Ci, którzy go próbowali, i tak nie przypomną sobie jego smaku. No, chyba że w hiszpańskiej brandy! Taki żart, oczywiście. Areałem upraw do niedawna był samotnym liderem — co ciekawe, rosnąc w jednym tylko kraju (Hiszpanii) i zajmując tylko część jego terytorium. Co prawda niedawno stracił ten status na rzecz Chardonnay, ale to akurat przyjemna odmiana losu. Wśród winnych odmian jest jednak taka, która jak ulał pasuje do tytułowej tezy. Zajmuje dopiero dwudzieste miejsce na liście najczęściej uprawianych, jednak nikt o zdrowych zmysłach, także organoleptycznych, nie zająknie się, wymieniając jej nazwę wśród trzech najważniejszych szczepów białych. Mało tego! Wielu płynnie dodaje do jej imienia miano króla, a rzesze jej fanów stworzyły własną ogólnoświatową generację. Jak już się pewnie domyślacie, imię jej brzmi... Riesling! Niekwestionowany król, a zarazem najbardziej niedoceniana odmiana winorośli. Oferuje wina nieprzypominające żadnych innych, przynosi orzeźwiającą kwasowość, nuty gruszek, moreli, brzoskwiń i cytrusów, gdy młody, a z wiekiem po kandyzowane owoce, miód i naftę. Ma niebywałą zdolność wyrażania budową i aromatami charakteru miejsca, w którym wzrósł. A przede wszystkim potrafi dojrzewać i ewoluować w butelce przez dekady. Potrafi też dać wina lekkie, urocze, rześkie jak górski potok, a z drugiej strony — oleiste, słodsze od miodu koncentraty o aromatach kandyzowanych owoców podszytych potężnym ładunkiem słonej mineralności.

3 Von Kesselstatt Scharzhofberger Riesling Kabinett Feinherb. Urocze i szlachetne.
Wyświetl galerię [1/3]

3 Von Kesselstatt Scharzhofberger Riesling Kabinett Feinherb. Urocze i szlachetne.

Największe znaczenie dla win wytrawnych ma z pewnością siedlisko, a nie da się nie wspomnieć o łupkach na brzegach Mozeli i skałach Wachau. Dla mniej lub bardziej słodkich lub niewytrawnych kluczowy jest moment zbioru. Z nim się wiąże słynna legenda o biskupie hulace, który przedłużając pobyt u najwyższego ziemskiego zwierzchnika, opóźnił zezwolenie rozpoczęcia zbiorów. Stąd się podobno wzięły wina Spätlese, podążający tą ścieżką winiarze podarowali światu Auslese, Beerenauslese, Eiswein i Trockenbeerenauslese, którymi można wręcz słodzić życie i leczyć rany duszy. Warto jednak pamiętać, że dwa pierwsze wcielenia, wraz z Kabinett, mogą mieć różne twarze — od kłujących w język niczym szpilka swoją wytrawnością po urocze, półsłodkie przytulanki. Riesling powędrował w świat z Niemiec, a dokładnie rzecz ujmując: znad Renu. Tę właśnie część kraju uważa się za jego ojczyznę, a znane już starożytnym odmiany surowego Gouais Blanc i uroczej Traminer — za jego rodziców. Wiedząc o nich, nikogo już chyba nie dziwi jego kompletność. Uprawia się go przede wszystkim w dolinie Mozeli, Palatynacie, Rheingau i Rheinhessen, a także we francuskiej Alzacji oraz w Wachau, Krems i Kamptal w Austrii. Australia i wiele innych krajów poznało go jako Rhine Riesling, a najlepsze siedliska znajdują się na chłodniejszych obszarach Australii Południowej, w słynnych dolinach Barossa, Eden i Clare, gdzie najsłynniejszym „winnym” miejscem jest Polish Hill River. Nie da się ukryć, że nasi tam byli. Nie da się też ukryć, że on tu jest. Tu, na polskiej ziemi. Gdzie? Go West!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TOMASZ KOLECKI-MAJEWICZ, MISTRZ POLSKI SOMMELIERÓW 2007/2008/2009/2010, EKSPERT PORTALU WINEZJA.PL

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nie trzeba być dużym...