Kto w Polsce chce zarabiać na telewizji w internecie? Wbrew pozorom niekoniecznie stacje telewizyjne i portale internetowe.
— Telewizja internetowa daje przychody pośrednie, kiedy jest uzupełnieniem portalu. Sama zwiększa atrakcyjność projektu i dzięki temu pozytywnie wpływa na wielkość przychodów reklamowych całego portalu — twierdzi Tomasz Prucnal z działu doradztwa biznesowego PricewaterhouseCoopers.
Ale są firmy, dla których dochody telewizji internetowej to być albo nie być projektu. Jedną z nich jest Grupa TV Telewizje Internetowe.
— Nasz pomysł jest prosty. Chcemy stworzyć tematyczne telewizje internetowe, między innymi o finansach, zdrowiu, urodzie, rynku pracy, Euro 2012 i wielu dziedzinach tzw. lifestyle. Pomysłów jest wiele. Zarejestrowaliśmy około 300 domen, które dotyczą szerokiego spektrum naszego życia — od kultury, poprzez zdrowie, turystykę, po religię — opowiada Piotr Juźków wiceprezes Grupy TV Telewizje Internetowe.
Firma chce przez rok uruchomić około 20 kanałów tematycznych.
Podstawową zaletą telewizji internetowej ma być dowolność tworzenia własnej ramówki z dostępnych programów.
— Żyjemy bardzo szybko i każda minuta jest zaplanowana. Nie mamy czasu czekać na ulubiony program czy film do godziny, którą ktoś ustali w telewizji. To my chcemy decydować, kiedy będziemy go oglądali — uważa Piotr Juźków.
Czy te zalety wystarczą, żeby utrzymać projekt przy życiu? Koszty są spore. Najpierw inwestycja w mocne serwery, komputery, urządzenia. Później wyprodukowanie lub zakup odpowiednich aplikacji i portalu — najmniej milion złotych. A potem jeszcze realizacja programów.
— Pomysł na utrzymanie telewizji internetowych to oczywiście reklama i produkcja telewizyjna. Mamy jeszcze inne, ale o tym powiemy przy uruchomieniu pierwszej telewizji tematycznej — FinanseTV — zastrzega Piotr Juźków.
Same przychody z reklam mogą jednak nie wystarczyć, wobec coraz większej presji na obniżenie cen emisji spotów w sieci. Innymi źródłami mogą być opłaty za oglądanie atrakcyjnych programów i kanały o charakterze sprzedażowym.
— Wyobrażam sobie telewizję poświęconą poradom z zakresu ubezpieczeń lub innych usług finansowych, w której radzi się przejrzyście i ciekawie. Taki przekaz trudno zrealizować w formie 30-sekundowej reklamy czy bannera internetowego — mówi Piotr Gaweł, wiceprezes giełdowego Internet Group, właściciela platformy PinoTV.
Ale czy to wystarczy, by projekt był dochodowy? Przez najbliższe lata tradycyjna telewizja raczej nie odda palmy pierwszeństwa internetowej siostrze.
— Nie oznacza to jednak, że tzw. niezależne stacje telewizyjne nie wypracują całkiem lukratywnych nisz w pewnych specyficznych formach odbioru telewizji dla specyficznych grup odbiorców — uważa Tomasz Prucnal.
Więcej w środowym Pulsie Biznesu.