Wojciech Pawłowski: Nie wolno prywatyzować szpitali przez upadłość
COŚ ZA COŚ: Coraz więcej Polaków zwraca uwagę na standard i poziom usług medycznych, toteż skłonni są do ponoszenia za nie opłat — dowodzi Wojciech Pawłowski. fot. ARC
W założeniach tzw. ochrona zdrowia, przynajmniej teoretycznie, funkcjonowała poprzez jakość i dostępność leczenia. Nie wszyscy zdawali sobie sprawę, jak twarde wymogi stawia gospodarka rynkowa i reguły ekonomiczne utrzymania placówek służby zdrowia.
PRZY BRAKU umiejętności prawidłowego rozliczania ponoszonych kosztów placówki służby zdrowia popadają w długi zagrażające ich istnieniu, a tylko przejściowo pozwalające zachować stan głównego zatrudnienia oraz możliwość leczenia pacjentów. Smutnym zjawiskiem staje się proceder wykupywania tych długów. Posiadacze długów będą mogli od organu założycielskiego tej placówki, np. od sejmiku wojewódzkiego, żądać zadośćuczynienia finansowego, które może polegać na otrzymaniu na własność obiektu służby zdrowia za małe pieniądze.
TU MOŻNA zadać sobie pytanie, dlaczego w Warszawie do upadłości przewiduje się znakomicie zlokalizowane, nie najgorzej prosperujące szpitale na Solcu, przy ul. Grenadierów (Grochowski), Górczewskiej i Kopernika?
OBECNIE przy braku metodologii oceny kosztów leczenia dochodzi do tego, że placówki służby zdrowia sprzedają usługi za cenę niższą od rzeczywistej. W efekcie prowadzi to do zwiększenia zadłużenia.
KONTRAKTY z kasami chorych pozwalają jedynie na przeżycie dnia dzisiejszego, ale wciąż rosnące zadłużenia doprowadzą do upadłości służby zdrowia. W efekcie trzeba sobie zdać sprawę, że ta metoda to prywatyzacja służby zdrowia przez upadłość. Można sobie wyobrazić prywatyzację ewolucyjną, polegającą na tworzeniu spółek z pracowników służby zdrowia i przystępowaniu do innych firm kapitałowych. Spółki zostałyby zobowiązane do zapewnienia opieki zdrowotnej co najmniej dla dotychczasowych pacjentów, co najmniej w takim samym zakresie jak dotychczas. Jednocześnie pozwoliłyby na działalność komercyjną.
NIEZBĘDNE do tego jest wypracowanie dodatkowego cennika. Placówki medyczne powinny szukać różnych innych sposobów finansowania służby zdrowia. Może się to odbywać przez dodatkowe, prywatne ubezpieczenia zdrowotne, co jest stosowane w wielu rozwiniętych krajach. Jednakże nie wszyscy mogą sobie pozwolić na takie ubezpieczenie, ponieważ jest to związane ze zwiększonymi wydatkami.
Z DRUGIEJ jednak strony, coraz więcej Polaków zwraca uwagę na standard i poziom usług medycznych. Przy okazji oszczędzają czas i dlatego są skłonni do ponoszenia opłat za usługi w placówkach służby zdrowia bądź wykupywania polis im to gwarantujących. Chcę zwrócić uwagę, że ma to dodatkowe plusy dla mniej zamożnej części społeczeństwa, ponieważ zmniejszają się kolejki w zakładach społecznej służby zdrowia, a więc — w efekcie skraca się czas oczekiwania na konsultację czy badania diagnostyczne, nierzadko decydujące o skuteczności leczenia. Przy właściwej kalkulacji kosztów ponoszonych opłat w ich pełnej wysokości, może stanowić to dla większości ludzi barierę nie do przebycia, natomiast przy ubezpieczeniach zdrowotnych, tak jak przy każdych innych ubezpieczeniach, koszty rozkładają się na dużą grupę ludzi. Opłata jednostkowa nie jest więc wygórowana, bo tak naprawdę spora część ubezpieczonych nie korzysta z usług medycznych.
NATOMIAST placówki służby zdrowia za wykonywane usługi mogą otrzymywać adekwatne opłaty, w przeciwnym razie doszłoby do pełnej dekapitalizacji sprzętu medycznego, co w przyszłości uniemożliwiłoby prowadzenie dalszej działalności, gdyż przypominałoby „wyrzynanie stada podstawowego”.
Wojciech Pawłowski jest prezesem zarządu spółki Lux-Med, członkiem Związku Polskiego Przemysłu, Handlu i Finansów.