Globalizacja przynosi społeczeństwu korzyści, a kapitał niesie wolność — takie przesłanie zostawiła w Warszawie Madeleine Albright.
Konferencja „Pulsu Biznesu”: „Rynki kapitałowe jutra, Europa, USA… świat”. Gość specjalny: Madeleine Albright, sekretarz stanu USA w latach 1997-2001.
— Jak na piątek trzynastego, zaczęło się świetnie — słusznie zauważył uczestnik otwierającego spotkanie panelu „Ład korporacyjny”, bo takiej frekwencji nikt się nie spodziewał — już o godzinie 9.30 sala w warszawskim hotelu InterContinetal wypełniła się po brzegi.
Strategia bata
Zaczął Jarosław Kozłowski, przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Snuł wizje ładu korporacyjnego przyszłości.
— Najdotkliwiej emitentów karać powinni inwestorzy instytucjonalni, odwracając się od nieuczciwych. Zgodnie z zasadami corporate governance — grzmiał szef giełdowej komisji.
Przyznał, że po serii tekstów w „Pulsie Biznesu” o „grupie trzymającej giełdę” zainteresowanie inwestorów nowym ładem rośnie.
— Powitajmy Jacka Sochę, ministra skarbu i ojca koncepcji ładu korporacyjnego w Polsce — zapowiedział innego panelistę Kazimierz Krupa, komentator „PB”.
— Spodziewałem się jeszcze pytania: gdzie matka? W Polsce matką ładu zawsze była potrzeba chwili — rzucił z przekąsem minister. I dodał:
— Jarek Kozłowski wspomniał, że spółki skarbu państwa trzeba lać legislacyjnym batem. Trudno się nie zgodzić, patrząc na przypadek Orlenu…
Wtedy odezwał się Igor Chalupec, prezes płockiej spółki. Znamienne — używał czasu przeszłego.
— Pół roku temu spotkanie z Orlenem było dla mnie wstrząsem. Spółka miała wizerunek firmy politycznej i bez zasad korporacyjnych — nie ukrywał szef Orlenu.
Z giełdy rodem
Podczas panelu o potrzebie ujednolicenia regulacji giełdowych w UE przemawiali szefowie parkietów. Michael Buhl, prezes Wiener Börse, w technokratycznym stylu przekonywał: konsolidacja kapitałowa w Europie jest nieuchronna! Według Marii Hurajovej, dyrektora generalnego giełdy w Bratysławie, unifikacja odbywa się na płaszczyźnie korporacyjnej.
— Nasze spółki walczą o przetrwanie. Musimy wprowadzać międzynarodowe standardy księgowania i zarządzania. To młody rynek... — wyjaśniała dyrektor.
Dyskusję „Czy giełdy czekają na spółki zagraniczne?” poprowadził z werwą Wiesław Rozłucki. Narzucił angielski i pilnował zasady: krótko i na temat. Jakubowi Papierskiemu, prezesowi CDM Pekao, dał 5 min. Ten przeprosił za prezentację w języku polskim (zaskoczony anglojęzyczną formułą) i swobodnie przeszedł na angielski. Gdy był przy 4. punkcie wystąpienia, Wiesław Rozłucki zerknął na zegarek i zauważył, że to ostatni punkt: czas kończyć.
— Ostatni, bo właśnie kończę — odgryzł się Papierski i błyskawicznie wyjaśnił korzyści z kwotowania zagranicznego lokalnych parkietów: niższy koszt dostępu do kapitału, większy popyt na akcje poprzez dostęp do nowych inwestorów. I określił minorowo:
— Jednolity rynek kapitałowy w Europie to bardzo odległa rzeczywistość.
Dalej też było tak, jak założył prezes Rozłucki: konkrety, konkrety — w wykonaniu Swietłany Roznawej, menedżera z London Stock Exchange, Petra Koblicy, prezesa praskiego parkietu, i Magnusa Böckera, prezesa skandynawskiej grupy giełdowej OMX, który w kuluarach nie krył zadowolenia z publikacji w „PB”. Zabrał kilka egzemplarzy, by pochwalić się w Szwecji wypowiedziami w „polskiej wersji „»Dagens Industri«”.
Ludzie to lubią
Przerwy (kawa, lunch) były czasem okazją do robienia biznesu. Blisko godzinę dwóch panów na uboczu dobijało targu: rozmawiali o sieci ekskluzywnych salonów fryzjerskich…
— Nie pożałujesz. Zwróci się po roku. Dawno się z Bogusiem widziałeś? — pytał jeden.
— Hutę chce kupić chłop. Zajęty jest. Dobra idę, chociaż na chwilę, zobaczę, co się dzieje — rzucił drugi.
Dobrze trafił, bo Waldemar Tevnell, prezes Bonnier Business (Polska), powitał Madeleine Albright — pierwszą w historii USA kobietę sekretarza stanu. Zaczęła po amerykańsku: mówiła o zagrożeniu terroryzmem, stabilizacji na Bliskim Wschodzie, misji w Iraku, ale potem przeszła do gospodarki.
— Niedługo po mojej dymisji poproszono mnie o przeprowadzenie badań nad globalizacją. Okazało się, że ludzie na świecie lubią międzynarodowy kapitał, że protestujący znajdują się w znakomitej mniejszości. Panuje jednak powszechnie błędne przeświadczenie, że korzystają z globalizacji tylko kraje bogate. Dlatego musimy przykładać większą wagę do tłumaczenia ludziom społecznych aspektów tego procesu. Jej rezultatem są nie tylko zyski korporacji, ale też korzyści lokalnych społeczności, demokratyzacja czy samorządność. Nie można się bać międzynarodowego kapitału...
— A na giełdzie? — zapytał ktoś z widowni.
— Cóż, zawsze mi się wydawało, że dużo ważniejsze jest to, co dzieje się wokół giełdy niż na niej — odpowiedziała z przekonaniem Madeleine Albright.
"W dzisiejszej polityce potrzebujemy przywódców patrzących dalej niż jedną kadencję w przód. Tylko takie myślenie zapewni stabilność rozwoju gospodarczego. Zagrożenie terroryzmem to produkt agresywnej polityki. Fanatyzm nie powstał w czasie jednej doby i nie można oczekiwać, że równie szybko zniknie. Nie możemy go zwalczać, zapominając o demokracji i prawach człowieka".
"Z moich doświadczeń wynika, że globalizacja jest odbierana przez zwykłych ludzi bardzo pozytywnie. Kojarzy się z inwestycjami zagranicznymi i wolnym rynkiem. Z drugiej strony — wiele pozostaje do zrobienia w kwestii dystrybucji korzyści między państwami biednymi i bogatymi. Dziś to najbogatsi dominują na świecie i w handlu, i w inwestycjach. Ale tylko stabilność i integracja rynków mogą zapewnić wzrost inwestycji, a przez to wzmożony rozwój i wreszcie dobrobyt na większą skalę".
"Gdy odchodziłam z rządu, byłam pewna, że udało nam się opanować zarzewia konfliktów na świecie. Teraz wiem, że byłam zbyt dużą optymistką. Obserwujemy nie tylko podział na linii USA-Europa, ale też między wschodnią a zachodnią Europą".
"USA i Europa są jak Mars i Wenus. Ale nie zapominajmy, że dzieckiem Marsa i Wenus była Harmonia. Żyjemy po dwóch stronach oceanu, ale gdy trzeba stajemy po jednej stronie — liberalizacji gospodarki i praw człowieka. Silna i zjednoczona Europa nie zagraża bezpieczeństwu USA. Tylko wtedy będzie równorzędnym partnerem".