Nie wszystko jest jeszcze w cenach akcji

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2022-06-13 14:14

Dopiero poziom 3400 pkt to dla S&P500 solidne wsparcie przy założeniu, że gospodarka uniknie recesji, uważają stratedzy Morgana Stanleya.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

O ponad 5 proc. w zaledwie dwie sesje spadł indeks amerykańskich blue chipów ze względu na wzrost obaw o to, że Fed będzie musiał szybciej i bardziej zdecydowanie zacieśniać politykę pieniężną. Zespół strategów banku Morgan Stanley, którym kieruje Michael Wilson, uważa że indeks spadnie o kolejne 13 proc. do sierpnia, zanim złapie równowagę. Wszystko dlatego, że choć rynek zdyskontował już presję na marże firm i spadek dynamiki wydatków konsumentów, to nie w pełni odzwierciedlone jest jeszcze ryzyko związane z nadmiernymi zapasami przedsiębiorstw. To temat, który pojawił się na tapecie w ostatnich dniach po tym, jak firma Target, amerykański gigant handlu detalicznego, w ciągu ledwie trzech tygodni dwukrotnie ściął prognozy zysków. Powód to odwrót klientów od wybranych kategorii dóbr (jak elektronika i AGD), skutkujący przerostem zapasów i koniecznością ich upłynniania z rabatami.

Zdołowane nastroje konsumentów to kluczowe ryzyko dla amerykańskich akcji i gospodarki w sytuacji, w której Fed musi walczyć z inflacją kolejnymi podwyżkami stóp procentowych, uważa Michael Wilson, znany z niedźwiedziego nastawienia do rynku w ostatnim czasie. David Kostin, strateg banku Goldman Sachs, dodaje że zaskakująco wysoka inflacja i walka Fedu z nią wyznaczą sufit dla wycen akcji. Tymczasem mimo wyprzedaży (S&P500 spadł prawie o 20 proc. od początku roku) wyceny te dalekie są od niskich. Specjalista uważa, że analitycy z Wall Street będą musieli obniżyć prognozy zysków firm, bo wciąż są one za wysokie. W scenariuszu podstawowy Goldman Sachs zakłada jednak, że zyski amerykańskich blue chipów wzrosną, dzięki czemu S&P500 do końca roku podniesie się do 4300 pkt, a więc o około 10 proc. w stosunku do obecnego poziomu.

Tymczasem ekonomiści Goldmana Sachsa zdecydowali się zrewidować prognozę wzrostu stóp procentowych. Wcześniej oczekiwali, że będą rosły po 50 pkt. baz. na posiedzeniach w czerwcu i lipcu. Obecnie uważają, że oprócz tych podwyżek dojdzie do kolejnych dwóch we wrześniu i listopadzie (po 50 pkt baz.). Ponadto Goldman Sachs spodziewa się dwóch podwyżek o 25 pkt. baz. w grudniu i styczniu. W ocenie banku cykl podwyżek powinien zatrzymać się na poziomie 3,25-3,5 proc.