Nie wystarczy wymiana opon
Większość kierowców ogranicza przygotowanie samochodu na zimę do zmiany opon. Niestety, zbyt często okazuje się, że zabieg ten nie wystarcza. Dlatego warto zrobić trochę droższy, ale dokładniejszy przegląd pojazdu, żeby potem zaoszczędzić na ewentualnych naprawach.
Każdy posiadacz samochodu z niechęcią wypatruje zbliżającej się zimy. Wiadomo, że w tym okresie z eksploatacją pojazdu wiąże się wiele nieprzyjemnych, czasochłonnych i, nie ma co ukrywać, kosztownych operacji. Wielu kierowców lekceważy jednak konieczność starannego przygotowania samochodu do okresu zimowego, tracąc później czas, nerwy i pieniądze na uruchamianie swojego auta.
Powszechnie przyjęło się, że wystarczy zmienić opony na zimowe i samochód jest gotowy do zmierzenia się z zaśnieżonymi drogami. Niewielu użytkowników zdaje sobie sprawę, jak dużo części składowych auta inaczej działa podczas różnych pór roku. Najważniejsze różnice widoczne są w funkcjonowaniu elementów układu rozruchowego, jezdnego oraz podzespołów gwarantujących widoczność.
Zimny rozruch
Ponieważ o oponach na różne sezony wiedzą wszyscy, można przypuszczać, że większość kierowców zmienia je już przed pierwszymi śniegami. Jednak jest wiele innych elementów, które powinny zostać przystosowane do najchłodniejszej pory roku, a o których w praktyce często zapominają właściciele pojazdów.
Częstym obrazkiem towarzyszącym zimowym porankom jest zakrojona na szeroką skalę sąsiedzka pomoc przy odpalaniu samochodów za pomocą linki holowniczej lub po prostu — na pych. Znacznie prościej jest oddać akumulator do serwisu i sprawdzić czy wytrzyma mrozy, a jeśli nie, to kupić nowy. Koszt zakupu akumulatora to zazwyczaj 200-300 zł. Jednak dzięki temu nie będzie problemów z uruchamianiem samochodu.
Kolejnym elementem, który warto sprawdzić, są świece zapłonowe, stare i zużyte również mogą zawieść w niskich temperaturach. Elementy odpowiadające za rozruch pojazdu powinni sprawdzić przede wszystkim właściciele aut z silnikami wysokoprężnymi. Warto także zatroszczyć się o napełnienie układu chłodniczego odpowiednim płynem, odpornym na niskie temperatury. Nie trzeba chyba przypominać o tym, że zamarznięcie płynu w układzie chłodzenia silnika może w konsekwencji kosztować użytkownika kapitalny remont, a koszt takiej naprawy przekracza zazwyczaj kilka tysięcy złotych.
Śliska droga
Na śliskich nawierzchniach również inaczej przebiega hamowanie i nie wszystko będą w stanie załatwić miękkie zimowe gumy na kołach. Warto więc sprawdzić amortyzatory i klocki hamulcowe. Wadliwe zawieszenie może w najmniej odpowiednim momencie wydłużyć drogę hamowania pojazdu nawet o kilka metrów.
Jeśli chodzi o wymianę szczęk hamulcowych, to jest to wydatek około 100 zł. Gorzej wygląda sprawa amortyzatorów, w tym przypadku koszty są już znacznie większe. Na pocieszenie można sobie policzyć, iż i tak potencjalna wizyta u blacharza będzie znacznie droższa.
Z drobniejszych elementów, które należy sprawdzić przed nadejściem zimy, warto wymienić pióra wycieraczek i końcówki spryskiwaczy. Są to części, które powinny pozwolić na zachowanie dobrej widoczności niezależnie od pogody.
Dodatki rekreacyjne
Spora liczba użytkowników samochodów planuje zimowe wyjazdy w góry na narty. Niestety, mimo że akcesoria do transportu sprzętu narciarskiego na dachu lub tylnej ścianie auta są ogólnie dostępne, często się zdarza, że kierowcy przewożą narty wewnątrz samochodu. Takie postępowanie jest bardzo niebezpieczne i w razie kolizji może mieć tragiczne następstwa. Jednocześnie przewożenie tego typu sprzętu w samochodzie może skończyć się mandatem. Średni koszt bagażnika na narty waha się od 200 do 1500 zł. Nie jest to może bagatelna kwota, ale trzeba pamiętać, że jest to inwestycja na kilka najbliższych sezonów. Dodatkowo bagażniki typu trumna mogą się przydać również latem.
Możliwe, że przygotowanie samochodu do sezonu zimowego nie jest tanią operacją, jednak należy pamiętać o ewentualnych kosztach, które mogą wyniknąć w razie ewentualnych napraw pojazdu z powodu złego przygotowania do eksploatacji w tym okresie.
Krzysztof Kluska