Nie zdążymy z drogami przed EURO 2012

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2008-03-17 07:34

Urzędnicy mają tylko rok na formalności. Inaczej nie dotrzymamy terminów — ostrzega wiceszef sejmowej Komisji Infrastruktury, Janusz Piechociński.

Drogowcy muszą przyspieszyć przed EURO 2012 z inwestycjami za 26,7 mld zł, ale dopiero przygotowują dokumentację. Zaawansowanie wykupu gruntów jest niemal zerowe. Poseł Janusz Piechocińsk (PSL), wiceszef sejmowej Komisji Infrastruktury, przygotował raport o stanie przygotowań do budowy dróg, kolei i stadionów.

— Szacuję, że wykonamy 60-70 proc. planu. Wiele inwestycji drogowych, które musimy przyśpieszyć przed mistrzostwami, jest zlokalizowanych w dużych miastach lub ich okolicach. To powoduje, że mogą wystąpić problemy z dostępnością terenów oraz kolizje lokalizacyjne z już wybudowanymi obiektami — uważa Janusz Piechociński.

Drogowcy starają się trzymać fason.

— Nie możemy dziś szacować, jak wiele prac uda się nam wykonać. Będziemy robić wszystko, by zrealizować program w całości — mówi Andrzej Maciejewski, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Dodaje, że niezbędna jest pomoc posłów, bo do usprawnienia prac potrzeba nowelizacji wielu ustaw. Gotowy jest projekt zmian prawa zamówień publicznych i ustawy koncesyjnej, a także ustawa, która ma usprawnić nabywanie gruntów.


Grunty niedostępne
Specustawa gruntowa będzie kluczem do drogowego sukcesu na EURO 2012, bo wykup terenów kuleje. Na ponad połowie spośród 22 odcinków tras, których budowa ma zostać przyspieszona, państwo nie nabyło jeszcze gruntów. Najbardziej wyrazisty przykład to stołeczna obwodnica. Do końca roku urzędnicy mają dać pozwolenie na budowę trasy od ul. Powązkowskiej po Marki, tymczasem dostępność terenu jest tu na razie zerowa. Jest tylko kilka odcinków dróg, gdzie kupiono sporo terenu, np. trasa Konotopa — ul. Powązkowska w Warszawie (100 proc.), szybka trasa Piotrków — Mszczonów (70 proc.) czy autostrada Tarnów — Rzeszów (45 proc.).

— Analizowałem przygotowania do budowy warszawskiego węzła drogowego. Dziś rozpoczynamy prace, które miały zostać zrealizowane już kilka lat temu — mówi Janusz Piechociński.

Niedawno Marek Michałowski, prezes Budimeksu, ostrzegał w „PB”, że skumulowanie stołecznych inwestycji będzie wielkim wyzwaniem dla wykonawców, a także mieszkańców stolicy. Miasto stanie w korkach.


Brak pozwoleń
Żeby do budowy doszło, urzędnicy muszą ostro przyspieszyć. Z analiz posła Piechocińskiego wynika, że nie wydali jeszcze decyzji środowiskowych i lokalizacyjnych dla dużej części dróg planowanych na EURO 2012. A przecież konieczne potem będzie przygotowanie dokumentacji technicznej. Janusz Piechociński uważa, że najbliższy rok będzie kryterium prawdy.

— Jeśli do połowy 2009 r. któraś z inwestycji nie będzie miała gotowej decyzji lokalizacyjnej czy prawomocnego pozwolenia na budowę, to dotrzymanie terminu stanie pod znakiem zapytania — ostrzega poseł.

Szacuje on bowiem, że formalności i przetargi muszą zostać dopięte do końca 2009 r., bo w razie poślizgu firmy budowlane nie zdążą do końca 2011 r.

— Zakładam, że duże firmy mają wystarczający potencjał techniczny, który pozwoli im zrealizować planowane inwestycje w dwa sezony budowlane, by zdążyć przetestować je jeszcze przed mistrzostwami — dodaje Janusz Piechociński.

Chcąc zdążyć w tak krótkim czasie z realizacją robót na wielu frontach, firmy będą musiały sporo zainwestować. Prezes Budimeksu podkreśla, że dotychczas problemem dla firm budowlanych było zdobycie kontraktu. Teraz o zamówienie będzie łatwo, ale zrealizować je będzie trudno.