Musimy zwiększyć wydobycie krajowe i postawić terminal LNG — taka lekcja, zdaniem ekspertów, płynie z gazowej wojny 2009.
Jacek Wróblewski
dyrektor generalny Polskiej Organizacji
Przemysłu i Handlu Naftowego.
Dla bezpieczeństwa dostaw do UE (w tym Polski) konieczna jest niezależna droga transportu dla rosyjskiego gazu, omijająca kraje skonfliktowane z Rosją. Niestety, w przypadku surowców energetycznych polityka przeplata się z biznesem, co dziś widać na przykładzie konfliktu Rosji i Ukrainy. Europa nie ma możliwości w krótkim czasie całkowitego zastąpienia gazu rosyjskiego innym na sensownych warunkach. I to mimo istniejącej możliwości dywersyfikacji źródeł dostaw (Morze Północne, Afryka, LNG). W przypadku Polski posiadanie terminalu LNG lub połączeń rurociągowych z krajami UE pozwoliłoby spokojniej działać w takich sytuacjach.
Grzegorz Pytel
ekspert ds. energetyki z Instytutu Sobieskiego
Sądzę, że Polska powinna postawić na gaz pochodzący z rodzimych zasobów. Jesteśmy w stanie zaspokajać z tych złóż zapotrzebowanie krajowe (wynoszące około 14 mld m sześc. rocznie) przez okres 10-15 lat. Dziś z własnych źródeł uzyskujemy jedynie ponad 4 mld m sześc. Oczywiście zwiększenie krajowego wydobycia wymagałoby inwestycji ze strony PGNiG w infrastrukturę przesyłową czy nowe odwierty. Koszt tych prac i czas na ich zrealizowanie nie są jednak duże. Pełne przejście na własne wydobycie poprawiłoby komfort negocjowania z Rosjanami kontraktów na dostawy gazu w przyszłości. Moglibyśmy wtedy wypracować korzystniejsze stawki. Polska mogłaby także kupować gaz w okresach letnich. Wtedy jest on tańszy, a dostawcy nieraz wręcz proszą się, by go od nich odebrać.
Andrzej Szczęśniak
niezależny ekspert rynku paliwowego
Z podobnego kryzysu w 2006 r. nie wyciągnęliśmy żadnych wniosków. Przez trzy lata w zasadzie nic nie zrobiono, by poprawić nasze bezpieczeństwo energetyczne. Co na przyszłość? Powinniśmy postawić na zwiększenie krajowego wydobycia gazu ziemnego oraz wybudowanie nowych pojemności magazynowych. Między bajki natomiast włożyłbym projekty sprowadzania gazu z Norwegii. Taka szansa zdarzyła się raz wiele lat temu, drugi raz raczej się nie powtórzy.
Przemysław Wipler
ekspert ds. energetyki Instytutu Jagiellońskiego, były dyrektor ds. dywersyfikacji dostaw nośników energii w Ministerstwie Gospodarki,
Musimy zrealizować projekty uniezależniające nas od jakichkolwiek dostawców. W przypadku Polski oznacza to dokończenie terminala LNG — nawet jeśli nie będzie kontraktu długoterminowego na gaz skroplony. Należy też zbudować gazociąg łączący nas z Norwegią przez Danię. Ważna byłaby też albo rezygnacja z nierealnych i szkodliwych dla Europy — w tym Polski — pomysłów związanych z handlem emisjami, albo natychmiastowe poważne podejście do energetyki atomowej. Pakiet energetyczno-klimatyczny przyjęty w grudniu przy akceptacji Polski oznacza pogłębienie dyskryminacji energetyki węglowej i de facto coraz większe uzależnienie od gazu ziemnego, a więc Rosji i jej partnerów. Jeśli rząd się za to poważnie nie zabierze, za trzy lata najpóźniej takie same problemy będziemy mieli z dostawami ropy naftowej.
Paweł Janas