Niech rok 2003 stoi pod znakiem podatku liniowego

Jarosław Sroka
09-12-2002, 00:00

Ponad tydzień temu („PB” nr 230 z 29 listopada) zapowiedzieliśmy na naszych łamach promocję liniowego podatku od dochodów osobistych (PIT). Nie wymyśliliśmy niczego nowego. Reanimowaliśmy tylko koncepcję, która regularnie powraca od początku polskich przemian społeczno-gospodarczych i — jak wiele innych rozsądnych pomysłów — nie może znaleźć uznania w oczach rządzących.

Stanęliśmy w ten sposób w obronie przedsiębiorców i menedżerów — ludzi, których uczciwe dochody aparat biurokratyczny bezkarnie trwoni od lat. A może być jeszcze gorzej, bo pazerny i krótkowzroczny fiskus prezentuje ostatnio upór nowojorskiego maratończyka.

Rzucone przez „Puls Biznesu” ziarno zakiełkowało. Nasz apel spotkał się z żywym odbiorem. Na jutro publiczną debatę w sprawie uproszczenia systemu podatkowego zapowiedział Business Centre Club. Polska Rada Biznesu też nie zasypia gruszek w popiele. Naszym śladem do dyskusji nad jakością systemu podatkowego włączyła się „Rzeczpospolita”.

Całkowicie podzielamy opinię bratniego dziennika, iż w Polsce systemu podatkowego po prostu NIE MA. Na dowód policzyliśmy, ile razy były już nowelizowane trzy najważniejsze ustawy podatkowe. Wyszło gorzej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać: ustawa z 1991 r. o PIT — aż 71 razy, ustawa z 1992 r. o CIT — 69 razy, ustawa z 1993 r. o VAT i akcyzie — 32 razy!

Tym razem jednak „Puls Biznesu” chce sprowokować nie tylko do debaty, ale i do czynu. Apelujemy więc do partii politycznych, środowisk naukowych, akademickich, prawników, dużych i mniejszych przedsiębiorców — zainicjujmy prace, których owocem będzie przygotowanie założeń do projektu NOWEJ ustawy o PIT: jej fundamentem byłby właśnie podatek liniowy. Nie jest przecież tajemnicą, że najbardziej drażliwa jest pierwsza ze wspomnianych wcześniej ustaw — o podatku od dochodów osobistych, czyli słynny PIT.

Oddajemy łamy „Pulsu Biznesu” wszystkim, którzy aktywnie chcą wesprzeć proces cywilizowania polskiego fiskusa. Liczymy, że efektem „intelektualnego pospolitego ruszenia” będzie konkretny projekt, pod którym uda się zebrać wymagane konstytucyjnie 100 tys. podpisów i wnieść go do Sejmu.

Już dotychczasowy odzew naszych Czytelników pozwala przypuszczać, że tym razem skłonność do kompromisu w tej sprawie tak partii politycznych, jak i organizacji biznesowych, a nawet prezydenta RP jest większa niż kiedykolwiek w przeszłości. Warto spróbować, tym bardziej że podatek liniowy doskonale przyjął się w krajach, gdzie obywatele nie podchodzili do fiskusa z szacunkiem, klasa średnia nie miała szans się rozwinąć, a szara strefa pleniła w najlepsze. Polska jak ulał pasuje do tego modelu.

„Puls Biznesu” postanowił wyjść przed szereg, by w ten sposób ośmielić do działania innych. Koncepcja podatku liniowego będzie stałym gościem na naszych łamach. Trzy razy w tygodniu, na stronie 2, będziemy prezentować poglądy wszystkich zainteresowanych.

Naszym celem jest rewolucyjna reforma systemu podatkowego — reforma, której wdrożenie da obywatelom szansę na większe oszczędności, a państwu przysporzy wpływów. Reforma, której efektem ma być przejrzysty i sprawiedliwy system podatkowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Sroka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Niech rok 2003 stoi pod znakiem podatku liniowego