Niechby wreszcie ten gaz popłynął

Jacek Zalewski
opublikowano: 19-01-2009, 00:00

Na wiadomość, że premierzy Władimir Putin i Julia Tymoszenko po nocnej debacie w Moskwie wreszcie porozumieli się w sprawie cen dostaw rosyjskiego gazu na Ukrainę oraz cen jego tranzytu — pamiętajmy, że to dwa odrębne tematy — wyziębiona Europa czekała ponad dwa tygodnie. Zniecierpliwiona Unia Europejska ryknęła niczym papierowy tygrys, wyznaczając skonfliktowanym stronom "ostateczny" termin, pod rygorem bliżej nieokreślonych konsekwencji. Putin i Tymoszenko zmieścili się w tym terminie, chociaż gaz realnie ma popłynąć "wkrótce" — po podpisaniu w poniedziałek umowy wykonawczej przez Gazprom i Naftohaz. Pozostajemy przy nadziei, że nie rozsadzi jej diabeł tkwiący w szczegółach.

Warunki ustnie ogłoszone przez premierów — głównie przez gospodarza Putina — wskazują, że w wątku biznesowym zdecydowany sukces odniosła Rosja. Europeizacja cen oznacza, iż w tym roku Ukraina dostanie 20-procentową zniżkę na gaz dla siebie (za tysiąc metrów sześciennych wyjdzie jej 360 dolarów, a płaciła 180), ale pod warunkiem utrzymania ubiegłorocznych opłat za tranzyt (1,6 dolara za 100 km). Od 1 stycznia 2010 r. nastąpić ma pełne urynkowienie — i takiego enigmatycznego postanowienia Europa już teraz może się bać, zwłaszcza że Rosja i Ukraina mają obyczaj negocjowania tuż przed sylwestrem.

Od początku konfliktu stawialiśmy tezę, że jego wątek biznesowy — wysuwany na pierwszy plan przez stronę rosyjską — to tylko opakowanie. Produktem jest dalekosiężna strategia Rosji, która postanowiła za wszelką ceną utrzymać krnąbrną Ukrainę w swojej strefie wpływów. Dlatego Władimir Putin konsekwentnie zohydza ukraińskiego partnera zarówno UE, jak i NATO. Robi to sprytnie, wykorzystując rozbicie polityczne Ukrainy i kampanię przed wyborami prezydenckimi. KGB-owska czujność podpowiedziała mu, że nie można jednak przeciągać struny, bo to powoduje utratę wiarygodności również Rosji. A właśnie takie sygnały odebrał podczas piątkowej wizyty w Niemczech, mimo jej dyplomatycznego triumfalizmu.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu