Nieckarz popiera płynny kurs walutowy

Małgorzata Dłubak
opublikowano: 2003-12-10 08:49

PAP: Stanisław Nieckarz, jeden z kandydatów SLD-UP-PSL do Rady Polityki Pieniężnej, zadeklarował się jako zwolennik płynnego kursu walutowego i uważa, że w obecnej sytuacji optymalne będzie utrzymanie takiego reżimu kursowego.

"W obecnej sytuacji, gdy jest niska inflacja i niższe stopy procentowe, kurs powinien być płynny. Najlepiej jest, gdy kurs

ustalany jest przez rynek" - powiedział Nieckarz w telefonicznym wywiadzie dla PAP.

Skrytykował jednak RPP, która w kwietniu 2000 roku upłynniła kurs złotego przy wysokich wówczas realnych stopach procentowych.

"Miałem pretensje do obecnej Rady Polityki Pieniężnej, że za wcześnie upłynniła kurs. Nie upłynnia się w pełni kursu, jeżeli

się ma najwyższe w Europie realne stopy procentowe" - zaznaczył.

Unia Pracy zgłosiła Nieckarza na kandydata Sejmu do Rady Polityki Pieniężnej. Nieckarz uzyskał poparcie SLD oraz PSL i w ten sposób jest jednym z trzech, obok Jana Czekaja, Mirosława Pietrewicza, kandydatów ugrupować mających większość w Sejmie.

Nieckarz powiedział, że widzi pole do obniżki stóp procentowych, bowiem realne stopy są nadal wysokie. "Zawsze trzeba mówić o realnej stopie procentowej, która w tej chwili wynosi powyżej 4 proc. W krajach Unii Europejskiej jest ona praktycznie zerowa" - powiedział kandydat do RPP.

"Pole do obniżki jest szerokie. Dla mnie z punktu widzenia kształtowania stóp procentowych ważne jest, by przełamać sytuację w inwestycjach. Bez inwestycji nie będzie rozwoju gospodarczego, a samą obniżką podatków nie uruchomi się procesów inwestycyjnych w przedsiębiorstwach" - ocenił.

Nieckarz skrytykował obecną Radę Polityki Pieniężnej za to, że podejmując decyzje nie uwzględniała procesów zachodzących w sferze mikroekonomicznej. "Brakowało przełożenia polityki pieniężnej na procesy mikro. Uważam, że mimo samodzielności działania trzeba liczyć się z tym, jakie procesy zachodzą w gospodarce" - powiedział Nieckarz.

"Oczywiście trzeba miarkować, by nie wywołać procesu inflacyjnego. Inflację można szybko doprowadzić do zera, tylko

przy okazji zniszczyć gospodarkę" - ostrzegł.

Kandydat na członka RPP powiedział, że rezerwa rewaluacyjna jest wysoka, a Rada powinna szukać rozwiązania, by część z niej wykorzystać. "Złotowa rezerwa na ryzyko zmian kursowych jest bardzo wysoka. Może być ona przeznaczona jedynie na obsługę długu publicznego, w tym na obsługę długu zagranicznego. Na pewno trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie, by część jej wykorzystać" - powiedział Nieckarz.

Przypomniał, że w historii były różne możliwości wykorzystania środków pochodzących z rezerwy rewaluacyjnej, na przykład w Szwajcarii przeznaczono ją na zasilanie funduszy emerytalnych.

Były minister finansów Grzegorz Kłodko domagał się uwolnienia części środków z rezerwy rewaluacyjnej na pokrycie deficytu budżetowego, czemu kategorycznie sprzeciwiła się RPP.

Rezerwa rewaluacyjna tworzona na ryzyko kursowe wynosi obecnie 35 mld zł, a rezerwy walutowe NBP 34,1 mld dolarów.

Zdaniem Nieckarza Polska powinna wejść do strefy euro tak szybko, jak to będzie możliwe, jednak przedtem musi uporać się z problemem wysokiego bezrobocia.

"Do Unii Monetarnej powinniśmy wejść jak najszybciej, ale wpierw musimy zdecydowanie zmniejszyć bezrobocie, zejść gdzieś do 10-11 proc. Ważne jest, by przed wejściem do strefy euro mieć także zrównoważony bilans handlu zagranicznego i wzrost inwestycji" - powiedział Nieckarz.

"Nie chcę stawiać daty jako celu samego w sobie, choć myślę, że wejście do strefy euro byłoby możliwe w 2008 roku. Można wejść do ERM2 i spełniać wszystkie kryteria, ale to nie załatwia sprawy z punktu widzenia całej gospodarki" - zaznaczył.

Według kryteriów konwergencji, średnia stopa inflacji w roku poprzedzającym badanie nie powinna być wyższa niż o 1,5 punktu procentowego od średniej inflacji w trzech najlepszych pod tym względem krajach UE, deficyt budżetowy nie powinien przekroczyć 3 proc. PKB, dług publiczny nie może przekraczać 60 proc. PKB. Oprócz tego kraj członkowski powinien uczestniczyć w systemie kursowym ERM2 przez co najmniej dwa lata.

Plan ograniczania wydatków budżetowych przygotowany przez wicepremiera Jerzego Hausnera zakłada obniżenie deficytu

budżetowego w 2007 roku do wymaganego przez Traktat z Maastricht poziomu.

Kandydat na członka RPP powiedział, że Polska nie powinna mieć problemu z obniżeniem deficytu budżetowego za trzy, cztery lata, żeby wynosił poniżej 3 proc. PKB. "Nie widzę problemu, by za trzy, cztery lata zejść z deficytem poniżej 3 proc. PKB. Jeżeli utrzymamy dynamikę wzrostu w granicach 5 proc., nie będą nam wyciekały dochody budżetowe, a wydatki na cele społeczne będą ileś punktów poniżej realnego wzrostu PKB, to nie będzie z tym problemu" - powiedział Nieckarz.

Dodał, że pozytywnie ocenia plan racjonalizacji wydatków wicepremiera Jerzego Hausnera, ale widzi także potrzebę

uszczelniania strony dochodowej budżetu.