- Dwa miesiące, konkretnie. Jeśli nie zostaną podjęte żadne działania do 1 marca, ruszy cięcie wydatków na kwotę 110 mld USD. Mniej więcej w tym samym czasie, USA osiągną ustawowy limit zadłużenia – napisał Roubini w The Financial Times.
Ekonomista ostrzega, że to jeszcze nie koniec, bo później w 2013 roku rozpocznie się debata na temat średnioterminowej konsolidacji fiskalnej. Tymczasem wygasanie obniżek podatków od wynagrodzeń, wzrost podatków dla bogatych i ewentualne cięcia wydatków budżetowych przełożą się na „hamulec fiskalny”, który wyniesie w tym roku 1,2 proc. PKB.

- Jeśli gospodarka szczęśliwie będzie rosła powyżej trendu, powiedzmy o 3,5 proc., to nie będzie wiele znaczyło, bo wzrost nadal będzie powyżej 2 proc. Przez ostatnie kilka kwartałów wzrost wynosił jednak średnio ok. 2 proc. Dlatego USA może całkiem łatwo znaleźć się zatrważająco bliski prędkości przeciągnięcia w tym roku, albo gorzej, jeśli kryzys eurolandu się pogłębi – twierdzi Roubini.