Niedostatek miedzi stabilizuje ceny

JAROSŁAW ROMANOWSKI
02-12-2011, 00:00

SUROWCE

Początek kryzysu nie był łaskawy dla rynku miedzi. Wiele firm z sektora zostało zaskoczonych nagłym spadkiem cen z 8-9 tys. USD za tonę do niespełna 3 tys. USD. Czy w obliczu narastających problemów w gospodarce światowej w najbliższych miesiącach powtórzy się scenariusz z 2008 r.? Tym razem może być inaczej. Dekoniunktura w gospodarce, załamanie na giełdach i wszechobecny pesymizm przynajmniej na razie oszczędziły rynek miedzi.

Szerokie grono komentatorów na rynku surowcowym koncentruje się głównie na bajońskich sumach, jakie winne są swoim wierzycielom kraje strefy euro, słabnącej koniunkturze w Chinach i Stanach Zjednoczonych czy kolejnych obniżkach ratingów. Owszem, informacje te mają istotne znaczenie dla cen miedzi, jednak o fundamentach tego rynku decyduje nie tylko strona popytowa. Drugą stroną równania jest podaż, która systematycznie nie nadąża za zmianami w gospodarce.

To właśnie ostatni kryzys można winić za odwlekanie w czasie budowy nowych kopalń i zatrzymanie rozwoju istniejących mocy produkcyjnych. Od zbadania złoża do czasu uruchomienia produkcji mija nierzadko od 7 do 10 lat, a pojawiające się w tym czasie kryzysy znacząco opóźniają ten proces. Oczywiście liczne inwestycje w krajach o wysokim ryzyku geopolitycznym również nie sprzyjają terminowej realizacji projektów. Nawet gdy inwestycja wystartuje, inwestorzy borykają się z licznymi problemami, również w krajach o dużych tradycjach górniczych. Do tego dochodzi powszechna na świecie nacjonalizacja zasobów i wzrost nakładów kapitałowych, co czyni ryzykownym kalkulację opłacalności projektów, tym samym zmniejsza skłonność do inwestowania w sektorze miedziowym.

W ostatnich miesiącach przez największe kopalnie miedzi na świecie przetoczyła się fala strajków w celu poprawy warunków pracy oraz zwiększenia partycypacji pracowników w rekordowych zyskach spółek. Strajki pracowników w kopalniach w Peru, Chile, Boliwii i Indonezji być może nie są tematem tak nośnym jak możliwe bankructwo Grecji, Włoch czy obniżki ratingów 80 największych banków, niemniej to właśnie one stanowią o silnych fundamentach rynku miedzi.

Jeszcze innym problemem są spadające zawartości miedzi, mała dostępność wykwalifikowanej kadry, problemy z dostępnością wody czy kłopoty z finansowaniem wielomiliardowych projektów. Strona podażowa rynku wygląda jeszcze gorzej niż w 2008 r., a więc dla inwestorów na rynku miedzi globalna dekoniunktura nie musi być taka straszna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JAROSŁAW ROMANOWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Niedostatek miedzi stabilizuje ceny