Niedzielny fajrant w KGHM

ES
opublikowano: 2007-04-06 00:00

W KGHM dzień święty trzeba święcić. W tej decyzji pomogli nie tyle duchowni, ile inspektorzy pracy.

W KGHM dzień święty trzeba święcić. W tej decyzji pomogli nie tyle duchowni, ile inspektorzy pracy.

Państwowa Inspekcja Pracy, która skontrolowała kopalnie koncernu, wymusiła na jego władzach zmianę organizacji pracy. Zdaniem kontrolerów, górnicy z KGHM pracowali za dużo, a za mało odpoczywali. Po otrzymaniu kilku mandatów dyrektorzy kopalń zdecydowali się na rewolucję: od 1 kwietnia górnicy nie mogą już dorabiać w niedziele.

— Jest grupa górników, której taka zmiana się nie spodoba. Ci ludzie potrafili pracować kilka tygodni non stop, by otrzymać wyższe wynagrodzenie. Znam przypadki, że tacy pracusie nie dożyli emerytury — mówi Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności.

Dla części górników zakaz pracy w niedzielę oznacza mniejsze zarobki, bo za każdy dzień otrzymywali 300-800 zł brutto. Byli tacy, którzy brali kilka sobót i niedziel w miesiącu. Teraz będą musieli odpocząć.

— Chcemy, aby górnicy mieli obowiązkowo przynajmniej jeden dzień wolny w tygodniu. Nie oznacza to, że będą mniej zarabiać. Zarząd chce wprowadzić system przyznawania premii motywacyjnych — mówi Radosław Poraj-Różecki, rzecznik KGHM.

Dzięki nim urobek siedmiu dni da się uzyskać w sześć.

— W marcu testowaliśmy system zmian w naszych kopalniach i okazało się, że jeden dzień wolny nie wpłynął na ilość wydobywanego urobku — twierdzi rzecznik.

— Mam wątpliwości, czy uda się utrzymać wydobycie na dotychczasowym poziomie —twierdzi Józef Czyczerski.