Piotr Kuczyński z Xeliona obsadzony w roli niedźwiedzia podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy zastrzegł na początku, że nie będzie ani łagodnym koalą, ani groźnym niedźwiedziem brunatnym. Kimś pośrodku. Marcin Kiepas z X- Trade Brokers miał być zawodowym optymistą.
Moderator: Noblista Edmund Phelps uważa, że kryzys na razie tylko
szczeka, ale jeszcze nie gryzie. Jakie jest Panów zdanie na ten
temat?
Byk
Marcin Kiepas, X- Trade Brokers
W odniesieniu do USA kryzys jest groźny. Wypada się zgodzić z byłym szefem
FED, że to najgorszy kryzys od lat 30. Kryzys jaki zdarza się na lat sto. Póki
co on drąży gospodarkę amerykańską. Jeśli odniesiemy to do naszej
giełdy póki co szczeka, ale w przyszłości może gryźć. Kiedy? Za dwa, pięć
lat. Ten kryzys jest groźny. Pytanie czy uderzy teraz, czy w 2012 r.
Nowa
administracja musi zastosować pakiet ochronny. Sprowadzi się to do
interwencjonizmu państwowego. Pomimo oczekiwania na podwyżki stóp to zostaną
utrzymane na niskim poziomie
Niedźwiedź
Piotr Kuczyński, Xelion
Z profesorem Phelpsem się zgadzam.
Kryzys może zacząć gryźć. Uderzenie nastąpiło w samo serce systemu - czyli w
system finansowy. Nastąpiła finansjeryzacja gospodarki. Mamy kryzys nie tylko na
rynku finansów, hipoteki, ale również kryzys zaufania. Łatwo je stracić, ale
trudno odzyskać. Obydwaj z Marcinem się zgadzamy, że na koniec roku indeksy będą
wyższe. Dla mnie to przerwa w bessie, dla Marcina dalej hossa.
Moderator: Mamy ostatnio przykłady interwencjonizmu państwowego w
USA
Byk
Nie spodziewalibyśmy się tego wcześniej po liberalnym państwie. W USA
wyraźnie postawiono na gospodarkę. Nie walczą z inflacją, nie walczą o dolara.
Grają na jedną kartę. W najbliższych miesiącach jest szansa, że giełdy się
podniosą. Jestem przekonany, że FED nie będzie podcinał gałęzi na której siedzą
wszystkie banki.
Niedźwiedź
Keynes by się w grobie przewrócił gdyby zobaczył co się to
dzieje. Widzę niepokojące objawy braku sterowalności rynku. Nie widzę natomiast
reakcji na bezprecedensowe sytuacje. Przejęcie Bear Stearns pomagało giełdzie,
to samo decyzje w sprawie stóp. A co mamy przy okazji Fanny Mae, Freddie
Mac - kto się ucieszył? Chiny i Japonia razem mają 600 mld dolarów w papierach.
A giełda co? Paniczna ucieczka w poniedziałek. Inwestorzy mówią, że już nic nie
pomaga. Jeśli w przyszłości padnie jedna, albo dwie instytucje, a jest
kilka takich firm, w tym działające w Polsce i na całym świecie, to pytam
ile pieniędzy jeszcze będzie musiał wyprodukować amerykański rząd?
Byk
To że nacjonalizacja nie zadziałała to znaczy że rynki finansowe nie
biorą pod uwagę skoordynowanej działalności innych banków. Dopiero w przyszłym
roku, kiedy będzie nowa administracja w USA, wtedy tak się stanie.Trzeba
pamiętać o rynku surowcowym. Ropa może zejść do poziomu 75 dolarów. Zawsze przy
recesji ropa taniała.
Moderator: Kiedy pojawią się wzrosty?
Byk
Wrzesień, październik nie będą dobrym okresem. II kwartał 2009 r. to
będzie ten moment.
Niedźwiedź
Przyjedzie uspokojenie w IV kwartale. Tylko co z tego? Domy w
USA będą nadal taniały. Najwięksi optymiści mówią o 15 proc. Straty finansowe
będą narastały. Przypadek Fanny Mae to 500 mld USD straty, a mówi się o
bilionie straty, a nawet 2 bln USD straty. Przypomnijmy, że Ben Bernanke mówił
przed rokiem o 100 mld dolarów.
Moderator: Przejdźmy do Europy. Mamy już kryzys, ale giełdy będą rosnąć?
Byk
Pytanie kiedy nastąpi finał kryzysu. Ja sądzę, że działania rządu USA
i banki przesuną finał kryzysu w czasie.
Moderator: Czy rynek będzie rósł?
Byk
Tak, bo kryzys jest odsunięty. Przez najbliższe dwa lata jest szansa
na duże wzrosty. Wracając do Europy. Do niedawna popularna była teza o braku
powiązań z USA. Niestety sprawdza się powiedzenie, że gdy Ameryka kichnie cały
świat ma grypę.
Moderator: Czy wyniki spółek będą się poprawiać?
Niedźwiedź
Pomimo sytuacji makro sytuacja firm jest różna. Działają one na
bardzo różnych rynkach. Tracą w USA, ale mają zyski w Brazylii i innych rejonach
świata. Dopiero kiedy gospodarka globalna siądzie, wtedy będziemy mówili o
problemach spółek.
Byk
Dyskusja o wynikach spółek, jest wtórna. To ma znaczenie w dłuższej
perspektywie. Inwestorzy patrzą krótkoterminowo i potrafią się oszukiwać. Jeśli
giełda w USA pójdzie w górę, to samo będzie na całym świecie.
Moderator: Zatrzymajmy się przy GPW. Czy wjedziemy do Euro w 2011 r. i czy będzie to miało wpływ na giełdę?
Niedźwiedź
Oczywiście, że nie wejdziemy, bo trzeba znaleźć 307 posłów,
żeby zmienili ustawę zasadniczą. Jeśli założymy, że zgodnie podniosą rękę, to co
z giełdą? Nic. Euro zdejmie koszty wymiany. Nie stanie się nic rewolucyjnego.
Spółek importujących i eksportujących nie ma przecież tak wiele. Kurs złotego
nie przyczyniał się istotnie do ich wyceny. Jakiś wpływ będzie miało, ale nie
będzie to przełomowe. Jeśli będzie kryzys to nie pomoże
Byk
Wypada mi się zgodzić z Piotrem. Euro nie jest czynnikiem
trendotwórzczym. Nie spowoduje presji na akcję.
Moderator: Po II kwartale spółki pokazały dobre wyniki, to
znaczy, że chyba nie jest tak źle?
Niedźwiedź
Odejmując banki i spółki surowcowe to wynik był umiarkowanie
dobry, żeby nie powiedzieć kiepski. Spowolnienie będzie widać w III kwartale, IV
i w przyszłym roku. Nie musi być tak, że jeśli wyniki będą gorsze to indeksy
będą spadały.
Byk
Wynik małych i średnich firm nie jest zaskoczeniem - one są wrażliwe
na spowolnienie. Jeśli za dwa kwartały inwestorzy stwierdzą, że jest poprawa
koniunktury inwestorzy będą je kupowali.
Moderator: Czy będzie gorzej?
Niedźwiedź
Będzie. WEeuropie będzie stagnacja. U nas wzrost PKB będzie
wyższy niż 4 proc. A to oznacza, że nasze spółki, które żyją z tego co zyskają
na handlu z Unią i z tego co zyskają w Polsce będą miały mniejsze przychody.
Popyt w Polsce choć wynika ze wzrostu płac, ale tak naprawdę z akcji
kredytowej. Uważam, że wzrost płac nie oddziałuje tak mocno na popyt. W 2009
r. akcja kredytowa też siądzie, bo stopy pójdą w górę.
Byk
Nie sądzę, żeby stopy były wyższe. Już teraz mówi się o końcówce
wzrostu stóp. Rada jest teraz gołębia, taki jest rozkład głosów. Hamowanie
popytu nie będzie nagłe, to proces rozłożony w czasie, spadek zysków spółek nie
będzie dramatyczny.
Moderator: Kto będzie stroną popytową na giełdzie?
Niedźwiedź
Mówiliśmy już o utracie zaufania, Polacy wycofując się z TFI
pokazali spadek wiary w ciągły wzrost giełdy. To powoduje, że jak hossa pcha
indeksy w rejony jakich żaden analityk nie wymyśli to samo jest z bessą.
Wskaźnikowo jesteśmy naprawdę nieźli. Cena do zysku jest na takim poziomie, że
powinniśmy wszystko kupować. Ale nie kupujemy. Jesteśmy w momencie blisko
skrajnego niedowartościowania akcji. Bez inwestorów zagranicznych nie ruszymy.
Polacy pojawią się wtedy, gdy uwierzą, że znowu zaczęła się hossa.
Byk
Rzeczywiście konieczna jest obecność inwestorów zagranicznych.
Inwestorzy wrócą na rynki wschodzące gdy wrócą na globalne rynki. W sytuacji gdy
rosyjska giełda jest de facto giełdą surowcową, a Polska płynna, ten kapitał
może się koncentrować w Warszawie. Odnośnie zaufania - z inwestorami jest jak z
młodzieńczą miłością: dziś się wali świat bo ktoś kogoś rzucił, a następnego
dnia jesteśmy w skowronkach, bo kogoś poznaliśmy.
Z funduszami jest inna
sprawa: dopiero po jakichś sześciu miesiącach TFI wrócą na giełdę. One nie będą
motorem napędzającym rynek w pierwszym okresie.
Wzrosty szybko zauważą
inwestorzy indywidualni, a w trzeciej kolejności TFI
Moderator: Możemy być atrakcyjni dla zagranicznych inwestorów?
Niedźwiedź
Tak, ale nie wierzę, że gdy Wall Street się wali to my jesteśmy
atrakcyjni dla inwestorów. Nie wierzę w Euro 2012. Jeśli złoty będzie tak silny
to stadiony i drogi zbudują zagraniczne firmy bo będą tańsze od naszych.
Moderator: Jakie spółki będą rosły podczas bessy?
Niedźwiedź
Podczas recesji jest grupa spółek, która rośnie. Ja ciągle
wierzę w spółki wysokich technologii
Byk
Jeśli będzie poprawa na światowych rynkach, wszystkie będą rosły, z
tym, że jedne szybciej drugie wolnej. Zgadzam się, że technologiczne mogą
znaleźć się w pierwszej grupie.