Niedźwiedzie już wróciły z wakacji

Maciej Zbiejcik
03-09-2009, 07:05

Po udanym lipcu i sierpniu zostały już tylko wspomnienia. Wystarczyły dwie sesje, by WIG20 zjechał o 100 pkt w dół. To  będzie słaby miesiąc.

Spadki przyspieszyły. WIG20 stracił wczoraj 3,9 proc., a mWIG40 aż 4,6 proc. Słabnie też złoty.

Wrzesień na giełdzie rozpoczął się bardzo źle. We wtorek WIG20 zjechał poniżej 2200 pkt, a wczoraj zbliżył się do 2100 pkt. Po kilku słabszych sesjach już widać, że rozpoczęła się długo wyczekiwana, mocniejsza korekta. Optymiści pocieszają jednak, że to jedynie zwykła korekta, która nie potrwa długo i nie wyrządzi poważniejszych szkód (patrz prognozy obok).

To jest ta korekta…
Analitycy podzielili się więc na dwa obozy. Obóz niedźwiedzi uważa, że to, co wydarzyło się na ostatnich sesjach to tylko zapowiedź słabych tygodni, a może nawet miesięcy.

— Wygląda na to, że oczekiwana korekta właśnie nadeszła. Jak głęboka? Sądzę, że w pierwszej fali spadków WIG20 może osunąć się blisko 2000 pkt. W dłuższym terminie może to być spadek poniżej tego pułapu — ocenia Piotr Sieradzan, członek zarządu Pocztylion-Arka PTE.

Zdaniem przedstawiciela funduszu, do końca roku należy obstawiać wariant pesymistyczny, czyli tendencję spadkową. Kontynuacja wzrostów jest możliwa, pod warunkiem że w ślad za poprawą wskaźników wyprzedzających pójdą twarde dane makroekonomiczne.

— Jednak o to będzie bardzo ciężko — dodaje Piotr Sieradzan.

Ostatnio przestała działać nawet magia dobrych wskaźników.

— We wtorek pesymiści dostali mocny argument do ręki. Rynki przestały reagować na pozytywne dane (mowa m.in. o bardzo dobrym odczycie ISM dla przemysłu w USA). Ich zdaniem, wyceny oderwały się od fundamentów, a optymiści liczyli już zyski, jakie spółki mogłyby osiągnąć w 2010 i 2011 r. Tymczasem przyszłość jest wciąż dość niepewna. Trudno jest obalić te argumenty w kilku słowach. Rynek ma już sporo pretekstów do korekty — podkreśla Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

— Jeśli do końca tego tygodnia inwestorzy nadal będą ignorowali dobre dane, to nadal trzeba będzie liczyć się z chęcią realizacji zysków. Obawiam się, że bilans całego miesiąca może wypaść na minusie. Chciałbym jednak podkreślić, że ceny akcji oderwały się od rzeczywistości — dodaje Jacek Kałużny, analityk XTB.

Niepokojące wnioski płyną też z analizy technicznej.

— Po ostatnich sesjach jestem pełen obaw. Nie wiem, czy z tego nie wyjdzie coś gorszego. We wtorek na amerykańskich indeksach pogorszyła się sytuacja techniczna. Analiza techniczna zapowiada też osłabienie złotego — ocenia Marcin Lachowski, analityk BM BGŻ.

...czy może okazja
Drugi obóz, w którym są optymiści (zwani bykami), w spadkach widzą tylko chwilową korektę.

— Inwestorzy wykorzystali okazję i ruszyli do sprzedaży akcji. Automatycznie, bo wrzesień jest statystycznie najgorszym miesiącem na giełdzie. Jednak nie sądzę, by była to ta długo oczekiwana korekta. Skłaniałbym się ku wnioskom, że to lokalne spadki. Teraz nie obawiałbym się głębszych zjazdów, a niższe ceny wykorzystałbym do zakupów — mówi Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.

Zdaniem Marka Rogalskiego, już pod koniec września może wrócić do wzrostów.

— Spodziewam się, że po spadkach w najbliższych dniach rynek ustabilizuje się, a koniec miesiąca przyniesie powrót do wyraźnych wzrostów. Na koniec września WIG20 może wahać się przy 2350 pkt. Będzie to dobra baza do zwyżek w kierunku 2800 pkt na koniec roku — uważa analityk DM BOŚ.

Zanim jednak doczekamy się takich wzrostów, rynek musi znaleźć dno, przynajmniej lokalne. W ostatnich dniach indeksy mocno spadły. Ważne bariery obronne są bardzo blisko.

— Dla WIG20 ważnym wsparciem było 2150 pkt, a dla indeksu szerokiego rynku 35,5-36 tys. pkt. Nie udało się go obronić. To może być przygrywka do głębszej korekty, która może się rozpocząć pod koniec września lub na początku października — uważa Krzysztof Pado, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

— Dla WIG20 kluczowe będzie wsparcie na poziomie 2000 pkt, a dla indeksu SP 500 jest to poziom 960 pkt. Przełamanie tych pułapów będzie sugerowało, że dzieje się coś złego — ocenia Marcin Lachowski.

Złoty też traci
W ślad za giełdowymi indeksami ruszyła wczoraj także polska waluta, która we wtorek dzielnie się broniła przed większą przeceną. Kurs euro nie utrzymał się poniżej 4,13 zł, co gwarantowało względny spokój na rynku. Wybił się mocno w górę i w trakcie wczorajszej sesji dotarł nawet do 4,185 zł. Później złoty próbował odrabiać straty. Nie udało się. Pod koniec sesji za euro płacono ponad 4,17 zł, za dolara 2,9368 zł, a za franka szwajcarskiego 2,7490 zł. Jeśli sytuacja na giełdach się nie zmieni, to kurs euro wkrótce może przebić 4,20 zł, a dolara 2,98 zł. Wtedy będzie jeszcze drożej.

Niedźwiedzie już wróciły z wakacjiNiedźwiedzie już wróciły z wakacji

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Niedźwiedzie już wróciły z wakacji