Niedźwiedzie stają się coraz bardziej agresywne

Roman Przasnyski
opublikowano: 2012-03-30 00:00

GIEŁDA

Przecena na giełdach przybiera na sile i towarzyszy jej spadek obrotów. Pogorszenie się nastrojów może zwiększyć grono chętnych do sprzedaży akcji, choć czwartek nie przyniósł nowych bodźców, które mogłyby skłaniać do pozbywania się papierów. Inwestorzy najwyraźniej uznali, że nadszedł czas na realizację zysków. Na parkietach naszego kontynentu niedźwiedzie zaatakowały odważniej po publikacji indeksów nastrojów w strefie euro, które okazały się w większości przypadków gorsze, niż oczekiwano, ale dane te zwykle nie miały wielkiego wpływu na to, co dzieje się na rynku, a giełdowe wskaźniki traciły na wartości już przed ich publikacją.

Powodów do wyprzedaży nie dostarczył zgodny z oczekiwaniami odczyt dynamiki amerykańskiej gospodarki za czwarty kwartał ubiegłego roku. PKB Stanów Zjednoczonych wzrósł o 3 proc. Rozczarowujące były natomiast dane dotyczące wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Amerykanie złożyli ich 359 tys., o 9 tys. więcej, niż się spodziewano. Mocno w górę skorygowano też dane z poprzedniego tygodnia. Ale również ta informacja w pierwszym momencie nie spowodowała wyraźnej reakcji na giełdach naszego kontynentu.

WIG i WIG20 na otwarciu czwartkowej sesji zniżkowały po 0,6-0,7 proc. Indeks największych spółek, który w środę zdołał obronić się przed spadkiem poniżej 2300 punktów, już na początku handlu nie był w stanie go utrzymać. Jedynie w ciągu pierwszej godziny byki i niedźwiedzie toczyły w miarę wyrównaną walkę. Chwilę później mocna fala wyprzedaży sprowadziła wskaźnik prawie 30 punktów niżej. WIG20 tracił w południe ponad 1,5 proc. Kilkugodzinne, mozolne próby zmniejszenia skali strat, nie przyniosły wielkiego efektu. Pod koniec dnia podaż znów mocniej przycisnęła, niwecząc wcześniejsze wysiłki byków.

Rano liderem spadków były akcje PKN Orlen, tracące prawie 3 proc. To efekt skorygowania zysku netto za 2011 r. z 3,2 do 2,4 mld zł w wyniku odpisów aktualizacyjnych. Po południu skala przeceny zmniejszyła się jednak o niemal połowę. W przeciwnym kierunku szły wyceny większości pozostałych blue chips. Pod koniec dnia walory GTC spadały o ponad 4 proc. Zyskujące rano 1,5 proc. papiery Synthosu przed końcem handlu zniżkowały o prawie 4 proc. Po ponad 3 proc. w dół szły akcje BRE i JSW, a po około 2 proc. spadały papiery Tauronu, PKO i Lotosu.

Początek handlu na głównych giełdach europejskich nie zapowiadał większych emocji. Na otwarciu indeksy w Paryżu, we Frankfurcie i w Londynie zniżkowały po 0,1-0,3 proc. Podobnie jak w Warszawie, skala spadku szybko się powiększała. Pod koniec dnia CAC40 i FTSE traciły po około 1,5 proc., a DAX o niemal 2 proc. Mocniej niż indeks we Frankfurcie spadał jedynie wskaźnik w Atenach. Otwarcie sesji na Wall Street także przyniosło spadki, jednak nie przekraczały one 0,5-0,7 proc.

WIG20 zakończył dzień zniżką o 1,57 proc., WIG spadł o 1,39 proc., mWIG40 o 1,16 proc., a sWIG80 o 0,96 proc. Obroty wyniosły 830 mln zł.