Ostatnia fala przeceny banków na warszawskiej giełdzie została wywołana prezydenckim projektem ustawy o sposobach przywrócenia równości stron, jak eufemistycznie nazwano pomysł na zmniejszenie obciążeń tych, którzy zaciągali walutowe kredyty hipoteczne. Spadków nie uniknęły jednak Alior Bank, Bank Handlowy i Bank Pekao, które portfela kredytów frankowych albo w ogóle nie mają, albo mają na pomijalnym poziomie. Wartość akcji Aliora spadła już poniżej ceny, za którą mogli je kupić inwestorzy zewnętrzni w ofercie publicznej pod koniec 2012 r. (taniej papiery mogli nabywać pracownicy). Współczynnik C/WK dla tego banku spadł do 1,15. Dla Handlowego i Pekao wynosi — odpowiednio — 1,44 i 1,49. Atrakcyjnie wygląda też wskaźnik C/Z. Dla Aliora zszedł poniżej 11. W przypadku dwóch pozostałych banków przekracza 13. Magdalena Komaracka przypomina jednak o wpływie podatku bankowego.

— Rząd oczekuje, że podatek bankowy przysporzy 4,4 mld zł wpływów budżetowych. Jeśli sektor bankowy generował 15 mld zł zysku, to odjęcie od tego 4,4, mld zł oznacza spadek zysków o około 30 proc. Inna sprawa, jak poszczególne banki przełożą to na klientów — zaznacza Magdalena Komaracka, dyrektor departamentu analiz Erste Securities Polska.
Specjalistka podkreśla też, że przeceny tych trzech banków nie można rozpatrywać w oderwaniu od tego, co dzieje się na świecie.
— Obniżane są prognozy globalnego wzrostu gospodarczego. Mamy niezły wzrost w Europie, ale rynki wschodzące borykają się z problemem spowolniania gospodarczego, co też przekłada się na nastawienie inwestorów — dodaje Magdalena Komaracka.
C/WK bez rewelacji
Obawy o globalny kryzys przewijają się też w wypowiedziach innych analityków.
— Można zadać pytanie, dlaczego tanieją spółki niebankowe. A tanieją nie tylko u nas, ale również w Chinach czy Stanach Zjednoczonych. U nas panuje konsens, że 2016 r. będzie dobry, a 2017 r. powinien być nie gorszy. Na świecie coraz więcej osób zaczyna to kwestionować. Giełda powinna zaś wyprzedzać gospodarkę — wtóruje mu Michał Sobolewski z DM Banku Ochrony Środowiska.
— Jeśli się spojrzy szerzej, nie tylko na Polskę, ale również Stany Zjednoczone czy Europę, to widać, że tam również królują spadki. Od piątku przecena banków europejskich jest całkiem wyraźna. Wynika z tego, że obawy o kondycję gospodarek rosną — zaznacza Jaromir Szortyka z PKO Banku Polskiego.
Przypomina przy tym, że wycenom wszystkim banków może ciążyć nie tylko ryzyko globalnego krachu, ale również obawy o to, co stanie się z tym, co pozostało z OFE. Pomijając globalny krach, zdaniem Jaromira Szortyki, z niefrankowej trójki tylko Alior ma szansę na poprawę wyników w 2016 r. W tym kontekście wycena wskaźnikowa Handlowego i Pekao nie jest olśniewająca.
— Dla Pekao wskaźnik C/ WK jest poniżej poziomów historycznych, ale z uwagi na pogarszające się perspektywy zwrotu na kapitale nie wydaje się wyjątkowo atrakcyjny. Biorąc pod uwagę nieobjęcie tzw. podatkiem bankowym obligacji skarbowych i stopy dywidendy, Handlowy wydaje się być trochę bardziej atrakcyjny — twierdzi Jaromir Szortyka.
Roszady w akcjonariacie
Nie brak jednak głosów, że taniość Aliora na tle reszty sektora jest tylko pozorna.
— Alior nie był bankiem, który miał trafić na giełdę. Stało się tak dlatego, że inwestorom giełdowym akcje można było sprzedać drożej niż funduszom private equity. Historycznie bank był więc dość wysoko wyceniany. Wynikało to z premii za wzrost i wysokich marż. Ale na pewnym poziomie rozwoju te dwie kwestie są nie do pogodzenia. Bank przestaje być niszowym graczem i zabiegając o klientów, nie może ignorować średnich cen oferowanych za podobne produkty przez inne banki. Nie mówię, że ten moment już w Aliorze nadszedł, ale jego nadejście trzeba brać pod uwagę — tłumaczy Michał Sobolewski.
Jego zdaniem, za element ryzyka można też uważać pojawienie się w akcjonariacie banku PZU. Zresztą nie tylko on zwraca uwagę na ten czynnik.
— Franków w Aliorze nie ma, ale ryzykiem jest akcjonariat i wszystkie pomysły na angażowanie PKO BP i PZU w ratowanie górnictwa. Nie wiadomo, jakie są plany wobec Aliora w tym zakresie i dotyczące potencjalnej konsolidacji sektora bankowego — mówi Michał Fidelus, analityk Vestor DM.