Niektóre agencje oszukują klientów

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2001-09-04 00:00

Niektóre agencje oszukują klientów

Różne agencje finansowo- -usługowe proponują pomoc w dofinansowaniu zakupu czy modernizacji nieruchomości. Klienci, zanim skorzystają z ich usług, powinni wcześniej dokładnie sprawdzić rzetelność i wiarygodność firmy, z którą chcą podpisać umowę.

W ciągu ostatnich dwóch lat pojawiło się wiele agencji oferujących różne usługi finansowe, w tym także pośrednicy w udzielaniu kredytów mieszkaniowych czy hipotecznych. Agencje te wykorzystały niszę, jaka pojawiła się na polskim rynku, w momencie, gdy banki zaostrzyły warunki udzielania kredytów.

— Te quasi-bankowe agencje przedstawiają bardzo atrakcyjne warunki i nie wymagają często przy tym specjalnych zaświadczeń. Ludzie mają nadzieję, że szybko dostaną pieniądze. W rzeczywistości często ponoszą jedynie straty — twierdzi Tomasz Błeszyński, rzecznik Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Kuszą atrakcją

Pośrednicy często wprowadzają zainteresowanych w błąd, zarówno przedstawiając warunki umowy, jak i terminy wypłaty pożyczki. Zdarza się, że klienci długo czekają na pieniądze, które według umowy mieli dostać natychmiast.

— W takich przypadkach wiele osób decyduje się rozwiązać umowę i szukać innych sposobów finansowania. Nieuczciwym firmom opłaca się to, ponieważ po rozwiązaniu umowy nie zwracają tzw. opłat manipulacyjnych, których wysokość sięga nawet do 1 tys. zł — wyjaśnia Justyna Borkowska, radca prawny Federacji Konsumentów.

— Osoba, która upatrzyła sobie wymarzone mieszkanie, nie może sfinalizować transakcji, bo musi czekać na decyzję agencji. Transakcja często nie dochodzi do skutku, bo właściciel nieruchomości nie chce czekać, aż klient agencji zdobędzie odpowiednie fundusze. W ostatecznym rachunku klient traci opłaty manipulacyjne, nie otrzymuje kredytu i nie może kupić mieszkania — dodaje Tomasz Błeszyński.

Wymagana ostrożność

Wiarygodność danej agencji jest podstawą do podjęcia negocjacji. Dopiero po sprawdzeniu działalności firmy na rynku można rozpocząć rozmowy z pośrednikami.

— Należy sprawdzić, jak długo firma istnieje na rynku i co o niej pisze prasa. Podczas rozmów z pracownikiem należy zwrócić uwagę, czy nie ucieka on od pytań i czy podaje wszystkie koszty. Duże, znane firmy dają nam większą gwarancję, że klient nie zostanie oszukany podczas podpisywania umowy — mówi Joanna Winogrado, dyrektor ds. marketingu w Agencji Usługowo-Finansowej Best.

— Na wolnym rynku trudno jest dokładnie sprawdzić działalność wszystkich agencji. Jeżeli agencja działa jako spółka, jej kapitał można sprawdzić w rejestrze sądowym, jeśli natomiast jedynie zgłosiła działalność gospodarczą, nie można jej w żaden sposób sprawdzić — tłumaczy Justyna Borkowska.

System konsorcyjny

Coraz częściej proponowane są klientom „kredyty” udzielane w systemie konsorcyjnym, tzw. argentyńskim. Po podpisaniu umowy klienci zaczynają płacić raty jeszcze przed otrzymaniem pożyczki. Wpłacane pieniądze tworzą pulę, z której jeden z kredytobiorców otrzymuje obiecaną wcześniej sumę. Odbywa się to drogą losowania, czas otrzymania pieniędzy jest więc nieokreślony.

— System argentyński to nagminna praktyka firm. Kredytobiorcy mogą czekać nawet kilka lat na otrzymanie gotówki. Mamy coraz więcej zgłoszeń klientów, którzy czują się oszukani. Niestety, niewiele można temu zaradzić — twierdzi Justyna Borkowska.

Kredyt czy pożyczka

Zgodnie z prawem bankowym, kredytów mogą udzielać tylko banki. Agencje są jedynie pośrednikami, znajdują dla klientów banki, które zgodzą się na udzielenie kredytu, pomagają też przygotować odpowiednie formularze.

— Firmy często nadużywają słowa „kredyt”, pożyczając pieniądze np. z własnych środków — stwierdza Marek Kowalski ze Związku Banków Polskich.

Korzystając z usług danej firmy, należy najpierw sprawdzić, czy rzeczywiście ma podpisaną umowę z danym bankiem. Jeżeli firma udziela pożyczki z własnych funduszy, nie obowiązuje jej prawo bankowe i w przypadku problemów ze zwrotem pożyczki może dochodzić swoich praw inaczej niż banki.

Niuanse umowy

Największy błąd, jaki popełniają klienci, tkwi w niedokładnym zapoznaniu się z podpisywaną umową. Zdarza się, że podpisują umowę nie rozumiejąc jej do końca.

— Ludzie są sami sobie winni. Słuchają pracowników firm, którzy mówią coś innego, niż jest w umowie. Klienci często najpierw podpisują umowę, a dopiero w domu wczytują się w jej treść. Po podpisaniu umowy jest bardzo trudno pomóc oszukanym ludziom — mówi Justyna Borkowska.

— Zanim klienci podpiszą umowę, mają prawo do zażądania symulacji spłaty kredytu, czyli wyliczenia wysokości każdej raty —podpowiada Joanna Winogrado.

Często agencje obiecują kredyty oprocentowane nawet na kilka proc. w skali rocznej. Oferta taka wydaje się kusząca, ponieważ wysokość oprocentowania (kredytów złotówkowych) waha się w granicach 20 proc. W momencie spłacania rat okazuje się, że wysokość prawdziwego oprocentowania jest wyższa od obiecanej wcześniej, ponieważ firma np. nie uwzględniła w umowie marży.

— Klientom z pewnością pomoże obecnie finalizowana w Sejmie ustawa O ochronie konsumenta, która m.in. nakłada obowiązek podawania rzeczywistej stopy oprocentowania. Ostatnio także przypadkami nieuczciwych agencji zajął się intensywnie Nadzór Bankowy, którego przedstawiciele kierują odpowiednie wnioski do prokuratury. Oczywiście nie są oni w stanie zająć się wszystkimi sprawami — twierdzi Marek Kowalski.