Boisz się, że kontrahent nie zapłaci? Można się zabezpieczyć. Idealnym narzędziem jest ubezpieczenie kredytu kupieckiego — chroni na wypadek problemów z zapłatą wierzytelności przysługujących ubezpieczającemu od jego partnerów biznesowych. Niestety, niektóre firmy mogą sobie o nim tylko pomarzyć.

Posypały się szkody
W ubiegłym roku ubezpieczycielom dały się we znaki odszkodowania z takich polis.
— Wzrost liczby upadłości oraz problemów z płatnościami i spadkiem skuteczności firm windykacyjnych znacząco odbiły się na zwiększeniu roszczeń od ubezpieczonych i wzroście kwot wypłacanych odszkodowań — przyznaje Maciej Kalbus, starszy broker specjalista w Marsh Polska.
— Odszkodowania wypłacone brutto wyniosły w 2012 r. 40,58 mln zł, czyli o 47 proc. więcej niż rok wcześniej — mówi Marek Jakubicz, dyrektor Biura Sprzedaży i Obsługi Polis w KUKE. Jego zdaniem, korporacja ubezpiecza transakcje krajowe i zagraniczne, więc jej portfel dotyka nie tylko sytuacja w Polsce, ale także spowolnienie na rynkach światowych. Coface zwiększenie przeterminowanych należności od odbiorców objętych ubezpieczeniem notuje już od czwartego kwartału 2011 r.
— Tylko w roku 2012 liczba takich zgłoszeń wzrosła w Coface o 16 proc., a ich wartość o 23 proc. To się oczywiście przełożyło na wzrost odszkodowań z tytułu tych polis — twierdzi Maciej Drowanowski, dyrektor zarządzający oddziału Coface w Polsce.
Również Atradius odnotował pogorszenie się moralności płatniczej firm w ubiegłym roku, choć, jak tłumaczy Paweł Szczepankowski, dyrektor zarządzający Atradius Polska, spora część tych przeterminowań nie przekształciła się w odszkodowania. Boleśnie odszkodowania z polis należności odczuł Euler Hermes. — Nie tylko ze względu na jego niekwestionowaną pozycję największego ubezpieczyciela w tym zakresie, lecz również z powodu polityki sprzedaży, która w dużym stopniu opierała się na większym niż konkurencja otwarciu na ryzykowniejsze branże — tłumaczy Maciej Kalbus. Branże, które od lat najchętniej się ubezpieczały, to budowlanka i branża stalowa. A te kryzys dotknął najbardziej.
Kilkaset procent drożej
W efekcie o ubezpieczenie należności coraz trudniej.
— W wyniku wzrostu ryzyka oraz wypłacanych odszkodowań musiała nastąpić zmiana polityki ubezpieczycieli, którą obserwujemy od czwartego kwartału 2012 r., i która nasiliła się w pierwszych miesiącach bieżącego roku — przyznaje Maciej Kalbus. Mamy tym samym do czynienia z bardziej restrykcyjnym podejściem do wyznaczania limitów kredytowych, czyli maksymalnych kwot należności od kontrahenta, przyjmowanych do ubezpieczenia, i zarazem zmianą polityki sprzedaży.
— Ceny poszybowały w górę. W przypadku szkodowych umów ubezpieczenia można mówić o wzroście co najmniej rzędu kilkudziesięciu procent, ale zdarzają się również takie oferty, w których stawka przy odnowieniach wzrasta o kilkaset procent. Zmianie stawek towarzyszy także zmiana warunków ubezpieczenia. Zapisy stają się bardziej restrykcyjne, co w połączeniu ze wzrostem ceny i redukcjami limitów stawia pod znakiem zapytania sens zakupu takiej polisy. Niestety trudno o alternatywę, a w takich branżach jak budowlana czy stalowa przedsiębiorstwa muszą liczyć się również z odmowami przedstawienia ofert.
W tym kontekście firmy, które całą swoją politykę kontroli ryzyka oparły na ubezpieczeniu, mogą stanąć przed dużym wyzwaniem — tłumaczy Maciej Kalbus. Zmianę polityki potwierdzają ubezpieczyciele.
— Wzrost ryzyka siłą rzeczy powoduje wzrost ceny za ubezpieczenie należności u większości ubezpieczycieli. W naszym portfelu również do tego dochodzi — mówi Marek Jakubicz.
— Wzrost cen polis w ostatnim okresie kształtował się na podobnym poziomie co wzrost odszkodowań — wtóruje mu Maciej Drowanowski. Paweł Szczepankowski zwraca uwagę, że Atradius sygnały o możliwości usztywnienia cen wysyłał już na początku drugiej połowy ub.r.
— Dotyczyło to zarówno umów odnawialnych, jak i polis przyjmowanych do portfela — twierdzi Paweł Szczepankowski. Ubezpieczyciele zwracają jednak również uwagę na to, że są branże, w których wzrost cen jest znacznie większy, ale również takie, w których do niego nie doszło. Poza tym cena ubezpieczenia dla każdej firmy jest ustalana indywidualnie i zależy od wielu czynników.
— W obliczeniu składki ubezpieczeniowej zawsze decydująca jest indywidualna ocena danej firmy i portfela jej kontrahentów, a nie otoczenia, w którym działa. Dopiero ta indywidualna ocena uzupełniona może być o kontekst szerszej perspektywy — branżowej czy makroekonomicznej, mają one bowiem wpływ na wyniki firm, ale każda z nich inaczej radzi sobie z warunkami rynkowymi — tłumaczy Robert Dunaj, dyrektor komunikacji w Euler Hermes.
Na zmiany przyjdzie poczekać
Tym samym o przyzwoite ubezpieczenie należności nie jest łatwo, i to w czasie, kiedy wiele firm szuka takiej możliwości.
— W 2012 r. zanotowaliśmy 27-procentowy wzrost ilości wniosków o ubezpieczenie w stosunku do 2011 r. Natomiast w pierwszych dwóch miesiącach tego roku liczba wniosków w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej wzrosła o 15 proc. Coraz więcej zapytań pochodzi od firm, które dotychczas nigdy się nie ubezpieczały. Obserwujemy także znaczny wzrost zainteresowania ubezpieczeniem wśród małych firm — mówi Marek Jakubicz.
Niestety, nic nie wskazuje na to, że ze strony ubezpieczycieli w najbliższym czasie pojawią się jakieś zmiany. Restrykcyjna polityka najprawdopodobniej będzie kontynuowana przez najbliższe miesiące.
— Należy też pamiętać, że ewentualna poprawa koniunktury, jakiekolwiek ożywienie w gospodarce będzie odczuwalne przez ubezpieczycieli dopiero po kilku długich miesiącach od zauważenia ich przez klientów firm ubezpieczeniowych. Zatory płatnicze nie znikną od razu i przez kilka kolejnych miesięcy będą miały swoje odbicie w liczbie zgłoszeń windykacyjnych oraz kwotach wypłacanych odszkodowań — zauważa Maciej Kalbus.
40,58 mln zł Tyle wyniosła wartość odszkodowań brutto, wypłaconych w 2012 r. przez KUKE. Oznacza to wzrost o 47 proc. w porównaniu z 2011 r.