Nieliczne sieci mają certyfikaty SZJ

Łukasz Gromkowski
opublikowano: 2003-02-11 00:00

W Polsce na razie tylko nieliczne sieci sklepów i punktów usługowych posiadają certyfikowane systemy zarządzania jakością (SZJ). W ostatnich miesięcach świadectwa zgodności SZJ z normami ISO 9001:2000 uzyskały m.in. markety OBI oraz sieć sprzedaży Era GSM.

— W branży handlowej posiadanie certyfikowanego SZJ nie jest obowiązkowe. Ale zdobycie tego świadectwa usprawnia wewnętrzne procesy firmy, organizację jej pracy oraz niewątpliwie podnosi jej prestiż — twierdzi Agnieszka Martycz, dyrektor personalny w firmie OBI.

Dla przykładu, brytyjskie sieci, jak Marks & Spencer czy Steelcase, współpracują już od kilku lat z jednostkami certyfikującymi i kontrolującymi jakość. Współpraca ta polega głównie na kontroli łańcucha dostaw, tzn. inspekcjach u dostawców, w celu określenia zdolności każdego z nich do spełnienia przedstawianych wymagań jakościowych.

Z punktu widzenia właściciela organizacji, certyfikat dla sklepu lub sieci jest korzystny m.in. dlatego, że SZJ objęta jest nie tylko centrala, ale również działania w oddziałach — punktach sprzedaży. Wymóg dotyczący podejścia procesowego, stawiany przez normę ISO 9001:2000, pozwala właścicielom na lepsze zarządzanie organizacją — zaangażowanie wszystkich pracowników i ujednolicenie działań — a tym samym: skuteczniejszy nadzór.

— Liczba organizacji, które rezygnują z systemu zarządzania jakością, jest znikoma. Badania wykazują, że skutecznie wprowadzony SZJ pozwala uzyskać konkretne wyniki — przekonuje Leszek Sitkowski, dyrektor ds. certyfikacji w Lloyd‘s Register Quality Assurance.

Wzrastająca konkurencja na rynku sprawia, że coraz więcej sieci sklepów interesuje się wdrożeniem SZJ i certyfikowaniem go. Ponadto, nie bez znaczenia dla nich są efekty marketingowe. Klienci, mający do czynienia z SZJ np. w organizacjach, w których pracują, rozpoznają „markę ISO” — tym samym wzrasta ich zaufanie do firmy posiadającej certyfikat.