Niemcy kontratakują

Magdalena Wierzchowska
26-01-2006, 00:00

Ten rok będzie należał do dzienników. Najbardziej wyczekiwanym debiutem jest nowy tytuł Axela Springera, który chce odebrać czytelników „Gazecie Wyborczej”.

Wejście „Nowego Dnia” było największym wydarzeniem w ubiegłym roku na rynku prasy. I — według wielu — najbardziej spektakularną klapą. Na razie efekty sprzedaży rozczarowały chyba wszystkich, łącznie z wydawcą — niedawno prezes Agory Wanda Rapaczyńska przyznała, że osiągnięcie docelowej sprzedaży 250 tys. egz. potrwa dłużej, niż pierwotnie oczekiwano. Giełda zareagowała spadkiem kursu akcji warszawskiej spółki.

— Ten rok, a przynajmniej pierwsze półrocze będą należały do gazet. To ten segment będzie nadawał ton rynkowi prasy. „Nowy Dzień” będzie zmieniał formułę, światło dzienne ma ujrzeć projekt Springera, może też pojawić się nowy dziennik Michała Sołowowa — przewiduje Zbigniew Bajka, medioznawca z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Przygotowania do bitwy

2006 będzie rokiem Axela Springera. Na pewno pod względem zagęszczenia plotek na metr kwadratowy powierzchni biurowej. Chodzi oczywiście o nowy dziennik opiniotwórczy, nad którym wydawca prowadzi bardzo zaawansowane prace.

Nowy projekt Springera ma podstawowy cel: odebrać czytelników „Gazecie Wyborczej”. Ma być dziennikiem opiniotwórczym, ale pisanym dla zwykłego człowieka. Jest bardzo bogato ilustrowany — nawet najlepszy materiał nie ma szans na poczesne miejsce w gazecie, jeśli nie towarzyszy mu dobre zdjęcie.

Obok działu wydarzenia, dziennik ma też działy: opinie, kultura, świat, sport, nauka, gospodarka i styl. Ten ostatni skierowany jest do kobiet. Pomysłem na zdobycie czytelników jest wprowadzenie dodatków — na obecnym etapie prac planowane jest wprowadzenie w poniedziałek dodatku sportowego, w piątek — rozbudowanego dodatku telewizyjnego, a w sobotę — magazynu weekendowego liczącego ponad 90 stron.

— Wszystko wskazuje na to, że tytuł będzie dokładnie wymierzony w „Gazetę Wyborczą”. Ale odebranie czytelników „GW” to bardzo trudne zadanie. Axel nie przyciągnął do projektu osobowości, które mogłyby stanowić kontrpropozycję dla „Wyborczej”. Trzeba też pamiętać, że „GW” nie kupuje się dla paru informacji i komentarzy, ale też dla tworzonych od wielu lat dodatków. Tym trudniej będzie Springerowi wywołać na rynku rewolucję. Zdziwię się, jeżeli nowy projekt powtórzy sukces „Faktu” — mówi Rafał Oracz z CR Media.

Osoby związane z projektem nieoficjalnie przyznają, że może on ujrzeć światło dzienne w marcu albo jesienią. Ale tak naprawdę do momentu, gdy pierwszy numer nie ukaże się na rynku, nic nie jest przesądzone — wydawca może wycofać się z pomysłu nawet w ostatnim momencie.

— Wyniki „Nowego Dnia”, którego bardzo obawiał się Axel Springer, nie powaliły nikogo na kolana. Dlatego zmniejszyła się presja koncernu na wydanie nowego tytułu — mówi Rafał Oracz.

Na razie redakcja pracuje pełną parą, pod czujnym okiem Roberta Krasowskiego, redaktora naczelnego, i jego zastępców — Marty Bratkowskiej, Cezarego Michalskiego i Marcina Piaseckiego.

W nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele Agory chętnie przedstawiają konkurencję z Axelem Springerem jako walkę polskiego kapitału z niemieckim.

— Obserwuję to z politowaniem. Jak się nie ma innych argumentów, w szczególności merytorycznych — próbuje się sięgać po takie, które przystoją ojcu dyrektorowi, a nie poważnemu wydawcy. Nie istniejemy po to, by z kimś walczyć czy komuś coś odebrać, ale by działać według zasad zdrowej konkurencji — mówi Wiesław Podkański, honorowy prezes Axela Springera.

Sołowow czeka

Konkurencję może zaostrzyć wejście innego ogólnopolskiego dziennika opiniotwórczego, przygotowywanego pod egidą Michała Sołowowa. Właściciel Domu Prasowego wydającego „Życie Warszawy” dość systematycznie zapewnia, że nie zrezygnował z planów wprowadzania gazety, ale niepokojąca jest już sama częstotliwość, z jaką znany polski biznesmen i rajdowiec musi te zapewnienia powtarzać. Perspektywa, że pismo ujrzy światło dzienne, jest obecnie równie mglista, jak kilka miesięcy temu. Nadzieją na to, że Michał Sołowow jednak wyda nową gazetę, miało być pozyskanie inwestora, ale kilka dni temu właściciel „Życia Warszawy” zapowiedział, że zawiesza poszukiwania partnera. Na początku stycznia pojawiły się plotki, że z projektu odejdzie Paweł Lisicki, twórca koncepcji nowej gazety. Jednak na razie te pogłoski nie sprawdziły się.

Rybki bez gazet

Jakby tego wszystkiego było mało, rynek cały czas czeka na ostateczne decyzje właścicielskie w norweskiej Orkli Media, posiadającej udziały w „Rzeczpospolitej” i 13 dziennikach regionalnych. Działalność wydawnicza to tylko drobny fragment działalności koncernu, który zajmuje się też produkcją mrożonych ryb czy przetwórstwem metali. Na początku listopada norweski koncern zasygnalizował, że szuka partnera–nabywcy przynajmniej części swoich medialnych aktywów. Oficjalnie zainteresowanie wyraził szwedzki koncern Bonnier, właściciel m.in. „Pulsu Biznesu”. O przejęcie Orkli Media zabiega też norweski dziennik „Dagbladet”, kontrolowany przez Jensa Heyerdahla, byłego prezesa Orkli, i norweski koncern medialny Schibsted. Zakupem przynajmniej części aktywów byłaby też zainteresowana giełdowa Agora, choć tu trzeba pamiętać, że transakcja rozegra się na poziomie europejskim.

— Naszym głównym celem jest wzmocnienie Orkli Media. Patrzymy na ten proces od strony strategicznej, pod koniec może się nawet okazać, że Orkla nadal ma 100 proc. udziałów, choć nie wykluczamy, że pozbędziemy się części akcji — mówi Stig Finslo, rzecznik Orkli Media.

Na głębokie zmiany może zdecydować się też sama „Rzeczpospolita”, w której Orkla ma 51-procentowy udział. Rynek od dłuższego czasu spekuluje o rewolucji w dzienniku, w tym planowanej wymianie kadr. Jak komentują złośliwi, wymiana kadr po części dokonuje się sama, bo z gazety odchodzą liczni dziennikarze.

Dzienniki to nie wszystko

W pozostałych segmentach rynku prasowego też może się sporo dziać. Czekają nas spore zmiany na rynku magazynów kolorowych — choćby po połączeniu Burdy Polska z Hachette Filipacchi Polska.

Może też zmienić się sytuacja właścicielska w AWR Wprost. Niedawno Amadeusz Król, dyrektor generalny wydawnictwa, zasygnalizował, że spółka może zdecydować się na wpuszczenie inwestora. Rodzina Królów sprzedała w ubiegłym roku miesięcznik „Pani” i zamknęła „BusinessWeek”. Z marzeń o budowie imperium medialnego pozostał jedynie flagowy tygodnik „Wprost”, „Mój Pies” i „WiK”.

Nasiliły się także ostatnio plotki o możliwej sprzedaży „Przekroju”. Niepewne są też dalsze losy tygodnika „Ozon”, który w ciągu roku dwa razy zmieniał prezesów.

— Będzie to rok ponownego próbowania pomysłów, które nie do końca się sprawdziły w poprzednich latach — mówi Rafał Oracz.

Czy teraz się sprawdzą? Nie będzie łatwo. Ale już są wygrani. Walka wydawców i ruch na rynku to idealna sytuacja dla zdolnych redaktorów i dziennikarzy. Przebierają w ofertach konkurujących tytułów, płace rosną. Trzeba tylko postawić na właściwego konia. Którego? O tym zdecydują czytelnicy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Niemcy kontratakują