Greenpeace twierdzi, że Niemcy mają ok. 5,2 mld sztuk odzieży. Organizacja przekonuje, że 2,08 mld z nich bardzo rzadko lub prawie nigdy nie było noszone. 64 proc. ankietowanych Niemców przyznało, że przestają nosić części odzieży wraz ze zmianą mody. Blisko jedna trzecia wyrzuca je do śmieci, aby zrobić miejsce nowym. Według Greenpeace, większość niechcianej odzieży trafia do śmieci. Prawie połowa ankietowanych przyznała się, że wyrzuciła część posiadanej odzieży w okresie ostatnich sześciu miesięcy. Kirsten Brodde, ekspertka Greenpeace uważa, że Niemcy traktują odzież jak odpady papierowe.

- To powoduje szkody w środowisku i naszym zdrowiu, bo odzież produkowana jest z wykorzystaniem setek trujących chemikaliów – twierdzi Brodde.
Wskazuje, że kultura naprawy starszej odzieży wymarła w Niemczech. Co ósmy Niemiec przyznaje, że wyrzuca obuwie w okresie mniej niż roku od zakupu. Ankietowani w wieku 16-39 lat nie korzystają niemal wcale z usług szewca. W ostatnim czasie zrobiło to tylko 10 proc. badanych, a 50 proc. nigdy u niego nie była. Połowa uczestników ankiety przyznała, że nigdy nie korzystała z usług krawca.
Greenpeace zwraca uwagę na inną stronę marnotrawstwa odzieży. Według organizacji, produkcja jednej pary jeansów wymaga ponad 7 tys. litrów wody. Dlatego Greenpeace namawia Niemców, aby nie wyrzucali odzieży, tylko się nią dzielili z innymi lub wymieniali.
- Jest wiele alternatyw, czy to wymiana przez Internet, czy pchli targ lub zamiana – argumentuje Brodde.
Każda Niemka posiada średnio 118 sztuk odzieży, nie uwzględniając bielizny. Niemcy mają średnio 73 sztuki odzieży.
