Niemcy palą się do Czechowic

MAS
07-07-2011, 00:00

Skarb państwa znów chce sprzedać Fabrykę Zapałek Czechowice. Teraz będzie rozmawiał tylko z niemieckim PCC.

Skarb państwa znów chce sprzedać Fabrykę Zapałek Czechowice. Teraz będzie rozmawiał tylko z niemieckim PCC.

Ponad rok temu Ministerstwo Skarbu Państwa nie uzyskało satysfakcjonującej ceny za czechowickie zapałki. Teraz ponownie próbuje sprzedać Fabrykę Zapałek Czechowice w Czechowicach-Dziedzicach. Resort skarbu poinformował właśnie o przyznaniu niemieckiemu koncernowi PCC wyłączności negocjacyjnej do 22 lipca 2011 r. "Negocjacje będą dotyczyły przede wszystkim ceny za zbywane akcje i proponowanego programu rozwoju spółki" — napisano w komunikacie. PCC to grupa spółek działających w branżach chemicznej, energetycznej i logistycznej.

PCC to niejedyna firma, która jest zainteresowana czechowickim zakładem. W negocjacjach równoległych uczestniczyła także płocka spółka Satis, która wraz z PCC oraz dwoma innymi podmiotami w marcu odpowiedziała na drugie zaproszenie skarbu państwa do rozmów, a od maja prowadziła negocjacje. Według MSP wyłączność dla PCC nie oznacza, że Satis nie jest już brany pod uwagę. Po 22 lipca resort zadecyduje o dalszym postępowaniu — przedłużeniu wyłącznych negocjacji z PCC, rozpoczęciu wyłącznych negocjacji z Satis lub powrotu do rozmów równoległych.

W czechowickiej fabryce powstaje rocznie 27 mld zapałek. Codziennie linię produkcyjną opuszcza około 2,65 miliona pudełek zapałek. Spółka dostarcza je hurtowniom artykułów tytoniowych, dużym sieciom handlowym, ma też ofertę zapałek reklamową. 35 proc. sprzedaży to eksport. Planowane zmiany właścicielskie nie wpływają na działalność spółki.

— Ze spokojem przyjęliśmy kolejny komunikat ogłoszony przez naszego właściciela. Robimy swoje i pracujemy nadal — powiedział Krzysztof Rogalski, prezes Fabryki Zapałek Czechowice.

Prywatyzacja największej w Polsce fabryki zapałek trwa od kwietnia 2010 r. Skarb państwa chce sprzedać 850 tys. akcji stanowiących 85 proc. kapitału zakładowego spółki. Na pierwsze zaproszenie do negocjacji odpowiedziało pięć spółek: warszawski Warter, niemiecki KM Zundholz International Karl Müller, katowicki Maksimum Holding i litewska firma UAB Peronas. Wśród chętnych była też osoba prywatna — Edward Kowalewski, zamieszkały w Warszawie. Po analizie ofert odstąpiono od negocjacji ze wszystkimi potencjalnymi inwestorami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Niemcy palą się do Czechowic