Niemcy robią miejsce na spożywczej półce

Przetwórstwo żywności za Odrą się kurczy, u nas produkcja jest na wyraźnym plusie. To może być szansa dla polskich firm

Od lipca zeszłego roku spadek produkcji spożywczej w Niemczech (liczonej jako średnia dynamika z trzech miesięcy) jest już stały — wynika z wyliczeń centrum SpotData na podstawie danych Eurostatu. Wcześniej zdarzały się jednorazowe zniżki. Zachodni sąsiad to największy odbiorca naszej żywności. W zeszłorocznym eksporcie rolno-spożywczym, wartym 29,3 mld EUR, udział Niemiec wyniósł 7 mld EUR.

Hamowanie za Odrą może okazać się szansą dla polskich przetwórców. Mniejsza własna produkcja oznacza więcej miejsca na import.

— Widać tu podstawowy mechanizm ekonomiczny — specjalizację.

Ostatnie lata pokazały, że Polska ma wyraźne przewagi komparatywne w produkcji żywności. Oczywiście zawsze pojawia się dylemat, czy lepiej eksportować samochody, czy mięso, ale w krótkim okresie nie mamy wyboru. Dlatego warto wykorzystać słabnącą konkurencyjność Niemiec i związany z tym spadek produkcji rolno-spożywczej, zajmującmiejsce, które zwalniają. Ciekawym przykładem jest rynek mleka. Po zniesieniu ograniczeń produkcyjnych w 2015 r. tylko dwóch dużych producentów skorzystało z braku limitów i znacząco zwiększyło produkcję — Irlandia i Polska. Najwięksi, wśród nich Niemcy, ją obniżyli, co potwierdza tezę o nasilającej się specjalizacji niektórych krajów, w tym Polski, w produkcji żywności — komentuje Jakub Olipra, ekonomista Crédit Agricole.

Zdaniem Piotra Kulikowskiego, prezesa Indykpolu, słabnąca dynamika produkcji to trend widoczny od dekady. Wcześniej jednak nie doprowadził do spadku.

— Gros produkcji rolno-spożywczej postrzegane jest przez otoczenie jako „brudne”, praca w branży uznawana jest za nieprestiżową i relatywnie wymagającą. Wraz z bogaceniem się społeczeństwa jest więc naturalnie spychana na Wschód, przynajmniej produkcja podstawowa. Widać przenoszenie ferm drobiarskich i rosnące zaopatrywanie się w żywiec na zachodzie Polski. Nie przenosi się jednak cała branża spożywcza. Bardziej zaawansowanym przetwórstwem Niemcy wciąż są zainteresowani — twierdzi Piotr Kulikowski.

To właśnie żywiec, mięso i przetwory są największą pod względem wartości grupą eksportowanych towarów. W czołówce są też ryby — Zachodni sąsiedzi są m.in. największym odbiorcą przetwarzanego w Polsce łososia.

— Większego poruszenia w handlu z Niemcami nie widzę — jest porównywalne z zeszłorocznym. Być może mimo ograniczenia produkcji nie będą musiały kupować więcej żywności — może to być m.in. kwestia umiejętnego ograniczenia jej marnowania — mówi Bogusław Kowalski, prezes Graala.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy