Niemieccy politycy i ekonomiści spierają się, czy dzięki utrzymywaniu pomocy finansowej możliwe jest zrównanie warunków życia mieszkańców we wschodnich i zachodnich Niemczech. Spór wywołała wypowiedź prezydenta RFN Horsta Koehlera, który w wywiadzie dla tygodnika "Focus" zwrócił uwagę na istniejące duże różnice w standardzie życia pomiędzy północnymi i południowymi oraz zachodnimi i wschodnimi regionami Niemiec. Dodał przy tym, że z tymi różnicami należy się pogodzić.
"Kto chce je zniwelować, cementuje państwo oparte na subwencjach i obarcza młode pokolenie ciężarem długów nie do udźwignięcia" - ostrzegł Koehler.
"Koehler trafił w sedno problemu. Regionalne różnice w warunkach życia i zarobkach będą istniały zawsze" - powiedział w środę niemiecki ekonomista Udo Ludwig z Instytutu Badań nad Gospodarką w Halle. "Tak było w XIX wieku, w okresie międzywojennym oraz po wojnie" - dodał.
Problemem politycznym jest jednak to, że punktem odniesienia dla mieszkańców wschodnich Niemiec jest dawna RFN, a nie kraje sąsiednie - Polska czy Czechy.
Tymczasem premier Nadrenii Północnej-Westfalii Peer Steinbrueck ostrzegł przed zbytnim obciążaniem zachodnich landów kosztami pomocy dla Niemiec wschodnich. Steinbrueck zapewnił jednak, że popiera przyjęty przez rząd program pomocy do roku 2019.
"W przyszłości państwowa pomoc musi być jednak uzależniona od potrzeb, a nie od położenia geograficznego" - podkreślił.
Stanowisko prezydenta skrytykowali przedstawiciele koalicji rządowej oraz politycy z Brandenburgii i Saksonii, gdzie w najbliższą niedzielę odbędą się wybory. Przewodnicząca klubu parlamentarnego Zielonych Katrin Goering-Eckardt opowiedziała się za równością szans dla wszystkich obywateli RFN. Należy przeciwstawić się rozpadowi kraju na część wschodnią i zachodnią - powiedziała. Kanclerz Gerhard Schroeder zapewnił, że celem rządu pozostaje wyrównanie warunków życia w całym kraju.
Od zjednoczenia Niemiec w 1990 roku do landów wschodnioniemieckich napłynęły środki w wysokości 1,25 bln euro. Do roku 2019 pomoc wyniesie dalsze 156 mld euro. Pomimo tych transferów bezrobocie w Niemczech wschodnich jest nadal ponad dwukrotnie wyższe (18,3 proc.) niż na Zachodzie (8,4 proc.). Wynagrodzenie we wschodnioniemieckim przemyśle stanowi 67 proc. zarobków w zakładach na zachodzie Niemiec. Produkt krajowy brutto na jednego mieszkańca wynosi w Meklemburgii-Pomorzu Wschodnim 17100 euro, natomiast w Hamburgu 44500 euro. W minionych 15 latach ponad milion osób wyjechało do landów zachodnich.