Niemcy wpadli w sidła

Anna Bytniewska
opublikowano: 13-10-2006, 00:00

Skarb i Nafta Polska różnią się co do terminu finalizacji prywatyzacji Tarnowa i Kędzierzyna. Czas biegnie, a inwestycje nie mogą czekać.

W środę Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu, i Marek Drac-Tatoń, prezes Nafty Polskiej, zgodnie zapowiedzieli, że resort skarbu zwróci się do NP z wnioskiem o podjęcie kroków w celu przesunięcia na początek grudnia terminu finału sprzedaży niemieckiemu Petro Carbo Chemowi (PCC) ZA Tarnów i ZA Kędzierzyn. Pierwotnie w umowach prywatyzacyjnych przyjęto, że ostateczna data zamknięcia procesu to 3 listopada 2006 r.

Już następnego dnia Nafta Polska oświadczyła, że z jej punktu widzenia nie jest to najlepsze rozwiązanie.

— Będziemy starać się przekonać ministerstwo skarbu do utrzymania dotychczasowego terminu zamknięcia prywatyzacji. Nie widzę podstaw do jego zmiany — mówi Marek Drac-Tatoń.

Może się zgodzą

Jego zdaniem procedura prywatyzacyjna będzie biegła dotychczasowym torem, ponieważ ministerstwo nie wystąpiło jeszcze formalnie o przesunięcie terminu. Marek Drac-Tatoń odmówił jednak odpowiedzi na pytanie, czy w sytuacji gdy w grę wchodzić będzie przesunięcie daty zamknięcia transakcji z PCC, dodatkowy czas zostanie wykorzystany na renegocjacje cen za akcje Tarnowa i Kędzierzyna. Nie wiadomo bowiem, co się stanie z dywidendą sprzedawanych spółek. Aby uzyskać pozytywną rekomendację skarbu państwa w sprawie zakupu Sarzyny i Zachemu, Ciech musiał podnieść cenę za walory tej drugiej spółki z 68,5 mln zł do ponad 80 mln zł.

Kolejka się ustawia

W branży mówi się, że nikt już więcej nie da za Tarnów i Kędzierzyn, ale czy na pewno?

Jeżeli stałoby się tak, że skarb państwa i Nafta Polska nie wybiorą ostatecznie PCC, to drugi na liście jest Anwil należący do PKN Orlen. Zainteresowanie zakupem przynajmniej jednego z zakładów wyrażają też nieformalnie ZA Puławy. Obie spółki konkurują ze sobą na rynku nawozów azotowych. Powiększenie więc przez Anwil potencjału produkcyjnego w tym segmencie nie byłoby przez puławskie Azoty mile widziane. Tym bardziej że Anwil, przejmując Tarnów, stałby się teoretycznie rywalem Puław także na rynku kaprolaktamu, a dostawcą komponentu (benzen) do jego produkcji dla obu spółek jest Orlen.

— Będziemy bardzo rozczarowani, jeśli przynajmniej jedna z tych spółek nie trafi do naszego portfela. Zdajemy sobie sprawę, że to nie zależy od nas. Mamy nadzieję, że ministerstwo skarbu i Nafta Polska uznają, że warto z nami rozmawiać — mówi Benedykt Michewicz, prezes Anwilu.

Na razie jednak wciąż pierwszoplanową rolę w tej grze odgrywa PCC. Nikt z polskich władz oficjalnie nawet nie sugerował zerwania umowy z Niemcami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy