Niemcy zapłacą za rozszerzenie UE

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2001-08-07 00:00

Niemcy zapłacą za rozszerzenie UE

Rozszerzenie Unii Europejskiej na wschód może okazać się dla Niemiec bardzo kosztowne. Wszystko wskazuje na to, że największa gospodarka strefy euro będzie musiała zwiększyć wpłaty do unijnej kasy — wynika z badania instytutu badania gospodarki RWI na temat przyszłej polityki regionalnej.

Niemcy są kozłem ofiarnym UE. Takie wrażenie można odnieść czytając raport RWI, niemieckiego instytutu badającego stan gospodarki. Nie dość, że nasi zachodni sąsiedzi płacą do wspólnej kasy najwięcej ze wszystkich krajów — w 1999 roku było to netto 21 mld DEM (40,3 mld zł) — to z Brukseli w formie subsydiów wraca do nich tylko nieco ponad połowa tych pieniędzy. Sytuacja może się jeszcze pogorszyć, kiedy do UE przystąpią kraje Europy Środkowej i Wschodniej. Większość funduszy dla regionów popłynie wtedy właśnie do tych krajów.

Z badania RWI, które zakłada, że zasady przyznawania środków pomocowych pozostaną nie zmienione, wynika, iż Niemcy wschodnie i Zagłębie Ruhry nie dostaną wtedy wsparcia. Trzeba będzie natomiast więcej wpłacać do unijnej kasy. Przy poszerzeniu UE o pięciu kandydatów — Polskę, Czechy, Estonię, Węgry i Słowenię — wartość funduszy strukturalnych powinna wzrosnąć o 18,5 mld EUR (69,6 mld zł). Obecnie jest to 182 mld EUR (684,3 mld zł). Przy włączeniu do UE 12 krajów, czyli wszystkich kandydatów, z którymi prowadzone są negocjacje, środki na fundusze strukturalne musiałyby być o 36 mld EUR (135,4 mld zł) wyższe.

Jedynym rozwiązaniem jest, zdaniem niemieckich analityków, całkowita rezygnacja z funduszy strukturalnych.

— Zamiast nich można wprowadzić subwencje na konkretne cele przyznawane rządom krajów członkowskich. Byłyby przeznaczone na rozbudowę infrastruktury czy ochronę środowiska. Z UE powinny natomiast być finansowane projekty współpracy przygranicznej — uważa Heinz Schrumpf z RWI.