Niemiecki kolos się chwieje

Wiara w „made in Germany” została podkopana. Nasz sąsiad ma też inne problemy. Dla Polski to złe wieści, ale ekonomiści nie panikują

Klimat wokół niemieckiej gospodarki nie jest w ostatnich tygodniach najlepszy. Nasz zachodni sąsiad przeliczył się z możliwościami przyjęcia uchodźców, eksperci obniżają prognozy wzrostu PKB, a do tego doszła afera Volkswagena (VW). Jeszcze nie wiadomo, czy skończy się jedynie na nadszarpniętym wizerunku i kosztach wymiany wadliwych czujników pomiaru spalin, czy też solidnie uderzy po kieszeni spółkę, a w ślad za nią całą niemiecką ekonomię. Jeśli Niemcy zaczną zwalniać, oberwie się także nam.

DAS PROBLEM:
Zobacz więcej

DAS PROBLEM:

Seria słabych danych z gospodarki może być najmniejszym zmartwieniem dla niemieckiej gospodarki. Znacznie większy problem może wywołać zamieszanie związane z Volkswagenem. W najlepszym razie skończy się na wymianie wadliwych części w samochodach, w najgorszym na podkopaniu zaufania do marki „made in Germany”. Bloomberg

— Dane z Niemiec nie są jeszcze bardzo złe, jednak na pewno wywołują mieszane uczucia. Statystyki z rynku pracy nadal wskazują na relatywnie dobrą kondycję gospodarki, ale coraz więcej wskaźników się pogarsza — przyznaje Piotr Kalisz, główny ekonomista banku Citi Handlowy.

Chińskie problemy…

W sierpniu Niemcy miały fatalną passę. Najpierw spadła produkcja, mniejsze okazały się też zamówienia w przemyśle. Wszystko to złożyło się na solidne ponad 5-procentowe tąpnięcie eksportu — największe od recesyjnego 2009 r. Widać wyraźnie, że obniżający loty chiński smok ciągnie w dół także gospodarkę Niemiec.

— Chińska gospodarka niewątpliwie spowalnia, nawet bardziej, niż wskazują tamtejsze statystyki. Spadek eksportu może być wprost skutkiem tego, że z Dalekiego Wschodu płynie mniej zamówień — uważa Piotr Kalisz.

Z ostatnich prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) wynika, że gospodarka Państwa Środka będzie rosła coraz wolniej, a dla naszego zachodniego sąsiada to bardzo zła wiadomość. Chiny są na 4. miejscu wśród odbiorców niemieckich towarów, tylko w ubiegłym roku sprzedano tam dobra za 74,5 mld EUR. Część ekspertów skłoniło to do zdjęcia różowych okularów. MFW już obniżył prognozy dla naszego sąsiada i spodziewa się, że PKB za Odrą urośnie w tym roku tylko o 1,5 proc., a w przyszłym przyspieszy zaledwie do 1,6 proc. — My na przyszły rok ścięliśmy prognozę wzrostu niemieckiego PKB o 0,5 pkt.

…i arabskie nadzieje

Nieco inaczej sprawę widzą analitycy Deutsche Banku (DB). Nie negują nie najlepszej kondycji niemieckiej gospodarki i tego, że się pogarsza, ale widzą promyk nadziei w… imigrantach.

— Podnieśliśmy naszą prognozę wzrostu PKB na 2016 r. do 1,9 proc. z 1,7 proc., kierując się głównie silniejszym wzrostem konsumpcji ze względu na niższe ceny paliw i silniejsze euro oraz wzrostem imigracji, które powinny dodać 0,5 pkt. proc. do konsumpcji — mówi Stefan Schneider, ekonomista DB.

Oficjalne rządowe szacunki wskazują, że do końca roku o azyl w Niemczech wystąpi nawet 800 tys. osób. Przy stopie bezrobocia na poziomie ok. 5 proc. znalezienie rąk do pracy przyprawia firmy o ból głowy, a imigranci mogą tę lukę z powodzeniem wypełnić. To szczególnie ważne, bo według szacunków analityków The Boston Consulting Group już za 15 lat rynek pracy między Renem a Odrą będzie potrzebował nawet 10 mln dodatkowych pracowników, a demografia jest dla Niemców jeszcze mniej łaskawa niż dla Polski.

Regionalne kłopoty

Stefan Schneider nie wierzy też, że choroba VW zarazi inne koncerny motoryzacyjne czy sektory gospodarki za Odrą. — Przyjmujemy, że skandal związany z emisją spalin nie będzie wpływał na innychproducentów samochodów i nie widzimy ryzyka trwałych wgnieceń w „made in Germany” — mówi ekonomista DB.

Na razie koncern przedłożył plan naprawczy, część krajów wstrzymała sprzedaż samochodów z logo VW i trwa postępowanie wyjaśniające. Większość państw naszego regionu, które są mocno związane z niemiecką motoryzacją, trzyma mocno kciuki, żeby VW nie ucierpiał na aferze zbyt mocno. Eksperci już wyliczyli, że nie wszyscy mogą czuć się bezpieczni. Najbardziej ucierpią m.in. gospodarki Czech i Węgier, które stoją motoryzacją, u nas stanowiącą zaledwie 10 proc. produkcji sprzedanej przemysłu, czyli blisko trzy razy mniej niż np. na Słowacji.

— Z naszych wyliczeń wynika, że wkład przemysłu motoryzacyjnego we wzrost PKB w 2014 r. na Węgrzech i w Czechach wynosił ok. 1 pkt. proc., a u nas zaledwie 0,3 pkt. proc. — mówi Piotr Kalisz. Nad Wisłą z taśm VW zjeżdża około jednej trzeciej krajowej produkcji samochodów, która odpowiada za 2,5 proc.

Polska bardziej odporna

Rola produkcji samochodowej w gospodarkach eksportu. Warto mieć jednak na sercu kondycję niemieckiego koncernu, bo zadyszka u naszego sąsiada już skłoniła niektórych ekonomistów do obcięcia prognoz wzrostu naszego PKB.

— Zrewidowaliśmy w dół o 0,3-0,4 pkt. proc. oczekiwania na 2015 oraz 2016 r., chociaż wzrost na poziomie 3 proc. z plusem to wciąż bardzo dobry wynik — przyznaje ekonomista Citi Handlowego i przypomina, że ponad jedna czwarta polskiego eksportu trafia za Odrę, a jego wartość od początku roku wyniosła ponad 27 mld EUR. — Z tego 16-17 proc. zostaje na rynku niemieckim i o te produkty nie musimy się obawiać, bo popyt na nie powinien się utrzymać. Zagrożona jest reszta towarów, które są głównie reeksportowane — uważa Piotr Kalisz. Jego kolega z Deutsche Banku jest jeszcze spokojniejszy.

— Zagraniczni i krajowi nabywcy przez dekady byli zadowoleni z niemieckich produktów, teraz mieliby przestać kupować VW? — powątpiewa Stefan Schneider. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Niemiecki kolos się chwieje