Niemiecki sprawdzian Pesy

Pracownicy spółki nie będą mieć długiego weekendu — będą pracować przez 12 godzin na dobę.

Po Bożym Ciele wielu Polaków będzie odpoczywać, ciesząc się długim weekendem. Załoga bydgoskiej Pesy natomiast będzie pracować — i to dłużej niż zazwyczaj.

CZERWONE LINKI:
Zobacz więcej

CZERWONE LINKI:

Krzysztof Sędzikowski, prezes Pesy, podkreśla, że hale spółki się czerwienią, bo przybywa na nich mających czerwone barwy linków dla Deutsche Bahn. Wkrótce się okaże, czy niemiecki kontrahent je odbierze. Fot. Marek Wiśniewski

— Nie będziemy mieć długiego weekendu. W tym tygodniu wprowadziliśmy 12-godzinny system pracy. Pracujemy dłużej, by wykonać kontrakt na dostawę pojazdów link dla grupy Deutsche Bahn — mówi Krzysztof Sędzikowski, prezes Pesy.

Jego realizacja jest mocno spóźniona, ale bydgoska spółka stara się dotrzymać obecnie uzgodnionych terminów. W najbliższych dniach do Bydgoszczy mają przyjechać niemieccy partnerzy, by sprawdzić zaawansowanie prac. Jeśli ich ocena będzie pomyślna, Pesa może wkrótce uruchomić pierwsze dostawy, pod warunkiem jednak, że uzyska niemiecką homologację. Finalnie dwuczłonowe linki powinny jeździć za Odrą do końca sierpnia, a trójczłonowe trafić tam w I kw. 2019 r.

Biznesowe priorytety

Powodzenie tego kontraktu jest priorytetem spółki i jednym w warunków jej przetrwania. Niezbędne jest też pozyskanie inwestora i finansowania. Kilka dni temu Pesa parafowała umowę inwestycyjną z Polskim Funduszem Rozwoju (PFR).

Z informacji „PB” wynika, że może on nabyć jej papiery dłużne, zamienne na akcje o wartości około 300 mln zł. Pieniądze powinny pojawić się w spółce najpóźniej do połowy czerwca. Potrzebuje ich na finansowanie bieżących oraz niedawno zdobytych kontraktów. Paweł Borys, prezes PFR, podkreśla, że warunkiem realizacji parafowanej umowy jest uzgodnienie przez Pesę zasad i wielkości finansowania bieżącego przez banki oraz instytucje ubezpieczeniowe. Z informacji „PB” wynika, że potrzeby spółki dotyczące tego finansowania także są szacowane na 300 mln zł. Ważne jest nie tylko pozyskanie kredytów, ale także gwarancji kredytowych.

Niedawno, by nie stracić kontraktu od stołecznej SKM, Pesa musiała gotówką sfinansować gwarancję niezbędną do podpisania umowy. Gdyby tego nie zrobiła, ważność jej oferty by wygasła i kontrakt mógłby trafić do Newagu, który także brał udział w stołecznym przetargu. Po porozumieniu się z bankami i ubezpieczycielami Pesa może refinansować gotówkowe poręczenie.

Portfel na miarę

Oprócz zamówień dla DB i SKM, Pesa musi m.in. rozliczyć kontrakty związane z dostawą składów przeznaczonych do wożenia pasażerów na Śląsku, zmodernizować wagony dla PKP Intercity, dostarczyć lokomotywy dla PKP Cargo. Lista kontraktów jest znacznie dłuższa. Krzysztof Sędzikowski prognozuje, że spółka będzie rocznie realizować portfel zleceń o wartości 1,8-2,0 mld zł.

— Pozwoli to na optymalne wykorzystanie potencjału produkcyjnego oraz terminowe i jakościowe wykonanie umów — twierdzi prezes.

W poprzednich latach spółka miała z tym problem. W poprzedniej perspektywie zdobyła dużo zleceń, których nie wykonała na czas i w jakości wymaganej przez klientów i pasażerów. Przyczyniło się to do naliczenia kar przez kontrahentów, kłopotów finansowych i konieczności znalezienia inwestora, który pomoże w restrukturyzacji i bieżącym funkcjonowaniu. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Kariera / Niemiecki sprawdzian Pesy