Nienasycone związki KGHM

Ewa Szczecińska
opublikowano: 2007-04-16 00:00

Prezes koncernu ma do wyboru: zwiększenie kosztów pracowniczych albo spór z załogą. Nie zazdrościmy.

Prezes koncernu ma do wyboru: zwiększenie kosztów pracowniczych albo spór z załogą. Nie zazdrościmy.

Największy w KGHM Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM) uważa, że firma nie otacza górników „dobrą opieką”. To dla akcjonariuszy może oznaczać jedno — eskalację żądań pracowniczych i — być może — przyrost kosztów. Członkowie ZZPPM przedstawili zarządowi długą listę roszczeń. Dziś prezydium związku podejmie decyzję, czy wejdzie w spór zbiorowy z zarządem. Spełnienie postulatów może kosztować spółkę dziesiątki milionów złotych.

Załodze nie wystarcza, że z ubiegłorocznego zysku spółki trafiło do niej prawie 200 mln zł, które wydano na wypłacenie dwóch ekstrapremii. Górnicy chcą jeszcze więcej. Żądają, aby z zysku za 2006 r. (3,4 mld zł) odpisano jeszcze 100 mln zł na fundusz socjalny. Pieniądze mają być przeznaczane na pożyczki dla pracowników. Chcą też zwiększenia składek na pracowniczy fundusz emerytalny z 4 do 7,5 proc. Zmiana o każdy procent kosztowałaby spółkę 1 mln zł miesięcznie. Związkowcy nie zgadzają się też z ustaloną przez zarząd wysokością wskaźnika wynagrodzeń. Żądają zwiększenia go z 5,7 do 10 proc.

Władzom koncernu trudno zgodzić się z roszczeniami załogi, bo nie chcą mnożyć i tak wysokich kosztów pracowniczych. Miesięcznie na pensje dla górników spółka wydaje ponad 100 mln zł. Ponadto KGHM wśród polskich firm przoduje pod względem wydatków na fundusz socjalny. Rocznie zasila jego konto aż 80 mln zł. W ubiegłym roku wzmocniono go dodatkowo 50 mln zł.

— Spółka ma duże koszty pracownicze i nie chce ich jeszcze zwiększać. Prezesi muszą tak zarządzać fir- mą, aby przynosiła ona zyski, a nie wciąż tylko koszty — mówi Radosław Poraj-Różecki, rzecznik KGHM.

— Władze spółki muszą uwzględniać potrzeby załogi. Ostatnio prezesi podjęli decyzję o zakazie pracy w niedziele, przez co pensje górników będą niższe. Należą im się podwyżki — ripostuje Ryszard Zbrzyzny, szef ZZPPM i poseł SLD.