Niepewna przyszłość polskich funduszy obligacji

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2019-04-14 22:00

Wchodzimy w fazę cyklu gospodarczego, w której fundusze dłużne powinny radzić sobie dobrze. Polski dług skarbowy jest jednak w bardzo specyficznej sytuacji, co może utrudnić zarabianie

Z tego artykułu dowiesz się

  • Jak wygląda obecnie rynek polskich obligacji skarbowych
  • Ile można było na nich zarobić w ostatnich latach
  • Jakie czynniki w najbliższym czasie mogą wpłynąć na rentowność obligacji

Rentowność polskich obligacji dziesięcioletnich była w miarę stabilna od połowy 2017 r. do listopada 2018 r. Potem rentowności spadły (ceny wzrosły), co widać w niezłych wynikach funduszy dłużnych za ostatnie miesiące. Jak będzie to wyglądać na koniec roku? Zdaniem Mariusza Zaroda, dyrektora ds. instrumentów dłużnych w Quercus TFI, 3-3,5 proc. zysku będzie już można uznać za dobry wynik.

— Po dwóch bardzo udanych latach na lokalnym rynku obligacji skarbowych wartość indeksu obligacji skarbowych Treasury BondSpot Poland wzrosła w latach 2017 i 2018 o 4,8 proc. i 4,7 proc. — na bieżący rok zapatruję się dużo ostrożniej — podkreśla Michał Hołda, kierownik rynku obligacji Santander TFI.

Zarówno Michał Hołda jak i Mariusz Zaród przypominają, że w rok 2017 wchodziliśmy z relatywnie wysokimi rentownościami obligacji wywołanymi wzrostem ryzyka politycznego związanego z brytyjskim referendum brexitowym i wyborem Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Gdy największe emocje opadły, a wraz z nimi spadły rentowności długu skarbowego, pozwoliło to nieźle zarobić funduszom obligacji.

— Pod względem stóp zwrotu funduszy obligacji skarbowych ten rok może być podobny do ubiegłego bądź tylko nieznacznie lepszy. Do wyników z 2017 r. się nie zbliżymy. Co prawda na świecie ceny obligacji rosną, ale obietnice wyborcze partii rządzącej spowodowały, że inwestorzy zakładają wyższą podaż obligacji skarbowych na rynku pierwotnym. To z kolei sprawia, że krajowe papiery zachowują się gorzej. Gdyby nie trendy globalne rentowność polskich obligacji byłaby obecnie znacznie wyższa. Tymczasem, by fundusze bazujące na polskim długu skarbowym osiągnęły 2-3 proc. zysku dla klientów, rentowność ta powinna być niższa. To możliwe, ale tylko pod wpływem trendów na rynku globalnym — uważa Mikołaj Stępniewski, zarządzający Investor Obligacji.

Według Mariusza Zaroda trzeba się przygotować na podwyższoną zmienność notowań na polskim rynku długu. Będzie ona pochodną wyborów, nawet nie tych najbliższych (do Parlamentu Europejskiego), ale tych zaplanowanych na końcówkę roku — do Sejmu i Senatu.

— Rentowności będą maleć głównie na rynkach rozwiniętych, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. W Polsce wybory będą blokowały większy spadek rentowności. Dopiero po wyborach na jesieni — niezależnie od tego, która partia wygra — nastąpi nadganianie spadku rentowności — mówi Mariusz Zaród.

RPP nie przeszkodzi…

Michał Hołda zastrzega, że na polskim rynku wiele może zależeć od tego, na jakie papiery będzie stawiał konkretny fundusz.

— Jak się pozycjonować w 2019? Myślę, bardziej konserwatywnie niż w poprzednich latach. W tych segmentach rynku obligacji, gdzie istnieje stabilna baza inwestorów takich jak lokalne banki komercyjne, czyli obligacje o krótkich i średnich terminach zapadalności, czy obligacje zmiennokuponowe, które mają małe ryzyko stopy procentowej. Pomysłem na dywersyfikację portfela mogą być również obligacje inflacyjne, choć to mała nisza lokalnego rynku obligacji. Jednakże wzrost inflacji może być zaskoczeniem w tym roku — czy to na skutek przełożenia się wzrostu na rynkach żywności i surowców, czy też wzrostu inflacji bazowej w gospodarce rozwijającej się powyżej potencjału, gdzie jeszcze dodatkowo stymulujemy konsumpcję, a napływ imigrantów, który łagodził napięcia na rynku pracy, spowalnia. W mniejszym stopniu natomiast pozycjonowałbym się w segmencie obligacji długoterminowych, szczególnie gdyby tendencje odpływu inwestorów zagranicznych obserwowane w ostatnich miesiącach miały być kontynuowane — uważa Michał Hołda.

Tym ostatnim mogłaby zaszkodzić decyzja Rady Polityki Pieniężnej (RPP) o podwyżce stóp procentowych w celu zdławienia inflacji. Pociągnęłoby to za sobą przecenę obligacji długoterminowych, bo nowe serie miałyby wyższe oprocentowanie. Wiara w podwyżki stóp procentowych słabnie jednak z dnia na dzień. Mirosław Budzicki, strateg rynku obligacji PKO BP, uważa, że chociaż dane makroekonomiczne opublikowane w pierwszym kwartale 2019 r. sugerują wyższą niż oczekiwano jeszcze na początku roku dynamikę wzrostu gospodarczego i silniejszą presję inflacyjną, to perspektywa polityki pieniężnej pozostaje bez zmian. W jego scenariuszu bazowym stopy procentowe utrzymają się na obecnych poziomach nie w tylko w tym roku, ale w najbliższych latach. Ekspert PKO BP przyznaje, że część członków RPP sygnalizowała ryzyko zaostrzenia polityki pieniężnej w 2020 r., zwraca jednak uwagę, że większość, wraz Adamem Glapińskim, prezesem Narodowego Banku Polskiego (NBP), opowiada się za brakiem zmian stóp procentowych. Także Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, jest zdania, że RPP utrzyma dotychczasowy poziom stóp co najmniej do końca 2020 r.

— W perspektywie najbliższych kilku lat nie ma w Polsce szans na podwyżki stóp procentowych. Przynajmniej do końca kadencji obecnej RPP nie będzie podwyżek stóp procentowych — twierdzi Mariusz Zaród.

Opinię opiera na składzie koszyka inflacyjnego. Ponad połowę stanowią w nim trzy kategorie — żywność i napoje bezalkoholowe ( 24,36 proc.), użytkowanie mieszkań lub domów i nośniki energii (20,35 proc.) oraz transport (8,74 proc.).

— Ceny w tych kategoriach są kształtowane poza Polską lub administracyjnie. RPP zupełnie nie ma na nie wpływu — podkreśla Mariusz Zaród.

Zwraca też uwagę na to, że w Stanach Zjednoczonych nie mówi się już o podwyżkach stóp procentowych, które następowały przecież całkiem niedawno. Wręcz przeciwnie, pojawiają się oczekiwania obniżek. Historycznie zaś najwyższe rentowności (najniższe ceny) obligacji były w końcu cyklu podwyżek stóp procentowych.

— Najbliższe lata powinny być latami obligacji skarbowych. Wcale bym się nie zdziwił gdybyśmy na koniec 2019 r. zobaczyli 2 proc. rentowności amerykańskich obligacji, a w przyszłym roku nawet 1,5 proc. Tym bardziej że nadchodzące wybory prezydenckie będą zachęcały Donalda Trumpa do nacisków na Fed w celu obniżek stóp procentowych — tłumaczy Mariusz Zaród.

…ale czy pomoże?

Zdaniem Rafała Beneckiego w dłuższej perspektywie do obniżek stóp procentowych może dojść także w Polsce — zwłaszcza gdy wygasną inwestycje współfinansowane ze środków unijnych, impuls fiskalny, a utrzymają się zagrożenia dla globalnego wzrostu gospodarczego. Zarządzający funduszami wypowiadają się jednak enigmatycznie o perspektywach zysków choćby w 2020 r.

— W ostatnich latach horyzont inwestycyjny na rynku długu się bardzo skrócił, o roku 2020 nie bardzo więc myślimy. Z drugiej strony powinien to być rok, w którym światowa gospodarka widocznie zwolni, co powinno być niekorzystne dla bardziej ryzykownych klas aktywów, a korzystne dla obligacji skarbowych — uważa Wojciech Górny, zarządzający NN Investment Partners TFI.

Nie wszyscy zresztą wierzą, że RPP mogłaby jeszcze ściąć stopy procentowe.

— Uparte stanowisko RPP w kwestii stabilnych stóp procentowych skutecznie wybiło rynkowi z głowy grę na wyższe stopy procentowe. Od początku bieżącego roku rynek praktycznie nie wycenia zmian stóp procentowych w horyzoncie 3 lat. Natomiast na skutek wprowadzonego pakietu fiskalnego droga do obniżek stóp procentowych, nawet jeśli hipotetycznie istniała, została zamknięta — podkreśla Michał Hołda.