Pod presją znalazły się spółki z sektora paliwowego. Katastrofa ekologiczna w Zatoce Meksykańskiej może mieć dla nich daleko idące konsekwencje. Po tym, jak Amerykanie wszczęli śledztwo karne w tej sprawie spekuluje się o zaostrzeniu przepisów dotyczących bezpieczeństwa platform naftowych, co znacznie podwyższyłoby koszty wydobycia. Na wczorajszej sesji na giełdzie nowojorskiej sektor szeroko pojętych spółek surowcowych był najsłabszą grupą firm, tracąc dwukrotnie więcej, niż 1,7 – proc. zjazd S&P 500.
BP zawiesiło wczoraj próby powstrzymania wycieku ropy, a spółka zapewnia o chęci współpracy przy prowadzonym śledztwie. Brytyjski gigant paliwowy zapewne nie uniknie gigantycznych kar finansowych. Po wczorajszej przecenie o 13 proc., największej od 1992 roku, spółka traciła dziś w pierwszych godzinach handlu kolejne 3 proc. Blisko 3 proc. traciło paliwowe Neste po tym, jak Goldman Sachs obniżył rekomendację dla fińskiego koncernu z „neutralnie” do „sprzedaj”
Jednak największym źródłem niepewności na rynkach pozostaje sytuacja makroekonomiczna w strefie euro. Analitycy nie są zgodni co do wpływu, jaki programy oszczędnościowe w krajach z południa Europy będą miały na wzrost gospodarczy. Przewidywane wielkie odpisy na nieściągalne należności w europejskim sektorze bankowym podminowują wzajemne zaufanie uczestników rynku międzybankowego. Obroty na nim znajdują się w trendzie spadkowym od upadku banku Lehman Brothers.
Bez większego echa przeszedł kwietniowy odczyt inflacji producentów w strefie euro. Wyniosła ona 2,8 proc. rok do roku wobec 0,9 proc. w marcu (oczekiwano 2,4 proc.). Po otwarciu w Stanach na rynek napłyną dane o liczbie podpisanych umów na amerykańskim rynku wtórnym nieruchomości.
MWIE, Bloomberg