Po wczorajszej publikacji raportu Bank of America stało się jasne, że taki impuls się nie pojawi, a zamiast tego rynek czeka korekta. Właśnie bliskość oporu sprawiła, że mimo iż BOA w przeciwieństwie do Citigroup wykazał zysk, efekt był odwrotny. Można sarkastycznie powiedzieć, że gdyby ogłosił dużą stratę, byłaby szansa na wzrost. Kara nie była jednak sroga – ostatnio rynek jest bardzo wyrozumiały dla grzeszników. Co prawda w pewnym momencie DJI tracił niemal 100 pkt. , ale ostatecznie strata okazała się kosmetyczna, a bohater dnia potaniał o zaledwie 2,5 proc. Pocieszano się m.in. tym, że ostatni ujawniony wczoraj odpis był znacznie mniejszy od wykazanego w ub. kwartale. Gorzej poradził sobie regionalny bank National City, który też wczoraj rozczarował – akcje straciły na wartości niemal 28 proc.
Z tarapatów pomogły wyprowadzić rynek spółki technologiczne, wspierane częściowo przez sektor farmaceutyczny. Zwyżkowały akcje Apple i Microsoft przed publikacją wyników. Było to o tyle spektakularne, że ropa ustanowiła wczoraj kolejny historyczny rekord na poziomie 117 USD za baryłkę, a dolar niebezpiecznie krążył w pobliżu poziomu 1,60 za euro. Po sesji inwestorzy poznali kwartalne dokonania kolejnego technologicznego giganta - Texas Instruments. Spółka powiększyła zysk o 28 proc., ale uwagi jej szefa o widocznym spadku popytu, szczególnie w segmencie telefonów komórkowych i ostrożniejsza prognoza spowodowały spadek notowań jej akcji w wieczornym handlu o 2 proc..
Kolejne rozczarowanie, tym razem płynące z sektora technologicznego, postrzeganego jako potencjalna lokomotywa rynku po raz kolejny podda testowi odporność amerykańskich byków. Cały czas przeciwko nim będzie działać bliskość oporu. Wiedzą jednak dobrze, że nie mogą pozwolić na zbyt głęboką korektę i muszą utrzymać rynek w pobliżu linii oporu, jeśli chcą zachować marzenia o wiosennej zwyżce. Dzisiaj jednak napłyną wiadomości z rynku budowlanego, a to nie wróży poprawy nastrojów. Na razie nikt nie zwraca uwagi na działania banków centralnych, które głowią się, jak ożywić rynek kredytowy. Wczoraj Bank Anglii podjął decyzję o czasowym przejęciu części hipotecznych aktywów banków, a Fed przeprowadził drugą w tym miesiącu aukcję pożyczek wartości 50 mld. USD.
Słabość amerykańskich kontraktów, zapowiadających spadek indeksu DJI o ok. 50
pkt., nie wróży zbyt dobrze początkowi notowań w Europie. Rynki azjatyckie
niemal w komplecie spadły, a Dax zacznie dzień ok. 0,5 proc. pod kreską.
Warszawscy inwestorzy nie mają takiego dylematu jak ich amerykańscy koledzy –
indeksom GPW do analogicznego oporu brakuje dostatecznie dużo, aby nie zawracać
sobie nim głowy. Znacznie bliżej jest do psychologicznego wsparcia Wig20 na
poziomie 2900 pkt. i w tym rejonie będzie się toczyć bój. Biorąc pod uwagę
osiągane ostatnio na GPW obroty, może to być walka w bardzo spowolnionym tempie.
Pozostaje mieć nadzieję, że inwestorzy nie zaczną już teraz szykować się do
majowej przerwy. Wczoraj Wig20 znowu odbił się od średniej z 45 sesji i dopóki
jej zdecydowanie nie pokona, rynek czeka w najlepszym razie trend boczny. Do
publikacji wyników głównych polskich spółek jeszcze pozostało nieco czasu, więc
najbliższy tydzień upłynie zapewne pod znakiem często przesadzonych za sprawą
niewielkiej aktywności reakcji na wahnięcia amerykańskich indeksów.