Niepoliczalni kurierzy

Marcin Bołtryk
12-10-2009, 00:00

Jaki kto ma udział w rynku? Kto jest liderem, a kto dopiero wspina się po drabinie? Można się domyślać — jednoznacznej odpowiedzi nie ma.

ane o rynku kurierskim można uzyskać z raportów firm konsultingowych, sprawozdań rocznych publikowanych w "Monitorze Polskim", z prasy i różnych analiz, np. Forum Przewoźników Ekspresowych (FPE). Żadne źródło nie daje jednak pełnej informacji o rynku, jego graczach i ich udziałach.

— Firmy doradcze określają strukturę rynku w oparciu o dostępne sprawozdania finansowe, rozmowy z przedstawicielami firm przewozowych, klientami i ekspertami rynkowymi. Na tej podstawie nie jest łatwo wyciągnąć wnioski, dlatego różne źródła często podają sprzeczne informacje — twierdzi Rafał Dziura, dyrektor sprzedaży i marketingu w TNT Express.

Niektóre duże firmy konsultingowe tworzą własne raporty o rynku TSL. Robią to albo we współpracy z wybranym liderem tej branży, albo gromadzą informacje od wszystkich rynkowych graczy — są to jednak ich deklaracje i szacunki.

— Wiele ciekawych informacji można czerpać również z opracowań wydawanych przez instytucje państwowe, np. UOKIK, UKIE, a także resorty gospodarki czy infrastruktury. W sukurs przychodzi również nauka. Zespoły pracujące w katedrach transportu polskich uczelni często opracowują raporty logistyczne przy wsparciu komercyjnych sponsorów, np. banków czy towarzystw ubezpieczeniowych — dodaje Rafał Nawłoka, prezes DPD Polska.

Grzegorz Urban, szef marketingu w UPS Polska, potwierdza, że dane o polskim rynku usług kurierskich są bardzo fragmentaryczne.

— Nie ma jednego wiarygodnego źródła publikującego zweryfikowane dane wartościowe i ilościowe. Najczęściej pochodzą one z szacunków firm kurierskich — mówi Grzegorz Urban.

Wiem, ale nie powiem

Dzięki sprawozdaniom publikowanym w "Monitorze Polskim" możemy, choć ze sporym opóźnieniem, poznać skonsolidowane sprawozdania finansowe firm. Niestety, mimo prawnego obowiązku zamieszczenia sprawozdań wiele spółek świadomie lub nieświadomie takich informacji nie publikuje. Z kolei dane, które członkowie FPE otrzymują w ramach prowadzonego przez forum monitoringu rynku, dotyczą wyłącznie tej jego części, która znajduje się w rękach firm współtworzących FPE.

— Szacunkowo to mniej więcej 95 proc. rynku przesyłek międzynarodowych i 75-80 proc. rynku przewozów krajowych. Każdy członek FPE co miesiąc otrzymuje informacje o wielkości i strukturze rynku. Oczywiście, nie są to informacje o udziałach poszczególnych graczy. Każda firma może na podstawie tych danych i analiz dokonać własnych szacunków udziałów — wyjaśnia Rafał Dziura.

Wniosek jest jeden. Rzetelna informacja utonęła w morzu danych. Do tego dochodzi niechęć firm do dzielenia się informacjami o swoich wynikach.

— Na bardzo konkurencyjnym rynku ochrona danych to rzecz oczywista. To ważne ze względu na realizowaną strategię i budowanie przewagi konkurencyjnej. Publikacja wyników w rozbiciu na poszczególne linie produktowe — a tylko taka może cokolwiek nam o rynku powiedzieć — byłaby niekorzystna dla firmy prezentującej takie dane. Z informacji o sprzedaży, wadze i ilości transportowanego towaru można się bardzo dużo dowiedzieć, np. rozszyfrować podejście i strategie cenowe konkurentów. Takie informacje są cenne, dlatego wszyscy je chronią, jak mogą — wyjaśnia Rafał Dziura.

Dodatkowo korporacje międzynarodowe i spółki giełdowe muszą przestrzegać określonej polityki informacyjnej, mającej zabezpieczać interesy właścicieli i akcjonariuszy. W dużych spółkach wyniki są konsolidowane i dlatego nie prezentuje się rezultatów poszczególnych podmiotów.

Raporty warte…

Tomasz Buraś, prezes DHL Express, czerpie wiedzę o rynku m.in. z badań publikowanych przez niezależne firmy konsultingowe.

— Bardzo wysoko oceniam ich wiarygodność. Z reguły w badaniach tego typu są uwzględniane i biorą udział wszystkie największe podmioty działające na rynku usług ekspresowych. Przekazują informacje, które potem podlegają szczegółowej analizie. Każda z tych firm jest poważną instytucją i wszystkim nam zależy na uzyskaniu jak najbardziej wiarygodnego obrazu sytuacji na rynku. To jest najlepsza gwarancja wiarygodności takich raportów — twierdzi Tomasz Buraś.

Przyznaje jednak, że z analizą polskiego rynku ekspresowego spotykamy się najczęściej przy okazji badań całego rynku europejskiego. Przykładem może być raport opracowany przez AT Kearney, niedawno omawiany w "Pulsie Biznesu". Raporty dotyczące wybranych rynków są sporządzane także przez CEP-Research, jeden z nich dotyczył Polski.

— Większość naszych krajowych badań obejmuje branżę TSL jako całość, czyli nie tylko przesyłki ekspresowe, ale też spedycję kolejową, drogową, itd. O firmach kurierskich wspomina się też przy okazji analiz rynku usług pocztowych, choć to, moim zdaniem, inny segment usług. Być może problem tkwi w braku wspólnej definicji rynku i ujednoliconej segmentacji przesyłek. Zwykle każda z firm ekspresowych kieruje się własnymi wytycznymi biznesowymi i operacyjnymi odzwierciedlającymi usługi, jakie oferuje. Na przykład maksymalna waga przesyłki ekspresowej. U nas to 1000 kg, a w innej firmie 31,5 kg czy 70 kg. To nie ułatwia porównania danych poszczególnych firm — wskazuje Tomasz Buraś.

…raczej niewiele

Raporty pozwalają na pewną orientację w relacjach na rynku usług TSL, dają pojęcie o rzędach wielkości i ogólnych tendencjach, jednak ogromne rozbieżności –np. wielkość udziałów poszczególnych graczy — świadczą, że to dane obarczone sporymi błędami.

— Nie ma jednego wiarygodnego źródła informacji o wielkości i udziałach poszczególnych krajowych i międzynarodowych firm kurierskich w Polsce. Trudno nawet szacować, ponieważ nie prowadzi się takich badań. Brakuje jednej, niezależnej organizacji, która zbierałaby i publikowała dane tego typu. Szacunki poszczególnych firm nie opierają się na niezależnych badaniach, a jedynie na własnych przypuszczeniach. Z ciekawości spróbowałem zliczyć wielkość udziałów w rynku podawanych przez poszczególne firmy. Nasz rynek okazał się zaskakująco elastyczny, mieszcząc aż 160 proc. udziałów poszczególnych firm kurierskich. To pokazuje, jak bardzo te dane odbiegają od stanu faktycznego — śmieje się Rafał Nawłoka.

Zapotrzebowanie na obiektywny raport o branży kurierskiej istnieje nie tylko wśród samych zainteresowanych, ale też wszelkich sektorów pokrewnych czy zależnych. Gdyby miał powstać rzetelny, jasny metodologicznie raport, scalający wiedzę na ten temat i dający solidny punkt odniesienia dla analiz i prognoz rynkowych, to z pewnością środki też by się znalazły.

— Trzeba jednak przyznać, że w trudnej sytuacji ekonomicznej i przy ostrej walce konkurencyjnej w branży panuje ogólna niechęć do dzielenia się informacjami. Wystarczy, że jeden z większych graczy odmówi podania swoich danych i już cały raport będzie jedynie szacunkiem, czytaj: wróżeniem z fusów — uważa Rafał Nawłoka.

Zapotrzebowanie na raport potwierdza Grzegorz Urban.

— Świadczą o tym chociażby wielokrotne próby stworzenia takiej publikacji przez dziennikarzy czy ośrodki naukowe — dodaje.

Za granicą lepiej

Jak wygląda sytuacja w innych krajach?

— Z rozmów z kolegami z oddziałów zagranicznych wiemy, że w większości krajów działają niezależne instytucje pozarządowe lub powoływane przez ministerstwa transportu. W ich gestii leży m.in. systematyczne badanie rynku usług logistycznych, obserwacja jego ewolucji, dominujących tendencji i wydawanie corocznych raportów, na które później mogą się powoływać wszyscy przedstawiciele branży. Tak jest np. we Francji, gdzie wszystkie szczegółowe dane o różnych działach krajowej logistyki można znaleźć na stronie ministerstwa transportu. Na Litwie z kolei istnieje niezależne ciało nadzorcze — którego członków desygnuje prezydent, a nominuje premier — które zajmuje się telekomunikacją, usługami pocztowymi i kurierskimi i przygotowuje raporty — opowiada Rafał Nawłoka.

Zdaniem Rafała Dziury, poza Polską jest nieco lepiej, bo tamtejsze rynki mają dłuższą historię. Firmy badawcze wypracowały lepsze metody i źródła informacji. Ich analizy mogą być bardziej dokładne i wiarygodne. l

Marcin Bołtryk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Niepoliczalni kurierzy