Firma R.R. Donnelley Europe znalazła się na pierwszym miejscu rankingu Gazele Biznesu 2000. Swój dynamiczny rozwój zawdzięcza ciągłym inwestycjom, poszerzaniu oferty oraz intensywnej ekspansji na rynkach całej Europy. Największą przeszkodą w prowadzeniu działalności jest dla niej, podobnie jak dla większości polskich przedsiębiorstw, nieprzewidywalność posunięć ustawodawców.
„Puls Biznesu”: Firma R.R. Donnelley rozpoczynała swoją działalność w XIX w. jako mały zakład rodzinny. Czy mógłby Pan w skrócie przybliżyć czytelnikom drogę, jaką pokonała od tamtego czasu?
Grzegorz Czech: Historia R.R. Donnelley sięga 1864 r., kiedy to Richard Robert Donnelley założył w Chicago małą rodzinną drukarnię. Firma od początku charakteryzowała się dużą innowacyjnością, np. w 1880 r. R.R. Donnelley wydrukowała Chicago City Directory, pierwszy w świecie spis firm i ich adresów. W ciągu ponad 100 lat z firmy o lokalnym zasięgu przekształciła się w międzynarodową korporację, osiągającą roczne obroty przekraczające 5 mld USD. Od 1956 r. akcje R.R. Donnelley notowane są na nowojorskiej giełdzie. Korporacja zatrudnia ponad 34 tys. osób w licznych przedstawicielstwach handlowych i 52 zakładach produkcyjnych, zlokalizowanych w Ameryce Północnej i Południowej, Europie, Azji i na wyspach Pacyfiku. W Polsce firma pojawiła się w 1993 r. Obecnie z naszych usług poligraficznych korzystają m.in. międzynarodowe koncerny wydawnicze, europejskie sieci hipermarketów, wydawcy katalogów o światowym zasięgu, a także wydawcy książek telefonicznych.
„PB”: Nazwa R.R. Donnelley Europe sugeruje, że polskie przedstawicielstwo jest odpowiedzialne za obsługę całego rynku europejskiego.
G.C.: Rzeczywiście, obsługujemy rynki europejskie poprzez biura sprzedaży zlokalizowane w Polsce (Kraków, Warszawa), Austrii, Holandii, Niemczech, Rosji oraz Wielkiej Brytanii. Wśród naszych klientów jest również spora grupa wydawców z większości krajów Europy Środkowej i Wschodniej.
„PB”: Co wpłynęło na lokalizację siedziby firmy w Krakowie?
G.C.: Na wybór tej lokalizacji wpłynęło wiele czynników. Firma rozważała różne możliwości usytuowania drukarni. Przedmiotem analizy była właściwie cała Europa Środkowa i Wschodnia. O wyborze Krakowa zadecydowało kilka kwestii. Najpierw wybrany został kraj inwestycji, czyli Polska. Była ona wówczas najdynamiczniej rozwijającym się państwem regionu, posiadającym jednocześnie największy potencjał gospodarczy. Dużym atutem samego Krakowa było zaś położenie geograficzne, w samym centrum Europy Środkowej. Nie bez znaczenia był również fakt, iż jest to miasto o wieloletnich tradycjach uniwersyteckich oraz poligraficznych, co gwarantowało duży potencjał kadrowy w najbardziej nam potrzebnych branżach: poligraficznej, zarządzania oraz administracyjnej.
„PB”: Cechą charakterystyczną wielu firm, które osiągały znaczące przyrosty dochodów i zysków na początku swojej działalności, jest stopniowe wytracanie prędkości w kolejnych latach. Czy R.R. Donnelley udaje się uniknąć takiej sytuacji?
G.C.: Dzięki znacznemu poszerzeniu gamy oferowanych usług oraz ciągłej ekspansji na rynkach całej Europy dynamika wzrostu naszej firmy ciągle jeszcze jest imponująca. Mamy zamiar utrzymać ją jak najdłużej poprzez dokonywanie nowych inwestycji. Dla przykładu powiem, że ostatnie inwestycje w poszerzenie platformy produkcyjnej w Polsce przekraczają 60 mln USD. Uruchomiliśmy również nową drukarnię książek telefonicznych w Anglii oraz studio Premedia w Warszawie.
„PB”: Jak Pan ocenia ogólną atmosferę gospodarczą w Polsce. Czy istnieją jeszcze czynniki ułatwiające firmom osiąganie sukcesu?
G.C.: Dużą uciążliwością dla przedsiębiorców prowadzących działalność w naszym kraju jest zmienność i nieprzewidywalność polskiego prawa. Uniemożliwia to nawet krótkookresowe planowanie, nie mówiąc już o tworzeniu strategii na dłuższy okres. Najlepszym przykładem jest tu zakomunikowanie w grudniu 2000 r., że od stycznia 2001 r. obowiązywać zacznie 22-proc. stawka VAT na druk. W tym roku, mimo że mamy już październik, wciąż jeszcze nie wiemy, czy od stycznia 2002 obowiązywać będzie 5-proc. podatek importowy, którego wprowadzenie będzie miało bardzo duże znaczenie dla całej branży wydawniczej i poligraficznej.
„PB”: Wspomniał Pan o znaczeniu pewnych czynników, dotyczących bezpośrednio branży wydawniczej i poligraficznej. Czy jest ona w sposób pośredni uzależniona również od innych zdarzeń, powodujących ogólne wahania koniunktury?
G.C.: Koniunktura w branży poligraficznej jest w znacznym stopniu uzależniona od sytuacji w branży reklamowej oraz, naturalnie, od ogólnego stanu gospodarki, m.in. dochodów ludności. W krajach europejskich, w których jesteśmy obecni, ta zależność kształtuje się w różny sposób. Dodatkowy wpływ na rozwój poligrafii mają bowiem takie czynniki, jak poziom czytelnictwa w danym kraju, rozwój handlu bezpośredniego oraz szeroko rozumiane nawyki konsumenckie. Dla przykładu powiem, że pomimo słabszej obecnie koniunktury w naszej gospodarce, większość biur podróży rozdaje bezpłatnie wspaniałe katalogi, co jeszcze kilka lat temu należało do rzadkości.
„PB”: Czy wraz ze zmianą przyzwyczajeń i oczekiwań rynku zmianie ulega również rola firm poligraficznych?
G.C.: Obecnie, tradycyjnie pojmowana drukarnia przeistacza się w firmę oferującą kompleksowe usługi w zakresie przetwarzania i przekazu treści. Obejmują one fotografię cyfrową, zarządzanie obrazem, tekstem i bazami danych, premedia i prepress, a także wprowadzanie nowych nośników przekazu treści, takich jak Internet i multimedia. Taka kompleksowa obsługa daje wydawcom magazynu, gazety, katalogu czy materiałów reklamowych możliwość lepszego skoncentrowania się na zwiększaniu sprzedaży i zysków, umacnianiu swojej marki oraz ekspansji na nowe rynki zbytu. Przemiany w charakterze firm poligraficznych pociągnęły za sobą zmiany w branży wydawniczej. Coraz więcej wydawnictw decyduje się obecnie na sprzedaż własnych drukarni, torując sobie w ten sposób drogę do skorzystania z lepszej oferty rynkowej, łączą- cej druk oraz inne potrzebne im usługi.