Nieprzewidywalny jak rosyjski rynek

opublikowano: 2016-05-11 22:00

Rosjanie rzucają kłody pod koła polskich przewoźników. Raczej nie przestaną.

ROZMOWA Z TADEUSZEM WILKIEM, DYREKTOREM DEPARTAMENTU TRANSPORTU W ZRZESZENIU MIĘDZYNARODOWYCH PRZEWOŹNIKÓW DROGOWYCH W POLSCE

„Puls Biznesu”: Można już bez przeszkód jeździć do Rosji? Rosjanie przestrzegają ustaleń z negocjacji?

Tadeusz Wilk: Nadal otrzymujemy sygnały od przewoźników, że zdarzają się przypadki zatrzymywania pojazdów i nakładania kar. Wynika to z bardzo skomplikowanego systemu kwalifikowania i dokumentowania rodzajów przewozów. Jeśli nadawca towaru jest z Polski, a rozładunek ma być w Rosji, wówczas sprawa jest prosta. Jest to jednoznacznie przewóz bilateralny, który może być wykonywany na podstawie zezwolenia ogólnego. Natomiast jeśli nadawca jest spoza Polski, a załadunek nastąpił w Polsce, to dla potwierdzenia relacji przewozowej oprócz listu przewozowego CMR potrzebne są dodatkowe dokumenty. Polska i Rosja uzgodniły, jak mają wyglądać te dokumenty, jednak w praktyce wychodzą ciągle nowe problemy, np. odpowiednie zapisy na fakturach, przedstawianie świadectw pochodzenia towarów itp. Jeśli służby kontrolne mają zastrzeżenia, przewoźnicy muszą okazywać do kontroli zezwolenia Rosja — kraje trzecie, które są ściśle limitowane.

Przewoźnicy skarżą się na kłopoty z rejestracją w rosyjskimsystemie poboru opłat. Co się dzieje?

Po 15 kwietnia 2016 r. tymczasowo przedłużono możliwość wykupu opłat drogowych w systemie Platon na postawie skróconej rejestracji. To pozwala kierowcy jadącemu do Rosji w prosty wykupić opłatę w punktach obsługi Platona. Docelowo jednak wszyscy przewoźnicy muszą dokonać pełnej rejestracji, co się wiąże z przedstawieniem wielu dokumentów, w tym potwierdzających istnienie firmy: CEIDG/ KRS, NIP, dowodów rejestracyjnych pojazdów, dokumentów tożsamości osób upoważnionych do rejestracji, samych upoważnień, a także pełnych umów leasingowych pojazdów. Te wszystkie dokumenty muszą być przetłumaczone na język rosyjski i potwierdzone przez notariusza. Problem w tym, że akceptowany jest notariusz, ale tylko rosyjski. Możliwa jest rejestracja również wtedy, gdy przewoźnik do wymienionego zestawu dokumentów uzyska apostille w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Ale dostajemy też informacje, że służby kontrolne domagają się potwierdzenia nawet takiego poświadczenia przez rosyjskiego notariusza. W sumie wszystkie koszty rejestracji mogą przekroczyć 2 tys. zł.

Czy kłopoty z przewozami do Rosji się skończą?

Rynek rosyjski nie jest przewidywalny, a działania protekcjonistyczne tamtejszych władz obserwujemy od wielu lat. Różnymi sposobami administracyjnymi strona rosyjska stara się zmniejszyć udział polskich przewoźników w rynku rosyjskim. Przewoźnicy muszą się przygotowywać na to, że w najbliższym i dłuższym czasie tych utrudnień będzie raczej przybywało. [MIB] © Ⓟ