Norwegia będzie miała pierwszą kobietę premiera od 17 lat, Erna Solberg z Partii Konserwatywnej obejmie urząd 18 października. Kobieta kieruje również największym związkiem zawodowym i największą grupą pracodawców.
Biznes pozostaje jednak światem mężczyzn. Norweski, historyczny system parytetu dla rad nadzorczych – model, który teraz jest wprowadzany w innych krajach Europy – nie pomaga kobietom w zdobywaniu stanowisk prezesów. Żadna z 25 największych spółek notowanych na giełdzie w Oslo nie ma kobiety na stanowisku prezesa i tylko w jednej kobieta jest dyrektorem finansowym.
Zdaniem Mari Teigen, dyrektor ds. badań w Instytucie Badań Społecznych w Oslo, jednym z powodów trudnego awansu w firmach jest niewielki odsetek kobiet w sektorze prywatnym.
Jak wynika z danych norweskiego urzędu statystycznego, w 2011 r. aż 71 proc. kobiet pracowało w sektorze publicznym, a tylko 37 proc. w sektorze prywatnym.
Powodem jest przede wszystkim elastyczny czas pracy oraz możliwość pracy nie w pełnym wymiarze godzin, co dla Norweżek jest ważne ze względów rodzinnych. Sektor prywatny jest mniej wrażliwy na potrzeby życia rodzinnego.
Z danych wynika, że aż 43 proc. kobiet w Norwegii pracuje na część etatu, tymczasem w przypadku mężczyzn jest to 13 proc.
