Nieruchomości w USA: końca kryzysu nie widać

DI
30-06-2010, 13:14

Zakończenie programów pomocowych nie idzie w parze z ożywieniem na rynku nieruchomości w USA. Z jednej strony kredyty są najtańsze w historii, z drugiej kupujący nigdy nie byli tak powściągliwi jak obecnie. Czy można powstrzymać kolejną falę kryzysu?

Po tym, jak w kwietniu 2010 roku w USA wygasł rządowy program dopłat do nieruchomości, zdania ekspertów na temat perspektyw tego rynku zaczęły się polaryzować. Optymiści uważają, że sytuacja przypomina okres tuż po wyprzedaży w supermarkecie – naturalne jest, że klienci, którzy załapali się na okazyjne ceny nie wrócą następnego dnia na większe zakupy, ale w dłuższym czasie świeży popyt powinien zrekompensować sprzedawcom okres posuchy. Przekładając to na rynek nieruchomości, spodziewają się kilku gorszych miesięcy, a następnie stopniowego powrotu do normy, co powinno oznaczać wzrost liczby zawieranych transakcji, więcej wniosków o kredyty hipoteczne i stopniowy wzrost cen.

Po gwałtownej przecenie domów w Kalifornii czy na Florydzie, pojawiają się firmy pomagające zgodnie z prawem uwolnić się od kredytów, których wartość znacząco przekracza rynkową wartość zabezpieczających je nieruchomości. Ze względu na przytłaczającą liczbę aukcji komorniczych, praktycznie we wszystkich stanach rynek nieruchomości należy wciąż do kupujących, ale tych nie ma zbyt wielu, bo przy obecnym trendzie kupno domu można porównać do tzw. „łapania spadającej brzytwy” – cena jest o kilkadziesiąt procent niższa niż kilka kwartałów temu, ale nikt nie jest w stanie wykluczyć, że wstrzymując się z decyzja nie oszczędzimy kolejnych kilku procent.

Niektóre rodzaje nieruchomości tanieją szybciej niż domy czy wille i kuszą fundusze inwestycyjne, które w czasie kryzysu udowodniły, że wiedzą, jak generować ponadprzeciętne stopy zwrotu. Przykładowo fundusz Johna Paulsona, który w latach 2005-2007 kupował od kogo tylko się dało ubezpieczenia na wypadek załamania rynku kredytów hipotecznych w USA, a w latach 2008-2009 wypełniał portfel złotem, obecnie kupuje działki budowlane na przedmieściach Las Vegas. Trzy lata temu obstawiał, że rynek nieruchomości jest przegrzany, teraz liczy na wzrost cen wybranych kategorii nieruchomości, jednak takich odważnych można szukać ze świecą.
Kupić czy wynająć

Rekordowo niskie stopy procentowe w USA i wysoki popyt na bezpieczne aktywa przekładają się na niskie rentowności długoterminowych obligacji. Od nich uzależnione jest oprocentowanie kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych, więc z punktu widzenia potencjalnych nabywców warunki są najlepsze od kilkudziesięciu lat. Według firmy analitycznej Haver Analytics, koszt sfinansowania zakupu domu od kilkunastu miesięcy jest niższy od czynszu możliwego do uzyskania z wynajmu tej nieruchomości – taka sytuacja ostatni raz utrzymywała się w latach 60. ubiegłego wieku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Nieruchomości w USA: końca kryzysu nie widać