Nierychliwi śledczy na tropie Globtreksu

25-02-2018, 22:00

Prokuratura od ponad roku bada, czy broker foreksowy z Cypru nie oszukuje klientów. Przed firmą ostrzega też KNF, a ona działa w najlepsze

W ubiegłym tygodniu Prokuratura Krajowa pochwaliła się zatrzymaniem 13 osób związanych ze spółką Alpha Finex (AF). Jest ona, według śledczych, centrum zorganizowanej grupy przestępczej, która oszukała 326 osób na ponad 15 mln zł. Ten sukces organów ścigania w walce z nielegalnymi brokerami foreksowymi traci na blasku, gdy dodamy, że gang działał od stycznia 2014 r. do lipca 2016 r., a do zatrzymań doszło dopiero w lutym 2018 r. To niejedyny dowód na to, że rzeczywistość walki z tzw. łowcami foreksowych jeleni wciąż mocno skrzeczy.

Wsparcia brak

Dobrze to widać na przykładzie cypryjskiej firmy Coverdeal Holdings Limited (CHL), korzystającej z platformy inwestycyjnej Globtrex. Na różnych forach internetowych inwestorzy od miesięcy skarżą się na nieetyczne działania spółki w postaci agresywnego nakłaniania do inwestycji poprzez kontakt telefoniczny. Część jej byłych klientów twierdzi wprost, że zostali oszukani. Ich historie są bliźniaczo podobne: najpierw agresywne namawianie do okazyjnych inwestycji w konkretne akcje, towary czy waluty, mające zapewnić duże zyski, potem w przypadku niepowodzeń zachęcanie do dopłat w celu ratowania kapitału, wreszcie utrata większości lub wręcz całości zainwestowanych pieniędzy (w przypadku naszych informatorów — od 50 tys. do 0,5 mln zł).

— O nieprawidłowościach zawiadomiłem Komisję Nadzoru Finansowego (KNF), Rzecznika Finansowego i UOKiK już w pierwszej połowie 2017 r. KNF odpowiedziała, że CHL w związku z posiadaniem cypryjskiej licencji maklerskiej jest nadzorowany przez tamtejszy CySEC, a w ogóle to jego działania objęte są tajemnicą zawodową. UOKiK poinformował, że prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie Globtreksu pod kątem naruszenia zbiorowych interesów konsumentów, ale do dziś nie ma żadnych efektów. Rzecznik Finansowy natomiast po kilku miesiącach wysłał do CHL pismo, w którym odniósł się do sytuacji sprzed pół roku. Tymczasem współpracownicy Globtreksu nadal dzwonią do potencjalnych inwestorów. Ręce opadają — narzeka jeden z klientów CHL.

Nie wie lewica…

Czy słusznie? Przecież 7 grudnia 2017 r. KNF umieściła na liście ostrzeżeń publicznych zarówno CHL, jak też oddział tej spółki w Polsce i równocześnie zawiadomiła Prokuraturę Okręgową w Warszawie o świadczeniu przez CHL usług maklerskich związanych z doradztwem inwestycyjnym bez notyfikacji polskiego nadzoru. Tyle że w tym momencie polski oddział CHL już nie istniał — został zlikwidowany w czerwcu 2017 r. Przy okazji okazało się, że stołeczna prokuratura już od roku zajmuje się CHL i Globtreksem.

— Od grudnia 2016 r. toczy się postępowanie w sprawie prowadzenia w Warszawie i innych miejscach działalności maklerskiej bez zezwolenia i doprowadzenia Stanisława O. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie w błąd co do ryzyka inwestycyjnego na rynku forex — informuje Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Określenie, że postępowanie się „toczy”, jest jednak nieprecyzyjne. Śledztwo w sprawie podejrzenia oszustwa na szkodę Stanisława O. zostało bowiem zawieszone 20 grudnia 2017 r. po wystąpieniu prokuratury do Cypru o pomoc prawną, czyli przekazanie informacji dotyczących spółki CHL, jej rachunków bankowych, pracowników itp.

— Teraz śledztwo zostanie zapewne podjęte i połączone z materiałami z zawiadomienia KNF, a także z jeszcze jednym zawiadomieniem, które trafiło do nas ostatnio z Prokuratury Rejonowej w Piasecznie — mówi Łukasz Łapczyński.

To ostatnie już w maju 2017 r. złożył kolejny z pokrzywdzonych klientów Globtreksu — Mariusz S. Również dotyczyło podejrzenia popełnienia oszustwa.

— Jedyne, co prokuratura zrobiła w mojej sprawie przez te 9 miesięcy, to dwukrotnie mnie przesłuchała, a następnie przekazała akta sprawy do prokuratury okręgowej, nawet mnie o tym nie informując — mówi Mariusz S.

Do przekazania sprawy doszło dopiero po komunikacie KNF, co oznacza, że prokuratura rejonowa z Piaseczna przez kilka miesięcy nie wiedziała o tym, że analogiczne śledztwo z zawiadomienia innego klienta Globtreksu prowadzi już nadzorująca ją teoretycznie stołeczna prokuratura okręgowa.

Czeski trop

Wszczęcie śledztw oznacza, iż prokuratorzy uznali, że istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia oszustw na szkodę klientów CHL. Tymczasem firma wciąż działa, tyle że — jak wynika z naszych informacji — warszawskie biura, z których dzwoniła, zamieniła na zlokalizowane w czeskim Cieszynie. Czeskich śladów w działalności CHL jest zresztą więcej. Spółka została zarejestrowana na Cyprze w marcu 2012 r. z niewielkim kapitałem 2 tys., a potem 5 tys. EUR. Licencję CySEC otrzymała dwa lata później.

Członkiem zarządu i dyrektorem CHL najpierw był Czech Frantisek Martinek, a potem Gabriela Antoniou, również Czeszka, choć mieszkająca na Cyprze. Próbowaliśmy do nich dotrzeć i poprosić o komentarz w sprawie śledztw polskiej prokuratury, ale liczne telefony i mejle nie przyniosły efektu. W pismach kierowanych do klientów, m.in. odmawiających uznania reklamacji, firma podkreśla, że informuje o wysokim ryzyku inwestycji, a jej przedstawiciele jedynie przekazują informacje pochodzące od „niezależnych biur analitycznych” i w ogóle nie zajmują się doradztwem inwestycyjnym.

Zupełnie inaczej widzą to klienci Globtreksu oraz KNF. Zawiadamiając prokuraturę o naruszeniu przez CHL ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, nadzór uwypuklił właśnie to, że cypryjski broker zajmuje się doradztwem, do czego nie ma prawa.

Oni już nie łowią

Największym sukcesem prokuratury w walce z nielegalnymi brokerami, oferującymi Polakom „inwestycje” foreksowe za pomocą agresywnego telemarketingu, jest rozbicie dwóch międzynarodowych gangów, funkcjonujących wokół spółek Alpha Finex i Amplio Investments. W pierwszym przypadku wpadło 14 osób: obywatele Polski, Izraela, Gruzji i Rosji. Zarzuty, które usłyszeli, to udział w zorganizowanej grupie przestępczej, prowadzenie działalności maklerskiej bez zezwolenia i oszukanie 326 osób na ponad 15 mln zł. W drugim — grupie związanej z platformami inwestycyjnymi CFD 1000 (ze Wspólnoty Dominiki), Vortex Assets (z Wysp Marshalla) i MIB 700 (z Republiki Vanuatu) prokuratura zarzuca oszukanie ponad 100 osób na co najmniej 8,5 mln zł, a także pranie pieniędzy. W tym wypadku w ręce organów ścigania wpadło 12 osób: dwóch Izraelczyków i 10 Polaków. Pokrzywdzeni stracili od 1 tys. zł do 1 mln zł. Z ustaleń śledczych wynika, że większość pieniędzy w ogóle nie była inwestowana, lecz wykorzystywana na wynagrodzenia pracowników spółek i przede wszystkim prywatne cele ich właścicieli. Jest szansa, że przynajmniej część pieniędzy uda się klientom odzyskać, bo na majątku podejrzanych i rachunkach ich firm prokuratura zabezpieczyła ponad 9,5 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Prawo / Nierychliwi śledczy na tropie Globtreksu