
Ceny są absurdalne. Uważam, że ich poziom zawiera głównie wpływ czynnika politycznego i manipulacji rynkiem w wyniku działań Putina. Chociaż kryzys cenowy zaczął się od czynników popytu i podaży. Wychodzenie z pandemii spowodowało duży wzrost zapotrzebowania na błękitne paliwo, a to windowało ceny.
Kilka miesięcy temu przedsiębiorcom zajrzał w oczy strach przed brakiem paliwa, w tym gazu. Czy teraz mogą się czuć bezpieczni?
W przypadku Polski jesteśmy nie najgorzej zabezpieczeni. Mamy własne źródła - możemy z nich pozyskać około 4 mld Nm³ [normalnych metrów sześciennych – przyp. red.] gazu. Mamy terminal w Świnoujściu, którego możliwości regazyfikacji wynoszą 6,5 mld Nm³. W razie potrzeby możemy się posiłkować gazem litewskim pochodzącym z terminala LNG w Kłajpedzie - to 1,7 mld Nm³. I pytanie co będzie z Baltic Pipe. Wierzę, że do października gazociąg będzie odebrany i od strony technicznej nie powinno być problemów. Nie wiem, jak wyglądają możliwości zakupu gazu. Teoretycznie ten gazociąg mógłby do Polski dostarczyć nawet 10 mld Nm³, ale sądząc po szacunkach specjalistów na pewno dostępne będzie około 2 mld Nm³.
Zapasy?
Na 12 lipca mieliśmy 98-procentowe wypełnienie magazynów, co stanowi około 2,4 mld Nm³. Zatem razem daje to 16 - 16,5 mld Nm³. Jeżeli by się zdarzyło, że będziemy musieli ograniczyć dostawy gazu będzie to dotyczyło tylko największych odbiorców. Generalnie, jeśli chodzi o Polskę jesteśmy w dobrej sytuacji.
W ubiegłym roku zużyliśmy rekordowe 20 mld m sześc. gazu.
Rok 2021 był nietypowy, bo był to czas wychodzenia z pandemii. Na ten rok szacunki mówią o zapotrzebowaniu około 18 mld Nm³. Wynika to m.in. z ograniczania produkcji. Na przykład zakłady azotowe nie są w stanie konkurować cenowo z nawozami z innych kierunków, więc ograniczają produkcję nawet do 20 proc. dotychczasowych mocy.
Wojna w Ukrainie i reakcja Kremla na wprowadzone sankcje sprawiły, że większość odbiorców gazu z Rosji ma problemy z dostawami surowca. Jak wygląda bezpieczeństwo Europy?
W Europie sytuacja przedstawia się gorzej niż w Polsce - dla przykładu kwestia wypełnienia magazynów. W Polsce mamy jedno z najwyższych w Europie. Wynosi ono 98 proc. całkowitych zdolności magazynowych. Jedynie Portugalia ma pełne magazyny. Wielka Brytania zgromadziła 93 proc., natomiast średnio w Europie uzyskano 63-procentowe wypełnienie magazynów. Takie kraje jak choćby Słowacja, która całkowicie jest uzależniona od gazu rosyjskiego, osiągnęła tylko 65 proc. wypełnienia magazynów.

Niemcy, które również bardzo mocno uzależniły się od gazu z Rosji (ponad 50 proc. przed inwazją) dopiero teraz zmieniają politykę energetyczną. Budują dwa terminale LNG. Pierwszy ma być gotowy w 2024 r. i będzie zlokalizowany w Wilhelmshaven, drugi zostanie oddany do użytku na przełomie lat 2025/26 i będzie zlokalizowany w Brunsbuttel (blisko Hamburga). To są działania spóźnione, więc Niemcy mogą mieć problemy. Chociaż już są pierwsze symptomy zwalniania gospodarki niemieckiej, co widać w produkcji dla przemysłu budowlanego, a więc popyt na gaz będzie się również zmniejszał.
Wspomniał pan o LNG. Polska rozbudowuje terminal w Świnoujściu. Niemcy, wcześniej sceptyczni wobec tego gazu, także korygują plany. Jaką rolę może odegrać LNG w zmniejszeniu udziału importu z Rosji i uzyskaniu niezależności gazowej?
Dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia jest istotnym elementem strategii DUON, dlatego nie chcieliśmy się wiązać tylko z jednym dostawcą. Mamy bardzo dobry kontrakt podpisany z PGNiG na odbiór gazu ze Świnoujścia. Zdecydowaliśmy (i to była słuszna decyzja), że rozpoczniemy zakup gazu z innych terminali z Europy Zachodniej, przede wszystkim w oparciu o rynek Niderlandów. Daje nam to perspektywę spokojnego myślenia o przyszłości. Prawdopodobnie Europa również się tego uczy. Tym bardziej, że LNG, nazywany gazem wolnościowym, daje niezależność - w tym polityczną. Jeśli posiada się infrastrukturę, można go przywieźć z dowolnego kierunku. O kontraktach będą decydować głównie ceny. LNG w Polsce jest droższy niż w Belgii czy Holandii.
Wszyscy - zarówno firmy, urzędy, jak i klienci indywidualni - narzekają na wysokie ceny.
Ceny są absurdalne. Uważam, że ich poziom zawiera głównie wpływ czynnika politycznego i manipulacji rynkiem w wyniku działań Putina. Chociaż kryzys cenowy zaczął się od czynników popytu i podaży. Wychodzenie z pandemii spowodowało duży wzrost zapotrzebowania na błękitne paliwo, a to windowało ceny. Kraje azjatyckie były gotowe płacić więcej niż Europa. Dlatego większość dostaw SPOT, czyli niezwiązanych z długoterminowymi kontraktami, trafiało właśnie na kontynent azjatycki, zmniejszając podaż gazu ziemnego w Europie. Tym bardziej, że Chiny w ramach działań ochrony klimatu ograniczały spalanie węgla.
W roku 2020 w okresie wiosenno-letnim megawatogodzina kosztowała 5-8 EUR, a dzisiaj mamy 180 EUR. Należy dodać, że ceny w roku 2020 były ekstremalnie niskie, nawet zastanawiałem się, jak firmy mogą sprzedawać gaz w tej cenie, bo jest to bliskie kosztów wydobycia.
Czego możemy się spodziewać w najbliższych latach?
W przypadku LNG bazujemy na indeksie TTF z holenderskiej giełdy. Jeśli chodzi o gaz sieciowy to na cenach Towarowej Giełdy Energii w Warszawie. Spread między rynkiem zachodnim a polskim jest bardzo duży, szczególnie w okresie zimowym.
Bardzo często nasi klienci korzystają z tego, że kupili gaz rok czy dwa lata temu i mają dzisiaj zapewnione stosunkowo rozsądne ceny, pomimo ich wysokiego poziomu w obecnej sytuacji na rynku. Jednak możliwości polskiej giełdy są trochę ograniczone, bo można kupić gaz na rok 2023 i 24. W przypadku TTF mamy notowania do 2025 r., natomiast zdarzają się transakcje nawet na 2031 r.
Patrząc na perspektywy Europy, spodziewam się, że w 2023 r. ceny zaczną spadać, a oferty sprzedaży na rok 2025 będą wynosiły około 30 proc. bieżących cen
A w dalszej perspektywie?
Rozszerzając naszą rozmowę o rynek energii elektrycznej, czekają nas istotne podwyżki cen prądu. Chociaż należy zaznaczyć, że w krajach Europy Zachodniej te ceny są od dłuższego czasu znacznie wyższe niż w Polsce. Z tego powodu coraz częściej się mówi o wzroście zainteresowania wielu firm własnymi układami kogenereacyjnymi, w których oprócz energii elektrycznej można będzie produkować ciepło czy chłód. A w przypadku szklarni można uniknąć kosztów zakupu praw do emisji CO² ze względu na jego wykorzystanie z układu kogeneracyjnego.
Warto też wspomnieć ze będzie rósł rynek LNG do zasilania pojazdów. Aktualnie rozwój jest wolniejszy z powodu bardzo wysokich cen gazu i relatywnie tańszej ropy.
Wiemy, że producenci paliw, aby spełnić normy unijne udziału OZE i nie płacić wysokich kar, będą inwestować w instalacje biometanu. W Europie produkuje się już około 3 mld Nm³ tego gazu. W tym miejscu należy zaznaczyć, że biometan to zarówno kwestie ekologiczne, jak również element strategii dywersyfikacji źródeł i uniezależnienia się od gazu rosyjskiego.
I w tym widzimy swoje szanse na dalszy rozwój.
