Obsługująca transakcje walutowe Akcenta wybrała najbardziej nietypowe produkty importowane przez Polaków. — Klienci, dla których realizujemy płatności za towary sprowadzane do Polski, należą głównie do sektora małych i średnich. To są firmy, które często dużo umiejętniej niż największe firmy wyszukują nisze. Często rosną, koncentrując się na wąskiej specjalizacji.

Współpracujemy m.in. z firmami, które sprowadzają trumny, śmieci do recyklingu czy trzmiele — mówi Radosław Jarema, szef Akcenty. Importowana z Chin, Holandii i Hiszpanii szczecina lub sierść trafia do pędzli i szczotek. W zeszłym roku na ten surowiec sprowadzony zza granicy wydaliśmy 16,2 mln zł.
Import papieru toaletowego, m.in. z tak dalekich kierunków, jak Izrael, Australia czy Meksyk, przekroczył w zeszłym roku 170 mln zł. Monety niebędące prawnym środkiem płatniczym sprowadzaliśmy głównie z Niemiec, ale swoich kupców znalazły też te z tak egzotycznych miejsc, jak Wysp Cooka czy Brunei.
Do specyficznych importowych hitów należą też żółwie i węże. Najwięcej trafiło ich do Polski w zeszłym roku z Tanzanii, a ponadto z Uzbekistanu, Hongkongu i Togo. W sumie za 2,5 tys. sztuk zapłaciliśmy w zeszłym roku ponad 130 tys. zł.
