Polski organ antymonopolowy widzi wiele nowych dla siebie wyzwań, dyktowanych zachodzącymi na rynku zmianami, wynikającymi m.in. z postępu technologicznego.
– Musimy gorąco reagować nie tylko na kształtowanie tradycyjnych struktur rynkowych, ale też na działanie przedsiębiorców w nowych obszarach. Takie transformacje, jak cyfrowa czy zielona diametralnie zmieniają reguły gry. Budują przewagi ekonomiczne na rynku inaczej niż to wynika z dotychczasowego dorobku teorii monopolu – powiedział Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) uczestnikom XIII Kongresu Prawa Konkurencji, zorganizowanego przez „Puls Biznesu”.
Szef UOKiK zaznaczył, że posiadanie pozycji dominującej nie jest zakazane, zabronione jest nadużywanie polityki monopolisty, np. przez niedozwolone porozumienia. W każdej dziedzinie jest zatem konieczne przede wszystkim kontrolowanie koncentracji dla ochrony uczciwej konkurencji i na to urząd chce mocno postawić.
Krótsze postępowania
– Po koncentracji niewiele można zrobić, żeby przywrócić równowagę na rynku. Podmiot, który uzyska określony duży w nim udział, może rozwijać się dużo szybciej niż pozostali przedsiębiorcy. Szczególnie mikro-, małe i średnie firmy są w gorszej sytuacji, żeby móc rywalizować na rynkach, które rozwijają się bardzo dynamicznie na skutek transformacji cyfrowej czy zielonej – wyjaśnił prezes UOKiK.

Stwierdził zarazem, że dla kierowanego przez niego urzędu przemiany gospodarcze wynikające z dynamicznego rozwoju cyfryzacji oznaczają budowanie nowych kompetencji analitycznych i wprowadzanie nowych narzędzi, umożliwiających identyfikację stosowania niedozwolonych praktyk. Jednocześnie celem organu jest motywowanie do zaniechania naruszeń zanim UOKiK wdroży postępowanie antymonopolowe z postawieniem zarzutów kontrolowanemu podmiotowi.
– Chcemy w ten sposób m.in. skracać postępowania, aby na etapie postępowania wyjaśniającego przedsiębiorcy zaprzestawali złych praktyk. Są to też oszczędności dla danego podmiotu i dla nas – podkreślił Tomasz Chróstny.
Powiedział, że organ jest za zmniejszaniem sankcji finansowych dla przedsiębiorcy, który dobrowolnie podda się karze i szybko wyeliminuje ze swojego działania niedozwolone praktyki. Takie podejście znalazło wyraz w przepisach o wykorzystaniu przewagi kontraktowej. Szef UOKiK chce, aby taką możliwość wprowadzono dla spraw z zakresu ochrony konkurencji czy konsumentów.
Stwierdził, że w takim trybie zarówno firma, jak i konkretna w niej osoba może nawet uniknąć dotkliwych konsekwencji karnych. Zaznaczył jednak, że dużą w tym rolę odgrywają sygnaliści i rozważane są możliwości ich nagradzania, gdyż informacje od nich mogą służyć rynkowi.
Weź udział w “VII Forum Compliance Officer”, 22-23 lutego 2022, Warszawa >>
Gdy poszkodowany pozywa
Tomasz Chróstny powiedział ponadto o wspieraniu przez organ dochodzenia roszczeń cywilnych – aby osoby i przedsiębiorcy, którzy doznali szkody w wyniku nieuczciwych praktyk, szybciej odzyskali to, co stracili. Marcin Trepka, radca prawny, partner w kancelarii Baker and McKenzie, przyznał, że decyzje UOKiK o nałożeniu kary administracyjnej na podmiot naruszający prawo konkurencji czy konsumentów nie rozwiązują sytuacji pokrzywdzonych.
–Tę lukę ma wypełnić indywidualne dochodzenie przed sądem naprawienia szkody. Nie jest to jednak proces automatyczny. Trzeba wiele wykazać w jego trakcie – zwrócił uwagę radca.
Tego rodzaju postępowania odszkodowawcze są uregulowane ustawą z 2017 r. o roszczeniach o naprawienie szkody wyrządzonej przez naruszenie prawa konkurencji. Jej wprowadzenie do polskiego systemu prawnego poprzedziła unijna dyrektywa w takich sprawach. Otworzyła dla firm ryzyko – stwierdził Marcin Trepka – że mogą zostać pozwane przed sąd.
Przepisy stanowią, że sąd jest związany prawomocną decyzją prezesa UOKiK w zakresie rozstrzygnięcia stwierdzającego naruszenie. To jedna z przesłanek dowodowych, ponieważ odpowiedzialność odszkodowawcza wymaga od poszkodowanego wykazania, że doszło do określonego zdarzenia, które spowodowało szkodę i jego związku przyczynowego ze szkodą oraz jej wysokości. Jeżeli organ nie wydał decyzji, powód musi przeprowadzić postępowanie dowodowe i wykazać naruszenie prawa konkurencji.
– Jeżeli natomiast decyzja została wydana, nie wystarczy ją przedstawić sądowi. Należy dowieść innych podstaw do dochodzenia roszczeń, czyli na przykład wykazać powstanie szkody. Sąd z automatu nie zajmie się odszkodowaniem. Jest to proces cywilny, do którego należy przygotować się i przedstawić wszystkie przesłanki odpowiedzialności drugiej strony za szkodę – zwrócił uwagę radca.
W najgorszym scenariuszu podmiot naruszający zasady uczciwej konkurencji poniesie podwójne konsekwencje finansowe. UOKiK nałoży karę, a sąd wyda wyrok nakazujący wypłatę odszkodowania. Co ważne, sankcje urzędu są często dużo niższe niż łączna kwota roszczeń dochodzonych przez wszystkich poszkodowanych w wyniku niedozwolonych działań jednego przedsiębiorstwa.
Marcin Trepka stwierdził też, że nawet, jeżeli urząd w ogóle nie zajmie się zakazaną praktyką, stosująca ją spółka nie może czuć się pewnie, gdyż poszkodowany przedsiębiorca ma prawo samodzielnie podjąć działania procesowe.
Przedawnienie roszczeń
Radca przypomniał także, że termin przedawnienia roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej przez naruszenie prawa konkurencji wydłużono z okresu trzyletniego do pięcioletniego. Liczy się go od momentu, w którym przedsiębiorca dowiedział się o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia. Dotyczący tej kwestii art. 9 ustawy przewiduje zarazem sytuacje, w których termin przedawnienia ulega zawieszeniu m.in. z chwilą wszczęcia przez prezesa UOKiK postępowania wyjaśniającego lub antymonopolowego.
– Zwróćmy uwagę, że ustawodawca wprowadził zawieszenie przedawnienia, a nie postępowania prowadzonego przez sąd cywilny do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez UOKiK – podkreślił przedstawiciel kancelarii Baker and McKenzie.
Jego zdaniem takie przepisy stwarzają szansę, że zainteresowany może otrzymać odszkodowanie także w przypadku, gdy publicznoprawny interes nie został osiągnięty w wyniku postępowania prowadzonego przez urząd. Warunkiem jest oczywiście, aby powód wykazał przed sądem wszystkie przesłanki powstania szkody w wyniku naruszeń stosowanych przez pozwanego.
– Ustawodawca założył, że ja, jako poszkodowany, mogę niezależnie od działań urzędu, nawet jeśli nie wszczyna on postępowania, atakować potencjalnych złoczyńców – zauważył Marcin Trepka.