Nastroje poprawiły przede wszystkim doniesienia z Chin, gdzie tamtejszy bank centralny, po raz drugi w ostatnich dwóch miesiącach obniżył poziom stóp procentowych. Wszystko w celu wsparcia nadmiernie schłodzonej gospodarki, obawy o kondycję której, wywołały panikę na całym świecie, nie tylko w segmencie rynków finansowych.

Końcówka sesji przyniosła jednak spore rozczarowanie dla liczących na odbicie. Ostatnia godzina stała znów bowiem pod znakiem wyprzedaży i spadków cen akcji.
Ostatecznie indeks blue chipów Dow Jones IA tracił na finiszu 1,29 proc. Wskaźnik szerokiego rynku S&P500 zniżkował o 1,35 proc. zaś technologiczny Nasdaq "schudzł" o kolejne 0,44 proc.
Na parkiety dotarła spora porcja danych makro. Miała mieszany wydźwięk. Z jednej strony mógł cieszyć m.in. znaczny – większy od oczekiwań – wzrost zaufania konsumentów (do 101,5 pkt w sierpniu) czy sprzedaż nowych domów, jednak z drugiej strony rozczarowały mocno raporty o spadku wskaźnika PMI dla usług oraz indeksu Fed oddziału z Richmond.
Do ostatniej godziny handlu na wartości zyskiwało wszystkie 10 głównych sektorów wchodzących w skład indeksu S&P500, przy czym największym wzrostem cieszyły się udziały spółek z segmentu zaawansowanych technologii. Ale i one ostatecznie poddały się nagłemu załamaniu nastrojów.