Unia jest otwarta na polskich partnerów, trzeba tylko odważnie wchodzić na kolejne rynki.
Firma Bisk produkuje i z powodzeniem sprzedaje w kraju i za granicą akcesoria łazienkowe. Leszek Jamiołkowski, wiceprezes Biska, uważa, że w kontaktach z zagranicznymi partnerami najważniejszy jest brak kompleksów i elastyczność.
— Jesteśmy elastyczni i otwarci na różne rodzaje współpracy, nie ograniczamy się do jednego typu klienta. W eksporcie dostarczamy nasze produkty dystrybutorom narodowym i bezpośrednio do supermarketów, pod marką własną, jak i dystrybutora. Eksportujemy też wyroby innych polskich producentów pod swoją marką. Nie boimy się kontraktów z dużymi sieciami — mówi Leszek Jamiołkowski.
Zmienić stereotypy
Nie ukrywa, że polska firma musi przełamać pewne stereotypy, aby odnieść sukces na Zachodzie.
— W Unii można się spotkać z nieufnością do polskich produktów i przedsiębiorców. To można zmienić w czasie rozmów z potencjalnym partnerem. Jest jednak kilka warunków — odwaga, dobra jakość produktu i sposób przedstawienia firmy. Duże znaczenie ma znajomość języków obcych i branży — mówi Leszek Jamiołkowski.
Kluczem do sukcesu jest jakość, ale od pomysłu produktu do wprowadzenia go na rynek jest daleka droga.
— Trzeba być surowym sędzią własnych poczynań, przyglądać się produktowi i na bieżąco oceniać, czy odpowiada wizji początkowej. Zdarzało się, że musieliśmy podjąć decyzję, że gotowego już wyrobu nie wprowadzamy na rynek — opowiada Leszek Jamiołkowski.
Dobry wybór
Kolejny krok to wybór rynku i dobra strategia.
— Jeśli chcemy wprowadzić nowy produkt na rynek, zastanawiamy się, ilu klientów będzie w stanie go kupić — opowiada Leszek Jamiołkowski.
Bisk chętnie zdobywa kontakty poprzez udział w targach.
— Nie opuszczamy żadnych branżowych targów. Wystawiamy tam nasze kolekcje i zamawiamy katalogi z ofertą konkurencji. Gromadzimy dane o innych firmach z branży, staramy się być na bieżąco. Kiedy wchodziliśmy na rynek austriacki, dowiedzieliśmy się o kłopotach jednego z dostawców. Na drugi dzień przedstawialiśmy naszą ofertę — mówi Leszek Jamiołkowski.
Przekonuje, że firma myśli niestandardowo.
— Nasze produkty mają być nowoczesne i zaskakujące. Taki właśnie okazał się kubełek na śmieci duo, mały, ale przestronny. Założeniem było połączenie pozornych sprzeczności. Powstał produkt, za który już w pierwszym miesiącu sprzedaży w styczniu 2003 r. otrzymaliśmy nagrodę minister produkcji i handlu Irlandii za najlepszy produkt wyposażenia domu — opowiada Leszek Jamiołkowski.


