Niewidzialne dla obcych i swoich

Jacek Zalewski
12-08-2018, 22:00

Defilada Stulecia 15 sierpnia 2018 r. będzie drugą po wojnie tak wielką prezentacją historyczną.

Pierwszą była Defilada Tysiąclecia w epoce PRL, 22 lipca 1966 r. Po pół wieku mamy inną Polskę, ustrój, sojusze. Jednak piastowscy wojowie, rycerstwo spod Grunwaldu, husaria — to kanon. Całkowicie inne będą akcenty XX-wieczne — wtedy priorytet mieli kościuszkowcy spod Lenino, natomiast legioniści czy warszawscy powstańcy w ogóle nie istnieli. Generalnie parady wojskowe we wszystkich ustrojach i państwach mają identyczny cel — władcy na trybunie puszą pióra, zwykli obywatele zaś patriotycznie utwierdzają się w przekonaniu, że jesteśmy silni, zwarci i gotowi.

Zobacz więcej

Uczestniczące gościnnie w defiladzie amerykańskie czołgi Abrams mają nieprzydatne u nas maskowanie w barwach pustynnych. Fot. MON

Poza walorami wizerunkowymi, defilada zawsze jest miernikiem stanu wyposażenia sił zbrojnych. Niestety, postępy modernizacji naszej armii wciąż są niewystarczające. Niedawny raport NATO obnażył niewygodną prawdę. Według sojuszu wydatki obronne Polski nie przekraczają 2,0 proc. PKB, jesteśmy blisko, ale jednak z odsetkiem 1,98. Szokuje inna liczba z raportu — MON w 2014 r. wydawało na sprzęt 34 proc. swojego budżetu, natomiast w 2018 r. wyda… 24 proc. Należymy do NATO od 1999 r., czyli pięć lat dłużej niż do UE. Środowa defilada będzie kolejną potwierdzającą bardzo powolne wycofywanie uzbrojenia radzieckiego. Poza niemieckimi czołgami Leopard (gościnnie przejadą także amerykańskie Abramsy), zasnują Wisłostradę ciężkimi spalinami przestarzałe PT-91 Twardy, będące jedynie zmodernizowanymi radzieckimi T-72. Z części lotniczej skreślono myśliwce MiG-29, ale dlatego, że zaliczyły ostatnio dwie katastrofy. Nie polecą także śmigłowce Mi-8/Mi-17, wycofane przez MON chyba ze... wstydu. Wszak te radzieckie maszyny wciąż wożą naszą kawalerię powietrzną, czyli dumę armii. Tzw. dobra zmiana potrafiła unieważnić przetarg na nowe śmigłowce, ale od trzech lat nie umie przeprowadzić kolejnego.

Prezydent Andrzej Duda skierował w objazd po kraju patriotycznego TIR-a z multimedialnym pokazem. Jedną z ciekawostek jest wirtualna prezentacja polskich prac nad stworzeniem… niewidzialnego czołgu. To marzenia o kamuflażu technicznym, polegającym na wyciszeniu oraz wychłodzeniu pancerza, aby czołg był trudno wykrywalny przez czujniki podczerwieni i termiczne samonaprowadzacze rakiet. Proponuję szersze zastosowanie patentu na niewidzialność. Taki status mogłyby otrzymać daremnie wyczekiwane od lat przez armię śmigłowce czy okręty podwodne. Wtedy stałyby się niewidzialne również dla wroga, bo na razie są tylko dla swoich.

Widzialne natomiast są kosztujące setki milionów samoloty dla VIP-ów. W środowej defiladzie przelecą zarówno Gulfstreamy G550 „Książę Józef Poniatowski” i „Generał Kazimierz Pułaski”, jak i Boeing 737 „Marszałek Józef Piłsudski”. Ich dysponenci będą na trybunie, zatem biało-czerwone maszyny przefruną puste, chociaż w obstawie bojowych F-16 Jastrząb. Wbrew pozorom, wstawienie samolotów pasażerskich do pokazu militarnego ma logiczny sens. Gdyby nie gigantyczne koszty nabycia przez MON kilku maszyn dla VIP-ów, odsetek wydatków na sprzęt wyszedłby jeszcze bardziej mikro. Poza tym z nieba wysłany zostanie do zebranego nad Wisłą wielotysięcznego suwerena sygnał, że w razie czego rząd się sam obroni. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Niewidzialne dla obcych i swoich