Na amerykańskich rynkach akcji przewagę miała w środę podaż. ADP poinformowało, że sektor prywatny dodał we wrześniu 166 tys. miejsc pracy. Oczekiwano 180 tys. To jedyne dane z rynku pracy w tym tygodniu, bo piątkowy oficjalny raport nie będzie przedstawiony z powodu „government shutdown”. Pojawiły się opinie, że słabsza sytuacja na rynku pracy może oznaczać mniejsze prawdopodobieństwo szybkiego rozpoczęcia przez Fed ograniczania ilościowego luzowania polityki pieniężnej (QE). Dodatkowo przekonanie takie wzmocnił Eric Rosengren, szef Fed w Bostonie, który powiedział, że ograniczanie zakupów może ciągnąć się nawet kilka lat.
Znawcy rynku spodziewają się obecnie, że „government shutdown” może potrwać do połowy października i będzie „rozgrywany” wraz ze znacznie ważniejszą kwestią podwyższenia limitu zadłużenia. O to, aby podwyższenie limitu zadłużenia USA nie stało się elementem gry prosił w imieniu systemu finansowego prezes Goldman Sachs, który spotkał się z prezydentem Barackiem Obamą, ale można przypuszczać, że apel ten będzie miał niewielki skutek.
W środę inwestorzy kupowali obligacje skarbowe USA. Drożało także złoto, przecenione mocno dzień wcześniej i ropa, której kurs spadał przez poprzednie trzy sesje. Osłabł dolar. Na zamknięciu spadała wartość 7 z 10 indeksów głównych segmentów S&P500. Najmocniej taniały akcje spółek świadczących usługi telekomunikacyjne (-0,4 proc.), przemysłowych (-0,36 proc.) oraz ochrony zdrowia i dóbr codziennego użytku (po -0,2 proc.). Jako jedyne rosły indeksy segmentów użyteczności publicznej (0,15 proc.), spółek materiałowych (0,2 proc.) i energii (0,26 proc.). Na koniec sesji spadały kursy 55 proc. spółek z S&P500. Spośród 30 blue chipów ze średniej Dow Jones spadły kursy 17. Najmocniej rynek przecenił akcje United Technologies, American Express i Coca-Coli. Najmocniej drożały Dupont, General Electric i Microsoft.