Niewielkie zmiany na kontraktach

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2023-02-07 13:39

Po wczorajszej przecenie na amerykańskich giełdach, nastroje inwestorów nieco się poprawiły, ale znów o przebiegu sesji może zadecydować jeden czynnik. Tym razem chodzi o wystąpienie szefa Fed.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja
Fot. rabbimichoel/Pixabay

Około godziny 13.30 futures na indeks największych blue chipów Dow Jones IA zniżkowały o 0,07 proc. Kontrakty na szeroki indeks S&P500 rosły o 0,12 proc., zaś na Nasdaq 100 o 0,34 proc.

Po wczorajszej kompletnej „bryndzy” w danych makro, dzisiaj otrzymamy przynajmniej jeden odczyt. Chodzi o wyniki handlu zagranicznego. Prognoza zakłada, że w grudniu deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych pogłębił się do 68,5 mld USD z 61,5 mld w listopadzie.

Zdecydowanie większy wpływ na rynek będą miały zapewne wystąpienia dwóch prominentnych przedstawicieli amerykańskich władz monetarnych, w tym przede wszystkim szefa Fed, Jerome Powella. Szczególnie po Powellu oczekuje się jego odniesienia do piątkowych danych z rynku pracy, który okazuje się – jak na razie – zaskakująco odporny na działania władzo monetarnych dążących do stłumienia koniunktury w ramach walki z inflacją.

Powell będzie dzisiaj występował przed Klubem Ekonomicznym w Waszyngtonie.

Jego przemówienie postrzegane jest jako okazja do przedstawienia większej jasności co do kierunku, w którym zmierzają stopy procentowe, lub wyjaśnienia niektórych komentarzy po podwyżce stóp procentowych o 25 punktów bazowych w zeszłym tygodniu.

Oprócz Powella, swoimi przemyśleniami z opinią publiczną ;odzieli się Michael Barr, członek zarządu Fed.

Ponownie uwaga handlujących skupiać się będzie na spółkach raportujących wyniki kwartalne. Dzisiaj pochwalą się nimi m.in. Chipotle, DuPont i Royal Caribbean. Jak wynika z zestawienia opracowywanego przez FactSet, z około połowy spółek zgrupowanych w indeksie S&P500 niemal 70 proc. wypracowało zyski wyższe od oczekiwań analityków z Wall Street. Ogólnie jednak, analitycy nie są optymistami i w przypadku wszystkich składowych indeksu spodziewają się około 2 proc. spadku.

Tymczasem specjaliści z Goldman Sachs podnieśli 3-miesięczną prognozę dla indeksu S&P 500 do 4000 pkt z 3600 poprzednio. Bank spodziewa się jednak, że projekcja na koniec roku pozostanie na poziomie 4000 pkt. Szeroki indeks zamknął się w poniedziałek na poziomie 4111,08, co oznacza wzrost o około 7 proc. w tym roku.

Amerykański dolar ustabilizował się po wcześniejszym osłabieniu w stosunku do koszyka walut z Grupy 10. Natomiast obligacje skarbowe odrobiły część z ostatniego dwudniowego pogromu, który został wywołany przez inwestorów zwiększających zakłady na przyszłe zaostrzenie polityki Fed.

Z kolei na rynku surowcowym drożeje ropa, która otrzymała nieoczekiwane wsparcie ze strony Arabii Saudyjskiej. Królestwo znad Zatoki Perskiej zaordynowało zaskakującą podwyżkę cen surowca dla klientów z Azji, co odebrane zostało jako przekonanie o przyszłym wzroście popytu.