Niewielkim wzrostom na GPW pomogły dane makro

RAJ TD JRM
opublikowano: 2001-10-31 17:35

WARSZAWA (Reuters) - Indeksy warszawskiej giełdy w trakcie środowej sesji, za sprawą lepszych niż oczekiwano danym makroekonomicznych zarówno z Polski jak i Stanów Zjednoczonych, odrobiły poranne straty i zakończyły dzień na niewielkim plusie, uważają analitycy.

Dodają oni, że sytuacja na następnej sesji, która odbędzie się w piątek będzie uzależniona od ruchów indeksów na giełdach światowych.

Z uwagi na dzień Wszystkich Świętych, sesja w czwartek nie odbędzie się i inwestorzy rozpoczną handel w piątek. Analitycy sugerują, że z powodu skróconego tygodnia giełdowego, obroty na ostatniej sesji mogą być niewysokie.

"Na samym końcu sesji widać wyraźnie, że rynek rósł. Działo się to z powodu dobrych danych o deficycie obrotów bieżących" - powiedział Rafał Grzybowski, analityk w BDM PKO BP.

Narodowy Bank Polski (NBP) podał przed końcem sesji, że we wrześniu deficyt obrotów bieżących wyniósł 360 milionów dolarów wobec zrewidowanych 355 milionów dolarów w sierpniu. Analitycy szacowali, że wzrośnie on do 600 milionów dolarów.

Jednak jak uważa Tomasz Jerzyk, analityk w DM BZ WBK uważa, że mimo zaskakująco niskiego deficytu, wskaźnik ten nie będzie miał wpływu na przebieg piątkowej sesji.

"W trakcie dnia indeksy tracił znacząco, dopiero dane z Stanów dały impuls rynkom do wzrostów, także i u nas. Sytuacja w piątek zależeć będzie od przebiegu sesji w USA" - powiedział Jerzyk.

Tempo wzrostu Produktu Krajowego Brutto (PKB) największej gospodarki świata spadło od lipca do września o 0,4 procent. Analitycy byli bardziej pesymistyczni i zakładali osłabienie aktywności gospodarczej o 1,0 procent.

Największym powodzeniem cieszyły się akcje Telekomunikacji Polskiej. Ich kurs mimo początkowych zniżek, które według analityków wynikały z pokusy realizacji zysków, zakończyły sesję na tym samym poziomie co we wtorek, czyli 15,25 złotego.

Podobne przesłanki kierowały też zapewne inwestorami handlującymi akcjami Pekao SA. Walory tego banku w trakcie wtorkowej sesji wzrosły do rekordowego poziomu 80 złotych, a w środę jednak straciły 1,8 procent i kosztowały 75,5 złotego.

Natomiast kolejny raz dziwny był przebieg notowań dla Netii. Mimo, że spółka od dawan przeżywa poważne kłopoty finansowe, a jej główny inwestor - szwedzka Teli a nie kwapi się by "podać pomocną dłoń", kurs spółki zyskał 8,2 procent, rosnąc do 5,3 złotego.

"Sytuacja jest jasna - inwestorzy spekulacyjni rządzą kursem" - powiedział jeden z warszawskich maklerów.

((Kuba Kurasz, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780,[email protected]))